Maszynowe targowanie

Międzynarodowe Targi Maszyn Budowlanych, Pojazdów i Sprzętu Specjalistycznego INTERMASZ oraz Rozwiązania dla Budownictwa Infrastrukturalnego INFRATEC w Poznaniu odbywają się w cyklu dwuletnim.

Tegoroczna edycja (1-4 lutego), z racji covidowych obostrzeń  była skromniejsza niż wcześniejsze, co nie znaczy, że brakowało ciekawych propozycji. 

Podczas targów zaprezentowano ofertę produktów i usług cenionych marek na rynku maszyn budowlanych, komunalnych, sprzętu pomocniczego, a także rozwiązań dla sektora budownictwa infrastrukturalnego. Prezentacja tej oferty skierowana była w szczególności do: firm budowlanych (budownictwo kubaturowe, kolejowe, robót inżynieryjnych, prac rozbiórkowych i wyburzeniowych), inwestorów instytucjonalnych (zarządy dróg, wodociągów i kanalizacji, transportu publicznego), usługodawców - wynajem, dzierżawa, usługi komunalne, biura projektowe, jak również wypożyczalni sprzętu budowlanego i bezpośrednich użytkowników  (kopalnie, żwirownie, tartaki, składy kruszyw).

 

Z łyżkami i nie tylko  

Koparki, koparko-ładowarki i ładowarki to maszyny, których wśród targowych propozycji było najwięcej. Na stoisku Agrotim można było zobaczyć minikoparki Yanmar w wersjach SV i VIO. – Pierwsze z nich (w tym maszyna SV 22) to minikoparka nieobrysowa, rodzina VIO to z kolei minikoparki obrysowe (maszyna w każdym położeniu mieści się w obrysie gąsienic) – wyjaśnia Hubert Iwaszkiewicz (Agrotim). Modele VIO są dostępne w szczególności w maszynach większych, powyżej 2,5 t. Gospodarze stoiska podkreślali uniwersalność minikoparek, stosowane są nie tylko w budownictwie, ale też np. telekomunikacji czy gospodarce miejskiej. Popularnym osprzętem jest mała kosiarka, bądź wiertnica. Na europejskim rynku, minikoparki, a w zasadzie nośniki osprzętu Yanmar oferowane są na razie tylko w wersjach z napędem spalinowym, na rynku amerykańskim pojawiła się już jednak pierwsza maszyna elektryczna.   

Napęd elektryczny ma Avant e5 (stoisko Serafin). To niewielka maszyna przegubowa, zdaniem dostawcy - równie wydajna i wielofunkcyjna jak podobne gabarytowo modele z silnikiem na olej napędowy lub LPG. Brak emisji spalin i relatywnie niski poziom hałasu, połączone z możliwością stosowania ponad 200 narzędzi wymiennych decydują o funkcjonalności ładowarki, w tym także o możliwości zastosowania w pomieszczeniach zamkniętych. Mierzący ok. 2,5 m Avant e5 może pełnić rolę wózka widłowego, z powodzeniem może być też stosowany jako: żuraw, podnośnik koszowy (prace na wysokościach), szczotka obrotowa (zamiatanie placu manewrowego wokół magazynu), koparka, ładowarka, kosiarka rotacyjna, pług (odśnieżanie placu manewrowego).

Na targach prezentowano możliwości współpracy e5 z chwytakiem do kostki brukowej Hunklinger.. Dodatkową zaletą jest stosunkowo krótki czas ładowania akumulatorów. Posiada wbudowaną ładowarkę w standardzie, która umożliwia ładowanie baterii wszędzie tam, gdzie dostępne jest źródło zasilania o mocy 230V/10A. Seria E może również pracować w trakcie ładowania baterii.

Równie niewielkie gabaryty to walor koparki kompaktowej  Wacker Neuson ET18 z systemem VDS. Relatywnie duża kabina z dwuczęściową szybą przednią ma wpływ na wygodę operatora. Innowacyjny Vertical Digging System (VDS) kompensuje do 27 proc. nachylenia i zapewnia w ten sposób wyprostowaną pozycję operatora podczas pracy na nasypach. Każdy model ET posiada swój zoptymalizowany system wysięgnika z różnymi długościami ramienia wychylnego (system wysięgnika z dwoma opcjonalnymi długościami ramienia łyżki).

Okazuje się, że ciągle popularnością cieszą się też tradycyjne ładowarki kołowe, w tym WL52. Oprócz silnego układu hydraulicznego oferuje sprawne sterowanie za pomocą dżojstika, dzięki któremu nawet podczas długich dni pracy operatorzy mogą pracować prawie bez zmęczenia. Odchylana kabina operatora umożliwia szybki dostęp do silnika, układu hydraulicznego, elementów elektroniki – oszczędza to czas i nakłady finansowe. Dzięki zginanemu wahadłowo układowi kierowniczemu wszystkie cztery koła pozostają w stałym kontakcie z podłożem, zapewniając odpowiednią trakcję. Ładowarka może pokonywać zakręty pod kątem do 40 st.

Zainteresowanie koparko- ładowarkami potwierdza natomiast Paweł Bromirski  (Interhandler). - Rynek koparko-ładowarek w Polsce jest stosunkowo dobrze rozwinięty. Wszechstronność zastosowania tych maszyn robi swoje. Zainteresowanie nimi w ubiegłym, pandemicznym roku wzrosło – mówi P. Bromirski. Interhandler ma w ofercie kilkanaście wersji maszyn, w dwóch głównych grupach: 3CX i 4 CX. Różna jest np. wielkość kół, ale już silniki takie same (główna wersja ma poj. 4,8 l i generuje moc 109 KM). W obu seriach dokonano szeregu zmian, niejako „przy okazji” wprowadzania nowego napędu (Stage V). Dostawca zwraca uwagę na bardzo przestronną i wygodna kabinę. Z prawej strony operatora znajduje się 7-calowy wyświetlacz ułatwiający konfigurację maszyny, kontrolę parametrów oraz dodatkowo umożliwia podłączenie telefonu. Kabiny w maszynach obu serii są takie same, aby operator mógł łatwo przenieść się z jednej do drugiej (bez potrzeby dodatkowego szkolenia). Pojawiło się też wiele nowych, przydatnych „drobiazgów”, w tym: osłony lamp tylnych, zintegrowane z dachem lampy LED, dodatkowe elementy ostrzegawcze. 

 

W poziomie i w pionie

Podnoszenie materiałów i ludzi na wysokość to domena jednej z największych maszyn na targach, podnośnika teleskopowego ROTO 50.26S, który znalazł się na stoisku Toolmex Truck. Ten napędzany 170-konnym dieslem Iveco pojazd jest w stanie dźwigać maksymalnie 4,95 t. Zasięg to 26 m. Teleskop jest czterosegmentowy, a napęd hydrostatyczny. Maszyna dysponuje podnoszeniem przy pomocy wszystkich czterech siłowników. Ciekawostkę stanowi pełna rotacja wieżyczki (360 st.). - Maszyna służy głównie do wykończenia elewacji, do prac nad trakcją kolejową itp.. Można obsługiwać np. prace wykonywane pod mostem, gdy sam podnośnik znajduje się na moście – tłumaczy Piotr Majewski (Toolmex Truck). Osprzęt stanowi podest ruchomy (długość  2,3-4 m), żurawiki, wciągarki, haki (4 t). ROTO 50.26S można sterować z kabiny operatora, ale również zdalnie, radiowo. – Popyt na takie maszyny od kilku lat w Polsce rośnie m.in. dlatego, bo użytkownicy dostrzegają, że takie pojazdy są praktyczniejsze  i łatwiejsze w eksploatacji niż tradycyjne żurawie – dodaje P. Majewski.

