Ryś trzyma się mocno

Po niemal trzyletniej przerwie Doosan Bobcat w Dobris w Czechach w czerwcu br. zorganizował pierwsze wydarzenie z udziałem publiczności – Bobcat Demo Days.

  Mimo ogromnych zawirowań jakie na całym świecie wywołała pandemia koronawirusa konstruktorzy Doosan Bobcat nie zasypiali gruszek w popiele – podczas Bobcat Demo Days pokazali cała plejadę nowości, a cała firma z dzikim kotem w logo sprawia wrażenie zwartej i gotowej na skok w popandemiczne otwarcie.

Kampus w czeskim Dobris, 40 km od Pragi, to wyjątkowe miejsce wśród wielu oddziałów Doosan Bobcat na świecie. Mieści się tam siedziba firmy, Centrum Innowacji oraz Ośrodek Szkoleniowy na region EMEA – to skrót z języka angielskiego od słów Europe, the Middle East and Africa, którym określa się państwa położone w Europie, krajach Bliskiego Wschodu i Afryce.  Na terenie Kampusu znajduje się również fabryka, w której powstaje kilkadziesiąt maszyn dziennie. Co ciekawe, aż 80 proc. sprzedawanych w Europie Bobcatów, tak mocno kojarzących się przecież z USA, powstaje właśnie w czeskiej fabryce. Standardy i reżimy produkcyjne są jednak w 100 proc. standardami Bobcata, a produkty to bez wątpienia klasa premium wśród maszyn kompaktowych.

Bobcat Demo Days 2022 to impreza łącząca prezentację znanych już produktów oraz nowych maszyn połączona z możliwością wypróbowania pełnej oferty ładowarek kołowych i gąsienicowych, minikoparek, podnośników teleskopowych, lekkich ubijarek i osprzętu w warunkach roboczych.

To również doskonała okazja, aby osobiście spotkać członków zespołu Bobcat, którzy opracowują nowe produkty i rozwiązania – projektantów, konstruktorów i szefów ds. produktów. Dzięki tym dyskusjom ludzie z Bobcat zyskują cenne opinie z zewnątrz, a użytkownicy maszyn Bobcat mogą bezpośrednio przekazać sugestie pożądanych w ich ocenie zmian lub modyfikacji maszyn.

 

Zmiany, zmiany, zmiany

Bobcat przyzwyczaił nas do corocznych premier maszyn, oferta firmy jest nieustannie modyfikowana. Znakiem czasów jest fakt, że z oferty dla Europy na rok 2022 wycofano koparko-ładowarki – klienci poszukują coraz bardziej specjalistycznego sprzętu, któremu miejsca muszą ustąpić maszyny uniwersalne.

Portfolio Bobcata na rok 2022 i tak jednak urosło. Po raz pierwszy w ofercie pojawiły się kompaktowe ciągniki (traktory). Do wyboru jest kilkanaście modeli w kilkudziesięciu wersjach. Silniki mają moc od 25 do 58 KM. Ciągniki mogą być wyposażone w otwarte stanowisko operatora jedynie z ramą ROPS lub komfortowe kabiny. Klienci mogą też wybierać pomiędzy przekładniami manualnymi lub hydrostatycznymi oraz kołami z ogumieniem o różnym bieżniku, w zależności od planowanego zastosowania ciągnika.

         W ofercie zadebiutowały również profesjonalne kosiarki o zerowym promieniu skrętu oraz cała rodzina (cztery typoszeregi) urządzeń do pielęgnacji murawy. Kosiarki oferowane są pod marką Bobcat, z charakterystycznym dla marki malowaniem, natomiast pozostałe urządzenia do pielęgnacji trawy są zielone i będą sprzedawane pod marką Ryan. W Stanach Zjednoczonych to dobrze znany brand, kojarzony przez odbiorców jako produkty premium (cześć maszyn napędzana jest silnikami Hondy). Zobaczymy jak nowe urządzenia marki z 75-letnią tradycją przyjmą się na Starym Kontynencie.

 

S86/T86 R-Series – nowi mocarze

Jedną z najciekawszych prezentacji maszyn produkcyjnych były dwie nowe kompaktowe ładowarki serii R – kołowa S86 oraz gąsienicowa T86. Zastępują one w ofercie Bobcata maszyny serii M – 700 oraz 800. Nowe ładowarki są najmocniejszymi  maszynami kompaktowymi jakie kiedykolwiek zbudował Bobcat. Napędza je silnik o  poj. 3,4 l i mocy 105 KM przy 2.600 obr./min. Po raz pierwszy maszyny oferują trzy poziomy maksymalnego przepływu oleju hydraulicznego. Standardowy poziom to całe 87 l/min, poziom wysokiego przepływu High Flow – 138 l/min, a super wysokiego Super Flow – rekordowe 159 l/min. Według zapewnień producenta, Super Flow przy użyciu kompatybilnego osprzętu zwiększa produktywność maszyny o 15-20 proc. Jest to również zasługa nowego bloku przyłączeniowego z pięcioma złączami, umożliwiającego stosowanie szybkozłączek i węży ¾ cala. Jak wskazują dotychczasowe preferencje klientów kołowy Bobcat S86 zapewne zostanie ulubieńcem w Europie, a gąsienicowy T86 – w Ameryce Północnej, choć na obydwu rynkach nabywcy mogą wybrać każdą z maszyn.

         Na drugim biegunie oferty ładowarek nowością jest Bobcat MT100 – gąsienicowa minimaszyna o tak małych rozmiarach, że nie ma w niej kabiny ani nawet siedziska operatora. MT100 jest sterowana na stojąco z panelu umieszczonego z tyłu maszyny, gdzie umieszczono stopień/platformę dla operatora. W maszynie zastosowano ulepszone rolki i rolki napinające, zapewniające wysoką precyzję podczas operowania w najciaśniejszych miejscach. Zaletami ważącej 1.538 kg ładowarki są m.in. wysoki udźwig 454 kg i niewielki nacisk na podłoże (0,36 bar).

 

Bobcat MaxControl na odległość

Jedną z ciekawszych nowości osprzętu i akcesoriów do maszyn był system zdalnego sterowania ładowarkami Bobcat MaxControl zaprezentowany przez zespół inżynierów Bobcata z USA. MaxControl to dwie nakładki (z lewej i z prawej strony) do dotykowego smartfona, które dzięki klasycznemu dżojstikowi i przyciskom zapewniają zadziwiającą łatwość i precyzję w sterowaniu maszyną, nawet w rękawicach. Ekran smartfona pełni funkcje menu i informuje o parametrach pracy maszyny, sterowanie odbywa się za pomocą nakładek, które pozwalają zachować najwyższą precyzję pracy.  Gdzie? Przede wszystkim tam, gdzie konieczne jest wykonywanie operacji z dokładnością „co do centymetra” , a tą trudno osiągnąć kiedy operator pracuje w kabinie. Znacznie łatwiej jest stojąc tuż obok łyżki. Mieliśmy okazję w praktyce wypróbować ładowarkę kołową Bobcat S590 połączoną z Bobcat MaxControl. Rzeczywiście obsługa jest łatwa i intuicyjna, precyzja zdumiewająca, a wprawy w zdalnej obsłudze maszyny można nabrać w ciągu kilkudziesięciu minut. To rozwiązanie z przyszłością, tym bardziej, że jak zapewniali Amerykanie, kiedy już Bobcat MaxControl trafi na rynek będzie kosztował nie więcej niż kilkaset dolarów. Brzmi zachęcająco!

 

Elektryczna, prawie bez płynów

Kolejna zapowiedzią maszyn przyszłości była kompaktowa, gąsienicowa ładowarka Bobcat T7X AllElectric – maszyna o całkowicie elektrycznym napędzie, w której konstrukcji nie ma prawie żadnych płynów eksploatacyjnych znanych z maszyn o konwencjonalnych. Wyjątkiem są cztery litry przyjaznego środowisku płynu chłodzącego.

Siłowniki, choć wyglądają podobnie do hydraulicznych, są elektryczne. Znamionowa nośność T7X AllElectric to 1.374 kg przy zerowej emisji CO2. Podczas pokazu maszyna prezentowała się dziarsko – jest cicha, mocna i precyzyjna. Dzięki zmniejszeniu hałasu, wibracji oraz zminimalizowanych potrzebach w zakresie konserwacji może bezpiecznie pracować w warunkach niedostępnych dla maszyn spalinowych, czyli wszędzie tam gdzie jakość powietrza bądź ryzyko pożarowe mają kluczowe znaczenie. Wrażenie robi ogromne, bo nawet w dzisiejszych czasach pokazom maszyn towarzyszy mocno stłumiony, ale jednak słyszalny odgłos pracy ekologicznego diesla. A tu nic, dźwięki bardziej przypominające Terminatora niż plac budowy… Co do maksymalnych osiągów, konstruktorzy unikali podawania twardych danych. Zaprezentowana maszyna to prototyp, nie ustalono jeszcze kiedy pojawi się na rynku i jakie osiągi będzie gwarantował producent. Wiadomo jednak, że prototyp z baterią 62 kWh, może pracować bez przerwy przez około cztery godziny.

 

Coraz bardziej cyfrowe

W konstrukcji maszyn kompaktowych pojawia się coraz więcej elektroniki. Jeżeli jest to elektronika dobrej jakości może znacząco ułatwić operatorowi pracę i zwiększyć jego wydajność. Podczas Demo Days zaprezentowano koncepcyjną, 3,5-tonową minikoparkę E35 w której pracą hydrauliki sterują dżojstiki nie połączone z nią mechanicznie. Taka koncepcja może budzić pewną nieufność, jednak jak pokazuje praktyka – pozwala szybciej opanować obsługę maszyny operatorom o rożnym poziomie umiejętności. Operator sterowanej elektro-hydraulicznie koparki ma również do dyspozycji dodatkowe funkcje cyfrowe. – Dzięki zintegrowanym czujnikom maszyna może wykonywać niektóre zadania półautomatycznie, pomagać operatorowi w precyzyjnym równaniu, poziomowaniu, kopaniu rowów i innych zadaniach wymagających wielu powtórzeń cykli. Chcemy przekonać naszych klientów, że dzięki cyfryzacji maszyn ich produktywność wchodzi na nowy, wyższy poziom – powiedział Vijay Nerva, szef działu rozwoju Doosan Bobcat EMEA.

 

T&M nr 7/8-2022

Tekst: Dominik Woch

Add comment

Security code Refresh

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE