Spotkanie przyjaciół

Jubileuszowy, XX Zjazd Przewoźników w Dworze Mościbrody koło Siedlec w woj. mazowieckim, w czwartek, 10 września to okazja do kontaktów biznesowych, towarzyskich, także do merytorycznej dyskusji o problemach trapiących branżę.

Nowa rzeczywistość, nowy transport, wspólna droga. Na początku konferencji pod tym hasłem Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury odczytał z kartki osiągnięcia rządu związane z transportem drogowym w ostatnim czasie. Z KPO (Krajowego Planu Odbudowy) przeznaczono 320 mln zł na refundację tachografów nowej generacji, z czego skorzystało ponad 15 tysięcy firm. Jesienią zeszłego roku zostały otwarte przejścia graniczne z Białorusią w Kuźnicy i Bobrownikach. Polska sprzeciwiła się automatycznemu przedłużeniu umowy o transporcie drogowym między Ukrainą i Unią Europejską. Postępuje cyfryzacja, będą w lipcu 2027 elektroniczne dokumenty przewozowe, będzie w przyszłości możliwość rejestracji pojazdów online. Przybywa klas kształcących techników transportu drogowego, zaś nowy zawód to technik transportu autobusowego.

 

Zagrożenia i szanse

Decyzje rządzących bez dogłębnej analizy – takie największe zagrożenie wskazał Karol Rychlik, prezes Ogólnokrajowego Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych i Spedytorów „Podlasie”, organizatora zjazdu. Jan Buczek, prezes ZMPD, Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych podkreślił bardzo duży wzrost kosztów, głównie pracy. Sytuacja jest taka, że praktycznie skończyły się dla przewoźników kredyty obrotowe w bankach. Zarazem Jan Buczek stwierdził, że bardzo dużo rezerw tkwi w zarządzaniu na poziomie firm. Narzekał na pośrednie ogniwa między zleceniodawcą a przewoźnikiem. Pośrednicy nie przewożą ładunków, a wystawiają faktury transportowe.

Minister Stanisław Bukowiec mówił o przyszłym końcu wojny na Ukrainie i odbudowie Ukrainy. Polska stanie się wówczas hubem logistycznym dla odbudowy, poza tym należy oczekiwać otwarcia wschodnich rynków. Jak podkreślił Wojciech Mieczkowski, prezes Daimler Truck Retail Polska, szansą są globalne zmiany idące w dobrą stronę i fakt, że skala polskich firm na europejskim rynku pozostaje znacząca.

 

Wokół prądu

Tematu elektromobilności nie można już pomijać. Karol Rychlik stwierdził, że transformacja energetyczna stanowi szansę, że jest to dywersyfikacja. Potrzeba sieci ładowarek i sieci bezpiecznych parkingów. Bardziej krytyczne stanowisko zajął Jan Buczek. Dekarbonizacja stała się głównym celem Unii Europejskiej. O ile sprawdza się na krótszych moscibrody3dystansach, np. w dostawach kurierskich, o tyle dla ciężkiego transportu nie ma na razie technologii. Do elektryków ma zmusić eurowinieta. Samobójczy krok, śmieją się z nas na innych kontynentach, a wielkie fundusze zostały już zmarnowane na infrastrukturą związaną z ciężkimi elektrykami.

Wojciech Mieczkowski słusznie zauważył, że to przewoźnik ma prawo ocenić, na ile dane rozwiązanie jest mu przydatne. Presja regulatora na producentów pojazdów wciąż istnieje, tym niemniej należy weryfikować prognozy dotyczące elektromobilności. Marcin Uczciwek, członek zarządu ds. operacyjnych i handlowych Clip Group, powiedział że elektromobilność można połączyć z intermodalem. Do obsługi 40 naczep przewożonych pociągiempotrzeba pięciu kierowców z jednej strony i pięciu z drugiej, razem 10. Przewozy intermodalne są także odpowiedzią na brak kierowców, na który wszyscy utyskują od lat.

 

Otoczenie transportu

Andreas Hische z DLS wspomniał o rozpoczynających się próbach zestawu z elektrycznym „koniem” na linii Kamienna Góramoscibrody8 – Akwizgran. DLS zawsze zapewnia naczepy i ładunek, ciągnik siodłowy to sprawa przewoźnika. Zobaczymy, jak pójdzie w praktyce z tym elektrykiem. Na razie branża ma na głowie przede wszystkim rosnące ceny oleju napędowego, które mogą dobić do 10 zł i w Polsce, i w przeliczeniu za granicą.

– Jest tak zwany dodatek paliwowy i my rozliczamy się z przewoźnikami co tydzień – informuje Andreas Hische. – Nasi klienci dopłacają do paliwa. Kiedyś robiliśmy takie dopasowanie raz na miesiąc, teraz to byłby za długi okres. DLS zleca przewozy czekolady do produkcji słodyczy, medykamentów, leków, to na chłodniach. A na plandekach wielkie role papieru, w naczepach jolodach.

Valery Vaits jest założycielem E100. Zaznacza, że sukces całego przedsięwzięcia nie byłby możliwy bez wielu, zaangażowanych ludzi. Operatorów kart paliwowych nie brakuje, czym więc się wyróżnić? Valery Vaits bez wahania wskazuje na opiekę nad klientami, non stop. Prawie 200 pracowników to opiekunowie klientów, do tego jest dział obsługi klienta i hot line, gorąca linia. W każdej chwili można więc uzyskać informacje, wyjaśnić każdą sprawę. A gdy zdarzy się, że kierowca nie posiada przy sobie karty, z różnych losowych przyczyn, może zatankować na zlecenie. Są przygotowane odpowiednie procedury, na różne kraje.

E100 podpisując umowy z dostawcami paliwa obowiązkowo wprowadza klauzule dotyczące takich sytuacji. W efekcie klienci są wdzięczni, że E100 zawsze pomaga.

– Jesteśmy firmą paliwową, która ma własną sieć stacji automatycznych w Austrii, w pozostałych krajach działamy na zasadzie akceptacji naszej karty w sieciach stacji różnych partnerów – charakteryzuje Cezary Ogonowski, country manager firmy Diesel 24. – Jesteśmy obecni niemal w całej Europie, w odróżnieniu od konkurencji posiadamy w wielu krajach ceny hurtowe, nie ceny detaliczne ze stacji. To ważne akurat w trudnym czasie, kiedy są straszne zawirowania, jeżeli chodzi o ceny paliw. Nasza karta jest unikalna z tego tytułu, że posiada dynamiczny PIN, który autoryzuje każdą transakcję, a generowany jest przez aplikację z telefonu. PIN ważny pięć minut, więc w momencie skopiowania czy kradzieży karty nikt nie jest w stanie jej użyć bez aplikacji, przypisanej do danego konta. Nasi klienci to głównie firmy transportowe, które jeżdżą po Europie, czyli przewaga rynku międzynarodowego.

 

T&M nr 9/2026

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

     

OBEJRZYJ ONLINE