Z dużym optymizmem

Z dużym optymizmem oceniają polski rynek managerowie Maxusa.

Planują w tym roku potrojenie (!) sprzedaży nowych aut, z poziomu 500 do 1.500. Byliśmy na konferencji prasowej tej chińskiej marki, we wtorek, 3 lutego w warszawskiej siedzibie importera.

Podczas konferencji występowali trzej panowie. Yaroslav Gural, dyrektor Maxusa na Europę Środkowo-Wschodnią; Harper Lu, dyrektor generalny dla regionu Europy Północno-Wschodniej SAIC Maxus; Sergiusz Baczyński, dyrektor Maxusa w Polsce. Z powodu opóźnień w transporcie lotniczym, nie przybył zapowiadany Espen Kristoffersen, dyrektor handlowy pojazdów grupy NEV w RSA Group. Dwa skróty wymagają rozwinięcia i wyjaśnienia. NEV to New Energy Vehicles, pojazdy nowej energii w Chinach, czyli w pełni elektryczne, hybrydowe plug-in lub napędzane ogniwami paliwowymi. RSA (Rutebileiernes Standardiserings Aksjeselskap), tak nazywa się norweska firma, importer Maxusa, działająca w naszym kraju poprzez spółkę-córkę RSA Polska.

Więcej diesli

Pozytywne rezultaty w ubiegłym roku przyniosła zmiana strategii Maxusa, anonsowana już w połowie 2024 r., z elektryków na „ropniaki”. Wpierw Maxus zaplanował ekspansję w Polsce wyłącznie elektryczną, jednak zarówno dostawcze jak i osobowe BEV-y (Battery Electric Vehicles) sprzedawały się zdecydowanie słabo. Nic przeto dziwnego, iż pojawiły się w ofercie turbodiesle, zrazu nieśmiało, a osobowe auta z niej wypadły (ich spalinowe wersje w ogóle nie zostały u nas wprowadzone). Na efekty w 2025 r. zapracowały trzy, wysokoprężne pojazdy, mianowicie Deliver 9, Deliver 7 oraz pikap T60 Max. Szczególnie dobry okazał się ostatni kwartał. Liczba 500 podana na konferencji przez dyrektora Yaroslava Gurala jest większa od 391, z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), ale PZPM nie uwzględnia fabrycznie nowych egzemplarzy starszych niż dwa lata.

 

Więcej dealerów

Najważniejszym zadaniem na najbliższe miesiące wydaje się rozwój sieci dealerskiej. 24 punkty w Polsce to stanowczo za mało, zwłaszcza że brakuje sprzedawców Maxusa w wielu regionach, szczególnie północnych. W kuluarowej rozmowie Yaroslav Gural wyłożył sprawę prosto – przy niewystarczającej sieci w Polsce trudno walczyć o sprzedaż do większych flot. Brak salonów i autoryzowanych serwisów automatycznie wyklucza z takich transakcji. Maxus poszukuje więc dealerów, będących już w branży, m.in. w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Koszalinie, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim, Bydgoszczy, ale również w stolicy. Z owych 24 dealerów, 10 jest bardzo aktywnych, dobre wyniki notują także nowi dealerzy. Maxus nie oczekuje zresztą nie wiadomo jakich rezultatów. 10 aut miesięcznie, czyli 120 rocznie, to dobry poziom. Docelowo powinno działać ok. 40 dealerów, ale nie znaczy to, że koniecznie w br., tym niemniej 10-11 nowych może do Sylwestra przybyć.

maxus2Inne organizatorskie działania to np. planowane przeniesienie punktu rozładunku Maxusów dla Polski z Antwerpii w Belgii do Gdańska. Świadczy to o coraz większym znaczeniu polskiego rynku dla Maxusa w Europie. W tej chwili plasujemy się w pierwszej piątce Unii Europejskiej. Oprócz tego pojawi się stanowisko country manager ze strony producenta, koncernu SAIC (Shanghai Automotive Industry Corporation). Tak na marginesie, jest to w większości, w 51 proc. koncern państwowy.

 

Więcej wersji

Zupełnie nowe modele raczej nie pojawią się w br. Podstawą działalności będą wspomniana trójka: Deliver 9, Deliver 7, T60 Max przy nadal agresywnej polityce cenowej. Warto przy tym zauważyć, że większy furgon jest tańszy niż mniejszy. Deliver 9 kosztuje od (wszystkie kwoty netto) 95.900 zł, natomiast Deliver 7 od 96.900.

Maxusy odznaczają się bogatym, seryjnym wyposażeniem. Niektórzy klienci nie potrzebują np. zaawansowanych układów wsparcia kierowcy. Odpowiedzią staną się wersje roboczo zwane Base, Delivera 9 i Delivera 7, w uboższej – co nie znaczy ubogiej – kompletacji. Różnica w cenie wyniesie prawdopodobnie 4-5 tys. zł.

Furgon Deliver 9 obecnie występuje w konfiguracji L3H2, płyną z Chin L3H3. Pod koniec roku ma zadebiutować w Polsce brygadówka, sześciomiejscowa. Oprócz podwozia L3H0 jest też L4H0. Zapowiadane są „9” z homologacją N2 (DMC pow. 3,5 t).

Deliver 7, dostępny na początku jako furgon L2H1 doczekał się większej odmiany L2H2, w planach jest mniejsza L1H1. Od trzeciego kwartału model ten będzie również z automatem. Obu dostawczaków i pikapa dotyczy dłuższa gwarancja, dłuższa w sensie przebiegu, bo 200 tys. km i nadal 5 lat oraz Europejski Road Assistance.

 

T&M nr 2/2026

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

     

OBEJRZYJ ONLINE