Będzie lepiej

Rynek naczep rósł w bieżącym roku szybciej niż rynek ciężarówek ponad 16 ton DMC, w tempie nieco ponad 10 proc.

Zapytaliśmy menedżerów związanych zawodowo z naczepami, o czym to świadczy i jakie widzą perspektywy na przyszły rok.

Z Pozkrone, generalnego dystrybutora naczep Krone w Polsce, otrzymaliśmy, jak zazwyczaj, krótkie odpowiedzi, za to trafiające w punkt. Bezpośrednim czynnikiem wpływającym na apetyt inwestycyjny przedsiębiorców transportowych jest opłacalność transportu i to kreuje popyt na pojazdy. Wcześniej był rzeczywiście trend wymiany ciągników siodłowych, a rok 2025 był czasem odnawiania flot naczep. Jest to cykliczna tendencja, zwłaszcza w okresach, gdy klienci ze względów finansowych nie są w stanie na raz wymienić całego zestawu.

– Zauważamy tendencję wzrostową w przewozach kontenerowych i dlatego na początku 2025 naczepy3wprowadziliśmy całą serię tego typu naczep, co spotkało się z pozytywną odpowiedzią rynku – mówi Tomasz Kujawa, dyrektor handlowy, członek zarządu Pozkrone.

 

Więcej elastyczności

Na znaczenie dodatkowych naczep w przedsiębiorstwach transportowych zwraca uwagę Piotr Suwała, country manager Poland w TIP, firmie zajmującej się różnymi markami: – Z rozmów z klientami i z naszej perspektywy wynika, że główny wpływ na szybszy wzrost rynku naczep miała wymiana taboru oraz chęć zwiększenia elastyczności operacyjnej. Dodatkowe naczepy pozwalają szybciej reagować na zmiany w zleceniach i skrócić czas załadunku/rozładunku. Aby zapewnić płynność dostaw u swoich partnerów wielu przewoźników kupuje więcej niż jedną naczepę na jeden ciągnik. Większa dynamika rynku naczep wynika także ze stabilizacji cen u producentów, z szybszej dostępności produktu oraz z rosnących kosztów napraw starszego sprzętu. Efekt niedoboru kierowców jest nadal odczuwalny wśród firm transportowych. Sytuację potęguje niepewność i niestabilność na rynkach światowych, co wpływa na decyzje zakupowe. Firmy wolą inwestować w sprzęt, który daje większą elastyczność niż w dodatkowe ciągniki.

 

naczepy6Konkretne ładunki

Damian Januszczak, specjalista ds. zarządzania łańcuchem dostaw PTM Polska również wskazuje na coraz bardziej popularny model pracy z kilkoma naczepami na jeden ciągnik. Generuje to stały popyt na nowe naczepy. Rynek kształtują również koszty produkcji i możliwości wytwórcze producentów, zależne od cen stali, komponentów oraz kursów walut, wpływających na finalną cenę naczep. Znaczący wpływ na sprzedaż naczep ma również kondycja branż generujących popyt, takich jak budownictwo, e-commerce, FMCG i przemysł ciężki, które określają zapotrzebowanie na konkretne typy naczep.

Bardzo konkretne typy oferuje Trailertec Polska, podkontenerowe D-Tec i naczepy z ruchomą podłogą Kraker. Sławomir Łużyński, kierownik ds. sprzedaży Trailertec Polska uważa, że wzrost przekraczający 10 proc. w okresie styczeń-październik świadczy o dwóch zjawiskach: nadrabianiu wcześniejszych zaległości inwestycyjnych oraz zmianie struktury przewozów. Ładunki kontenerowe, masowe i surowcowe, naturalne dla naczep podkontenerowych i z ruchomą podłogą, stanowią coraz większy udział w rynku.

– Z naszej perspektywy, w 2025 roku rynek naczep w Polsce pozostaje pod wpływem kilku silnych czynników – kontynuuje Sławomir Łużyński.

naczepy6– Przede wszystkim widzimy wyraźne ożywienie w branży logistycznej i przemysłowej, co przekłada się na większe zapotrzebowanie na sprzęt do przewozu kontenerów, ładunków masowych i materiałów przetwarzanych w gospodarce komunalnej czy recyklingowej. W przypadku naczep podkontenerowych napędza to przede wszystkim wzrost obrotu kontenerowego i stabilny rozwój transportu intermodalnego. Natomiast w segmencie naczep z ruchomą podłogą dużą rolę odgrywają branże, które nawet w trudniejszych warunkach utrzymują aktywność, jak recykling, biomasa, odpady czy rolnictwo. To sprawia, że popyt na te naczepy utrzymuje się na solidnym poziomie. Jednocześnie trzeba powiedzieć jasno: niskie stawki za transport są dziś jednym z największych wyzwań dla przewoźników. Firmy szukają oszczędności, co w wielu przypadkach nie oznacza rezygnacji z zakupów, ale ich przemyślaną optymalizację. Przewoźnicy rzadziej decydują się na zakup kolejnych ciągników, a częściej inwestują w naczepy, które zwiększają elastyczność floty i pozwalają wykonywać szerszy zakres zleceń bez zwiększania kosztów operacyjnych.

Właśnie z tego powodu, zdanaczepy1niem Sławomira Łużyńskiego, rynek naczep rośnie obecnie szybciej niż rynek ciężarówek. Wzrost rejestracji naczep pokazuje, że firmy uzupełniają lub przebudowują flotę tak, aby była bardziej wydajna przy obecnych stawkach, a niekoniecznie ją powiększają.

 

W wywrotkach dołek

Dużą stabilność produkcji i sprzedaży niskopodwoziówek podkreśla Damian Stępień, przedstawiciel handlowy z firmy Bodex. Jednak w wywrotkach sytuacja przedstawia się gorzej, zgodnie zresztą z prognozami sprzed kilkunastu miesięcy.

– Na rynku polskim wywrotki cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem niż w latach poprzednich, dotyczy to zarówno naczep budowlanych jak i naczep do transportu płodów rolnych – przyznaje Damian Stępień. – W przypadku tych pierwszych w dużej mierze spowodowane jest to brakiem dużych inwestycji. Popularne zbożówki najczęściej trafiały do skupów zbóż oraz gospodarstw rolnych, które przez sytuację na giełdzie i niskie ceny płodów nie miały warunków do inwestowania w nowe pojazdy. Znaczący wpływ na rynek wywrotek ma również wojna na Ukrainie. To firmy z Ukrainy były kiedyś jednym z głównych odbiorców sprzętu używanego. Brak możliwości łatwej sprzedaży kilkuletnich naczep jest kolejnym utrudnieniem, które napotykamy jako producent i sprzedawca.

Kłopoty z wywrotkami dotyczą producentów różnej wielkości, również Wieltonu. Jak podaje Andrzej Mowczan, dyrektor ds. komercyjnych Wieltonu, mamy do czynienia ze znacznym schłodzeniem popytu w segmencie naczep wywrotek, które po silnych zeszłych latach, w 2025 roku maleją rok do roku o około 40 proc. w związku m in. z trudnościami branży budowlanej.

 

Sygnały ożywienia

Jednak najbardziej istotne pozostaje to, że największy segment rynku – naczepy kurtynowe – po głębokiej zapaści z zeszłego roku powrócił na ścieżkę wzrostu. Rejestracje pojazdów tego typu w okresie styczeń-październik 2025 zwiększyły się o ponad 23 proc. rok do roku. Z kolei naczepy furgonowe w ciągu 10 miesięcy wzrosły o niemal 60 proc.

naczepy7– Jeśli chodzi o naszą działalność, w lipcu Wielton w Polsce awansował z trzeciej pozycji na drugą – dodaje Andrzej Mowczan.

– Po październiku udziały spółki wyniosły 14,7 procent, a klienci marki zarejestrowali 2.506 sztuk pojazdów (naczep i przyczep – dop. red.), co pozwoliło na utrzymanie pozycji wicelidera. Poza marką Wielton w Polsce rejestrowane są także pojazdy marek Langendorf czy Fruehauf i łącznie jako Grupa Wielton nasz udział w rynku polskim wyniósł 14,9 procent. Cieszy nas bardzo, że klienci doceniają nasze rozwiązania i biorąc pod uwagę poszczególne segmenty, w okresie styczeń-październik marka Wielton zajmuje pierwsze miejsce pod względem rejestracji naczep wywrotek czy drugie miejsce w naczepach furgonowych oraz podkontenerowych. Naszym celem jest wspieranie przewoźników w ich codziennej pracy, dlatego ważnym dla nas momentem w tym roku była także premiera uniwersalnej, wystandaryzowanej naczepy kurtynowej Wielton Evo będącej naszą odpowiedzią na zmieniające się potrzeby branży, zarówno w zakresie kosztów operacyjnych, jak i nowoczesnych narzędzi wspierających zarządzanie flotą.

naczepy2Monika Miśkiewicz, kierownik działu handlowego Febera uważa, iż po roku 2024, który przeszedł do historii jako jeden z najtrudniejszych na rynku, w kończącym się 2025 obserwujemy pierwsze sygnały ożywienia. Rynek naczep zaczyna powoli odbijać, choć wciąż jest bardzo daleki od poziomów sprzed kryzysu. Mimo pojawiających się pozytywnych sygnałów rynek nadal pozostaje wrażliwy na różnego rodzaju zawirowania.

– W części europejskich gospodarek wciąż obserwuje się wyraźne spowolnienie, co osłabia popyt i wpływa na dynamikę całej branży – ocenia Monika Miśkiewicz. – Dodatkowo wysokie koszty eksploatacji oraz finansowania pozostają istotnym obciążeniem dla firm transportowych. Przewoźnicy ciągle działają pod presją niskich stawek, które ograniczają ich rentowność. Co więcej, trwająca wciąż wojna za naszą wschodnią granicą również nie pozostaje bez wpływu na rynek naczep. Wszystkie te czynniki w dużym stopniu rzutują na sytuację w branży transportowej. Obecnie rynek znajduje się w fazie delikatnej poprawy, jednak mimo pozytywnych sygnałów, branża wciąż działa w atmosferze znacznej ostrożności.

 

A w nowym roku

Żadnego, przesadnego optymizmu nie ma i być nie może. Eksperci szacują przyszłoroczny wzrost w naczepach ostrożnie, raczej jednocyfrowo. Jak argumentuje Monika Miśkiewicz z Febera, decyzje zakupowe są dokładnie analizowane, a inwestycje podejmowane stopniowo, z uwzględnieniem zarówno kosztów finansowania, jak i długoterminowej rentowności floty. Widzimy więc, że rynek nie doświadcza nagłego wzrostu popytu, ale obserwujemy stopniowe wychodzenie z okresu stagnacji, co daje podstawy do umiarkowanego optymizmu na przyszły rok.

– Uważam, że w roku 2026 warto założyć raczej umiarkowany wzrost, nieprzekraczający 10 procent – prognozuje Damian Januszczak z PTM Polska. – Sytuacja w branży transportowej nadal jest trudna. Jednak gdyby doszło do zakończenia wojny w Ukrainie, nasza gospodarka odczułaby wyraźne ożywienie, a popyt na usługi transportowe znacząco by wzrósł. W połączeniu ze stabilnymi warunkami finansowania i niższymi stopami oprocentowania można spodziewać się, iż popyt na naczepy wzrośnie. Wierzymy, że firmy, które w ostatnich latach odłożyły swoje decyzje zakupowe, zaczną je realizować w 2026 roku, sukcesywnie wymieniając zużyty sprzęt na nowy.

naczepy5Damian Stepień (Bodex) jest przekonany, że aby mówić o powrocie do normalności, sprzedaż naczep łącznie musiałaby zwiększyć się o ok. 20-25 proc., co na ten moment wydaje się mało prawdopodobne w ciągu najbliższych 12 miesięcy, ale w przypadku segmentu wywrotek jest to aż 70 proc. porównując do roku bieżącego.

– Myślę, że podobnie jak inni producenci jesteśmy pełni nadziei, że rok 2026 będzie łatwiejszy, rynek stanie się bardziej przewidywalny oraz że osiągnięta stabilizacja potrwa dłużej i pozwoli nam powrócić do inwestycji w rozwój naszej firmy. Myślę, że oczekiwanie utrzymania podobnego wzrostu jak w roku bieżącym dla całości rynku nie jest przesadą, podobnie jak 20-30 procent wzrostu dla segmentu wywrotek – komentuje Damian Stępień.

Według Piotra Suwały z firmy TIP wzrost ponad 10 proc. nie będzie możliwy bez impulsu, jakim niewątpliwie byłoby zakończenie wojny na Ukrainie i odbudowa tego kraju. Rynek będzie stabilny a wzrost, jeśli wystąpi, będzie 2-3-procentowy. 2026 powinien być rokiem stabilnym, bez spektakularnych zakupów czy przejęć w sektorze transportowym.

– Biorąc pod uwagę tak duży ostatnio dynamizm branży, formułowanie prognoz jest wyzwaniem – to zdanie Andrzeja Mowczana z Wieltonu. – Niemniej jednak dostrzegając coraz więcej pozytywnych sygnałów od przewoźników oraz obserwując poprawę popytu na nowe samochody ciężarowe, jeśli chodzi o rok 2026 liczymy na dalszą, stopniową poprawę rynku. Jednocześnie ostatnie lata nauczyły nas tego, że musimy pozostać czujni i być przygotowani na różne scenariusze.

 

T&M nr 12/2025

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

     

OBEJRZYJ ONLINE