Na targach można było zobaczyć też podnośniki Uplifter. Mini żuraw budowlany, tzw. pająk sprawdza się podczas pracy w trudno dostępnych miejscach i przy obsłudze pracach z wielkogabarytowym materiałem (stosowane przy transporcie i montażu konstrukcji metalowych, szklanych, a także kamiennych). Sprzęty tego typu mogą być używane na zewnątrz, jak i wewnątrz stref roboczych. Są więc dostępne alternatywnie dla żurawi gąsienicowych i samochodowych. Są wyposażone w silnik elektryczny (dzięki czemu można je stosować również wewnątrz obiektów) lub spalinowy. Niezbędne wyposażenie mini żurawi stanowią różnego rodzaju chwytaki (dzięki nim praca jest bezpieczniejsza i bardziej elastyczna). W ofercie Uplifter znajdują się sprzęty do pracy z materiałem ważącym od 1 do 8 t. W maksymalnym wariancie hak może znajdować się na wysokości nawet ok. 26 m. Najmniejsze mini żurawie mieszczą się w standardowych drzwiach, a także do wind. Nowością jest Uplifter w wersji do prowadzenia prac montażowych w branży stolarki okiennej (zasilanie akumulatorowe, sterowanie z poziomu pilota bezprzewodowego). Dzięki nim można podnosić wielkogabarytowe element szklane i duże okna.

Targową ofertę żurawi budowlanych uzupełniały maszyny JEKKO, w tym mini picker MPK 06. To samobieżny żuraw z napędem akumulatorowym typu Pick&Carry (podnieś i przenieś). Odpowiedni jest do prac w magazynach oraz wszędzie tam, gdzie używanie innego rodzaju dźwigów jest utrudnione ze względu na ograniczoną przestrzeń oraz tam, gdzie trzeba przewozić ciężkie ładunki przez drzwi. Wysokość podnoszenia to 3,1 m, maksymalny ciężar 600 kg, a zasięg 1,6 m.

Stoisko Wacker Neuson było jedynym, na którym znalazły się wozidła, w tym model 1501, dysponujący 1,5-tonowym obciążeniem użytkowym. Opcjonalna wanna obrotowa zwiększa zakres i różnorodność zastosowań wozidła. Wanna ma opcje tzw. wysokiego wysypu (1,45 m). Hydrostatyczny napęd TWIN-LOCK jest przenoszony na wszystkie koła, a prędkość jest płynnie regulowana, do 16 km/h. Napęd TWIN-LOCK odpowiada szybko np. na utratę przyczepności, ponieważ każde z czterech kół ma własny silnik zębaty. Na bardzo nierównych powierzchniach jedno z kół traci trakcję w pewnym punkcie i obraca się swobodnie. Dostawca zwraca uwagę na swobodny dostęp do punktów serwisowych i konserwacyjnych, przejrzystą deskę rozdzielczą. 

 

Medalowy „rodzynek”

Wróćmy jeszcze do oferty minikoparek. Otóż właśnie taka maszyna, w wersji elektrycznej, a przywieziona na targi przez Interhandler została Złotym Medalistą INTERMASZU. Ciekawostka, to jedyna maszyna, która otrzymała w tym roku ten prestiżowy laur podczas poznańskiej imprezy. Elektryczna minikoparka JCB 19C-1E to kolejna z nowych produktów (poprzednią był podnośnik teleskopowy) elektrycznych o zerowej emisji w miejscu użytkowania, które nie obniżają wydajności. Producent podkreśla, że JCB 19C-1E na jednej, naładowanej do pełna baterii może pracować 6-8 godzin. Ma baterie litowo-jonowe, może pracować tam, gdzie zastosowanie innych maszyn jest trudne lub wręcz niemożliwe: wewnątrz hal, magazynów, ale też w centrach miast. Baterie można podładowywać. „Normalne” ładowanie trwa ok. 8,5 godziny, szybkie ponad trzykrotnie krócej. Awaryjnie, w przypadku wyczerpania baterii można „wspomóc się” przenośnym agregatem. Wystarczy kilkadziesiąt minut, aby baterię naładować w takim stopniu, by np. bezpiecznie i wygodnie zjechać z placu budowy. JCB 19C-1E  współpracuje dokładnie z takimi samymi „akcesoriami” funkcjonalnymi jak maszyny z napędem spalinowym. Całość waży 1,9 t, a dodatkowym walorem maszyny jest łatwość transportu z jednego miejsca pracy na drugie. 

 

T&M nr 2/2022

Tekst: Michał Jurczak

 

 

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE