UTA UTA One Banner PL 1170x150

MTU Promo Q3 22 1170x150 TM

To co? Ładujemy?

Ładujemy, ale nie towar, tylko wpierw akumulatory trakcyjne naszych ciągników siodłowych. Mroźny wtorek, 2 stycznia 2035 zaczął się niezbyt optymistycznie.

Mówią i mówią od lat, że klimat się ociepla, ale ostatni Sylwester był taki zimny, że ho, ho! Naprawdę zmarzliśmy na plenerowym koncercie, moja obecna narzeczona Jadzia i ja. Ale było, minęło (znaczy Sylwester, nie narzeczona) i trzeba wziąć się ostro do roboty. Jaki ten Zbigniew nierozsądny! Zbigniew to znaczy mój nowy kierowca, przyjęliśmy go jakoś w październiku. I ten Zbigniew mówi mi dzisiaj rano, że pojedzie zatankować diesla. Chyba coś mu się pokręciło w tym nowym roku. Diesla?! A sprawdziłeś nowe ceny, od 1 stycznia? No jakoś nie miał czasu…

– Człeniu – mówię do niego, to znaczy „człowieku”. – Wiem, wiem, dwa dni temu litr „napędu” był po 28 złotych, ale teraz jest już po 30, albo i lepiej. O tutaj, w zagranicznej sieci stacji, podają w internecie, że 30 złotych 85 groszy. I Ty chcesz jechać tym naszym ropniakiem w trasę? „Zatankuj” elektrony, przecież będzie taniej.

Zbyszek coś tam bąknął przepraszającego pod nosem i udał się naszą piękną Teslą EXX pod niemiecki hipermarket, mają tam przecież fajny plac specjalnie do ładowania ciągników siodłowych. I zaraz wrócił, po pół godzinie, bo okazało się, że kolejka jest jak stąd do Johannesburga. To takie powiedzenie Zbyszka o tym Johannesburgu, podobno tak żartowali kiedyś najemnicy walczący w Afryce z… nie z Murzynami, z czarnoskórymi braćmi. Przecież „Murzyna” Unia zakazała z pięć lat temu.

Co robić, Zbyszek pojechał na stację takiej dużej sieci z siedzibą na Słowacji, tam kolejki akurat nie było, a prąd też mieli całkiem dobry. To znaczy obiecanej mocy 2 MW oczywiście nie było, ale na początku ładowarka hulała, że aż miło, w porywach do 1,84 MW.

A że ładowanie musi trwać, każde dziecko to wie, Zbigniew ruszył na załadunek nie o 8 rano, ale o 13. Czy załadowca będzie się pieklił, że niby takie opóźnienie? Niekoniecznie. Po pierwsze, mam w umowie paragraf o opóźnieniu wynikającym z ładowania. To nie te czasy, kiedy „kotły” napełniało się z prędkością 100 l/min. Tak było, dobre dystrybutory miały napis, że 80, a dawały 100. Tankowanie trwało z kwadrans i można było jechać do Hiszpani, południowej i jeszcze wrócić z ładunkiem powrotnym tak pod Paryż, aby załapać francuski kabotaż. Teraz po 500-600 km trzeba pilnie rozglądać się za ładowarką. A w takich mroźnych warunkach bywa, że i po 400 km. Po drugie, wozi się mniej, bo same baterie ważą 4-5 ton. Aa, czasem bywają lżejsze, czytałem w „T&M”, że te najnowsze, chińskie, tylko 3.950 kg. Ech, kiedyś to niektórzy producenci naczep prześcigali się, kto wyprodukował lżejszą, teraz liczy się przede wszystkim masa akumulatorów. I po trzecie, wozimy w ogóle mniej, bo ludzie mniej potrzebują, ograniczyli konsumpcję, oj ograniczyli. Wiadomo, mało kogo teraz stać na nowe, elektryczne auto osobowe, o cenach paliw już mówiłem, 30 zł, więc ludzie jeżdżą mało, siedzą w domach przed ekranami. Pamiętacie, w roku 2020, tak w 2020, była pandemia, wirus z Chin i potem cały świat się go bał. Teraz z tym siedzeniem w domach jest podobnie. Takie czasy.

ETS2, potem ETS3 to nas załatwił. Obłożyli bardzo wysokimi podatkami koncerny petrochemiczne za sprzedaż oleju napędowego i benzyn. Wiadomo, że koncerny przerzuciły to, jak zawsze, na swoich klientów. I zaczęło się szaleństwo, 10 zł/l, 15, 20, rosło i rosło. Jeszcze raz odwołam się do wspomnień. 13 lat temu wybuchła wojna na Ukrainie, co ją Rosja potem przegrała i ceny paliw bardzo wzrosły, nie tylko pierwszego dnia konfliktu, ale i później.
Teraz z rozrzewnieniem można sobie przypomnieć 8 zł/l. Taka taniocha.

Ilu kolegów ten ETS załatwił, ile firm zbankrutowało… Jeden mój znajomy, taki bardziej denerwujący się to nawet trafił na kurację do Tworek. Nie, nie do Tworek, on mieszkał w Bydgoszczy, więc trafił do Świecia nad Wisłą. Podleczyli, wypuścili, teraz jeździ taksówką. Elektryczną, chyba nie trzeba tłumaczyć, że elektryczną. Rozgadałem się, a tu Zbyszek dzwoni, muszę odebrać.

– Tak, słucham. Gdzie jesteś? Dopiero wyjechałeś z miasta, ale co się stało? Żółwik na kokpicie, mówisz, ten czerwony… To niedobrze, kurka, niedobrze. Dociągniesz do tej starej stacji ładowania? Tak, tam gdzie stoją stare ładowarki, po jeden mega, one jeszcze działają, niektóre. Poczekaj tam, zaraz dzwonię po pomoc. Nie musisz mi przypominać, wiem, musi być holownik elektryczny, bo znowu wlepią nam karę za wzywanie diesla. Dobrze, dobrze, też mam nadzieję, że holownik ma pełne akumulatory. Bo jak nie, to teraz załadowca się wkurzy.

To wizja przyszłości, czy prawdopodobna, niech każdy sam się zastanowi. Walka o klimat trwa, wręcz przyspiesza.

 

T&M nr 12/2022

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE