Wysokie standardy

Z Wiolettą Hołdakowską z zarządu firmy TSO w Olsztynie rozmawia Jacek Dobkowski.

 

Jacek Dobkowski: – TSO, czyli Truck Service Olsztyn ma bardzo szeroki zakres usług. Na czym szczególnie się skupiacie?

Wioletta Hołdakowska: –  Skupiamy się na pojazdach ciężarowych, ale również kompleksowo naprawiamy autobusy, naczepy, przyczepy, cysterny do przewozu produktów spożywczych . Posiadamy autoryzacje BPW, SAF, Hyva, Magyar i Irizar.

  

JD: – Klienci są z jakiego obszaru?

WH: –  Z rejonu Olsztyna, ale są również z innych stron, „przejezdni”,  którzy naprawili się u nas wielokrotnie i wracają do nas. Są także klienci, którym przytrafiła się awaria, czy wypadek w trasie. Wówczas holujemy pojazd i jeśli klient sobie życzy, naprawiamy u nas. Jeśli nie, mamy lawetę i odwozimy pojazd. Klientów ze Wschodu jest teraz mniej. Z płatnościami w ich przypadku nie ma problemu, gotówka albo karta. Przez to, że tyle lat jesteśmy już na rynku, mamy swoją markę, klienci nas cenią. Zdarza się, że pojadą gdzieś indziej, ale za jakiś czas powracają, bo u nas wszystko jest tak jak trzeba.     

 

JD: – Holowniki, o których pani wspomniała, cały czas są „pod parą”?

WH: – Tak, jesteśmy gotowi całą dobę, 24/7, również w święta. Najwięcej pracy holowniki mają późną jesienią i zimą. Bywają dni, że trzy są cały czas na wyjeździe. Jeśli jest potrzeba, przeładowujemy ładunki, oprócz tego sprzątamy jezdnię i otoczenie, nie zostawiamy bałaganu. Mamy zawartą umowę z miastem, że na terenie Olsztyna jesteśmy wzywani przez policję jako pierwsi. Inna umowa wiąże nas z MPK, w ciągu 30 minut jesteśmy obowiązani dojechać.

 

JD: – Jeden z holowników został dofinansowany ze środków unijnych. Jednak można uzyskać pieniądze z Unii na taki cel? Pytam, bo niektórzy są przerażeni formalnościami.

WH: – Tak, najnowszy holownik, Volvo, jest częściowo sfinansowany ze środków unijnych. Jest trochę formalności, ale warto, mogliśmy kupić nowszy samochód, o znacznie większych możliwościach.

 

JD: – Naprawiacie na drodze?

WH: – Tak, posiadamy serwis mobilny. Mamy wyposażonego busa serwisowego. Oczywistym jest to, że nie wszystko można naprawić na drodze.

 

JD: – Firma ma myjnię cystern, to rzadko spotykana usługa.

WH: – Tak jesteśmy jedyni w naszym regionie,  myjemy z zewnątrz naczepy, plandeki czy chłodnie, ale przede wszystkim cysterny po produktach spożywczych. Spełniamy normy HACCP, każde mycie zakończone jest wystawieniem certyfikatu czystości. Myjnię obsługuje dwóch przeszkolonych pracowników.

 

JD: – Obsługujecie autobusy, maszyny budowlane, maszyny rolnicze.  Czy to się bardzo różni od ciężarówek?

WH: – W zasadzie to samo w innym opakowaniu, ale oczywiście  podstawa to przeszkoleni pracownicy. Zasady działania silnika czy innych podzespołów są  podobne.

 

JD: – Serwis działa 20 lat, od 1997 roku. Jak klienci dbają o pojazdy, bardziej niż kiedyś, czy mniej?

WH: – Myślę, że bardziej. Kiedyś wielu jeździło, aż się rozsypie, teraz większą wagę przywiązuje się do prewencji. Klienci planują wizytę w serwisie, na przykład przygotowują się do zimy. My informujemy ich o zbliżającym się terminie przeglądu, czy innych ważnych czynnościach. Właściciele samochodów zdają sobie sprawę z tego, że później jest drożej,  gdy auto zepsuje się na drodze, albo przytrafi się awaria, a ładunek trzeba dowieźć.

 

JD: – TSO ma również blacharnię i lakiernię.

 WH: – Mniejsze naprawy lakiernicze wykonujemy na miejscu, większe we współpracujących firmach.     

 

JD: – Czym różnicie się od ASO?

WH: – Właściwie niczym, oprócz tego że nie mamy szyldu. Poziom naszych usług jest taki sam. Byliśmy 13 lat ASO Scanii, potem Renault, obecnie mamy autoryzację Irizara. Przez lata współpracy z koncernami nabraliśmy doświadczenia, poza tym cały czas szkolimy mechaników, podnosimy ich kwalifikacje. Nie jest tak, że stoimy w miejscu.  

 

JD: – Szkolenia we współpracy z dystrybutorami części?

WH: – Tak, we współpracy z dystrybutorami części, albo oprogramowania komputerowego. Posiadamy trzy różne komputery do diagnostyki pojazdów, Texa, Jaltest i do Irizara.

 

JD: – Czy macie jedno główne źródło części zamiennych?

WH: – Nie. Jesteśmy elastyczni, tak jak klient sobie życzy. Mamy dostęp do części różnej jakości. Są tacy klienci, którzy chcą tylko części oryginalne i nic innego nie wchodzi w grę. A są i tacy, którzy chcą jak najtaniej. Warto zaznaczyć, że u nas cena oryginału nigdy nie jest wyższa niż w ASO.       

 

JD: – A jeżeli ktoś przywiezie swoje części, gdzieś kupione?

WH: – Nie ma problemu, z tym że wtedy na fakturze jest informacja, że części zostały powierzone przez klienta. Nie możemy wziąć odpowiedzialności za ich jakość. Odpowiadamy tylko za robociznę.

 

JD: – Na stronie internetowej TSO znajduje się informacje o rolkach i szarpakach. Wyposażenie podobne jak w stacji kontroli.

WH: – Nie jest to stacja kontroli pojazdów. Przyrządy te służą do naszych celów, do diagnostyki i sprawdzenia wykonanej pracy. 

 

JD: – Pamięta pani przypadki trudnych, długich diagnoz?

WH: – W straży pożarnej przy hamowaniu drżała kierownica, wręcz kierowcy nie mogli jej utrzymać, byliśmy wtedy ASO, znaleźliśmy rozwiązanie współpracując z działem technicznym. Podejrzewaliśmy, że bębny są krzywe. W końcu zaczęliśmy mierzyć piasty. Okazało się, że piasty były krzywo odlane w miejscu mocowania bębna, wada fabryczna. Wymienialiśmy całe piasty w ramach gwarancji. Poza tym mamy często trudne przypadki z układem paliwowym. Ciężko go diagnozować, często klient sądzi, że po podłączeniu komputera wszystko się wyjaśni. To nie jest takie proste, tym bardziej że silniki są coraz bardziej rozbudowane, Kiedyś mieliśmy jedną pompę, teraz dwie i common rail z wysokim ciśnieniem.

 

JD: – Nie chce pani wstąpić do jakiejś sieci serwisów?

WH: – Na tym nam szczególnie nie zależy. Wiązałoby się to z podporządkowaniem się, to narzuca pracę według czyichś zasad. Standardy poznaliśmy w czasach ASO i ten wysoki poziom utrzymujemy. Kierowca odwiedzający nasz serwis może skorzystać z pokoju, gdzie znajduje się telewizor, WiFi, dostępne są prysznice i jeśli jest głodny, zapewniamy ciepły posiłek. Dbamy o jakość naszych usług, podnosimy kwalifikacje pracowników i to procentuje tym , że klient jest zadowolony.

 

JD: – Dziękuję za rozmowę.

 Tekst: Jacek Dobkowski

T&M nr 1/2017

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE