Czekanie na impuls

Branżę komunalną czeka w najbliższych miesiącach wiele wyzwań.

Zwiększenie efektywności w zbiórce śmieci, zapewnienie odpowiedniej jakości recyklingu oraz wykorzystanie poddanych recyklingowi odpadów jako ważnego źródła surowców – to tylko niektóre z rozwiązań przyjętych przez rząd. Również  zmiany legislacyjne wynikające z „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” mogą wpłynąć na inwestycje w samorządach, przedsiębiorstwach czy firmach działających na rzecz „komunalki”. Pierwsze impulsy do zakupów maszyn i urządzeń, w tym zamiatarek czy minikoparek już są, branża czeka na kolejne. 

Gospodarka komunalna jest dziś ściśle powiązana z sektorem ochrony klimatu i środowiska. Technologie, produkty, usługi i rozwiązania z zakresu techniki komunalnej, odpadów i recyklingu, ochrony powietrza, gospodarki wodno-ściekowej i odnawialnych źródeł energii muszą być wydajne, ale też relatywnie tanie w eksploatacji, a także – a może przede wszystkim, możliwie w jak najmniejszym stopniu szkodzić środowisku. Myjki do pojemników na odpady, ekologiczne śmieciarki przystosowane do odbioru i transportu poszczególnych frakcji surowców, a także maszyny do pielęgnacji zieleni w miastach oraz obsługi terenów użyteczności publicznej muszą spełniać te warunki.

 

Im łatwiej, tym lepiej

Firmy uczestniczące w przetargach na wywóz odpadów pytają głównie o nowoczesne śmieciarki. W ostatnich miesiącach znaczące ilości nowych pojazdów trafiły m.in. na ulice Warszawy, Wrocławia czy Wałbrzycha. Na przykład ENERIS korzysta z trzech nowych śmieciarek do odbioru i transportu odpadów komunalnych od mieszkańców Wrocławia oraz gmin w woj. łódzkim. To pojazdy zbudowane na podwoziu Scania P 320 6x2 z zabudową OLYMPUS 20W z zasypem OmniTrade (przygotowany do montażu systemu dynamicznego ważenia pojemników). Trzyosiowe auta mają jednokomorowe zabudowy. Samochody pozyskano w ramach wynajmu długoterminowego (obejmuje też serwis, ubezpieczenia, opłaty drogowe, opony itp. ). - W gospodarce komunalnej wynajem sprzętu i pojazdów jest obecnie dość powszechny, ponieważ wiele firm odbierających odpady podpisuje z samorządami kontrakty krótkoterminowe, np. na rok lub dwa. W naszym przypadku taka forma wykorzystania specjalistycznych samochodów była ekonomicznie uzasadniona. Cena wynajmu i jakość samochodów miała przy tej transakcji kluczowe znaczenie – tłumaczył Robert Kołodziejski, Dyrektor Logistyki i Eksploatacji, ENERIS. 

Wśród nowych śmieciarek na rynku jest Medium X4 (Ekocel), której wyróżniającym się elementem jest innowacyjny napęd elektryczny, dzięki któremu jest ona zeroemisyjna i mniej hałaśliwa niż tradycyjne modele (podwozie Volvo FE). Specjalnie zaprojektowana rama przednia pozwoliła na zredukowanie masy, przy jednoczesnym zwiększeniu objętości skrzyni ładunkowej. Model posiada sztywną, nie podlegającą odkształceniom skrzynię o gładkiej powierzchni i wypukłym obrysie. Wydłużenie o 120 mm drogi przesuwania się płyty wypychowej wewnątrz skrzyni prowadzi do zwiększenia objętości o ok. 1 m.sześc. a kolejny 1 m.sześc. użytkownik zyskuje dzięki zwiększeniu kąta nachylenia tylnej ramy zamykającej skrzyni ładunkowej z 70 st. do 80 st. 

Spore jest zainteresowanie nieco mniejszymi śmieciarkami. Integra ma np. jednokomorowe zabudowy COSECO K4 (poj. zabudowy mieści się w przedziale 8 – 12 m.sześc. a poj. wanny zasypowej to 1,5 m.sześc.). Stopień zgniatania wynosi  5:1. Szczelna skrzynia i wanna uniemożliwiają wydostawanie się odcieków. Ściany są owalne (grubość blach od 3 do 10 mm). Podnośnik dźwiga kontenery o poj. od 60 do 1100 l. Wewnątrz znajduje się ściana wypychająca. Sterowanie znajduje się po obu stronach zabudowy. Całość umieszczono na dwuosiowym podwoziu.

Terberg Orus to z kolei przykład tzw. śmieciarki satelitarnej (stosowana tam, gdzie system zbiórki odpadów oraz odległości do składowiska lub zakładu utylizacji wymagają zorganizowania pośrednich miejsc przeładunku). Takie ogniwo pośrednie stanowią z reguły kontenery na odpady lub śmieciarki z tylnym załadunkiem i zagęszczaniem. Pojazd zaprojektowano specjalnie do takich usług (poj. od 2 do 7 m.sześc.), nadaje się do montażu na lekkich podwoziach od 2,8 t do 11 t, niezależnie od tego, czy mają napęd gazowy, czy „eco” hybrydowy/elektryczny. Zbiorniki wykonywane są ze stali lub aluminium. Opcjonalne funkcje zwiększają wydajność odbioru odpadów, np. przygotowanie do instalacji systemu ważącego czy identyfikacji RFID. 

Wśród pojazdów z funkcją mycia pojemników z jednoczesnym zachowaniem funkcji zwykłej śmieciarki coraz większe zainteresowanie budzi np. WATERPACK (Zoellner). Agregat, stanowiący odrębną konstrukcję, nie zintegrowaną z zabudową, nie zakłóca w przypadku awarii, procesu zbiórki odpadów. Istnieje możliwość manualnego wyboru długości cyklu mycia pojemników, za pomocą panelu zamontowanego na zewnętrznej stronie odwłoka. Można ustawić w pełni automatyczną pracy urządzenia, po każdorazowym opróżnieniu pojemnika. Urządzenie wyposażono w system samoczynnie wykrywający wielkość i aktualne położenie pojemnika. Do wyboru są wersje: Large, o szerokości 250 mm, długości 800 mm oraz wysokości 2100 mm (zbiorniki na wodę o poj. 2200 l czysta woda / 1100 l woda brudna), jak również Slim (odpowiednio 2300 mm x 650 mm x 1900 mm; zbiorniki na wodę o poj. 1550 l czysta woda / 900 l woda brudna). Dwie wysokociśnieniowe głowice myjące zamontowano po wewnętrznych stronach odwłoka, Pompa wody ma wydajność 120 l/min, wytwarza ciśnienie 100 bar.

 

Miniaturki „pod prądem”

Biorąc pod uwagę, że ponad trzy czwarte kierowców pojazdów użytkowych przejeżdża średnio mniej niż 200 km dziennie, elektryfikacja niewielkich pojazdów transportowych stosowanych w „komunalce” jest czymś najzupełniej oczywistym. Dotyczy to tzw. mini trucków, stosowanych zwłaszcza przez służby transportowe i utrzymania zieleni. Alke to rodzina wielu wersji modelu ATX o dmc sięgającej 4 t i ładowności do 2 t. W maksymalnej wersji auto jest w stanie ciągnąć przyczepę o masie do 2 t. Pojazdy posiadają silniki zapewniające stopniowy rozdział mocy (również w wariancie Eco). Zasięg, po załadowaniu baterii do pełna sięga 150 km. Auta dostępne są jako skrzynia, furgon, czy… mini ciągnik siodłowy. W najpopularniejszej z wersji, skrzyniowej część ładunkowa ma rozmiary: 130 x 123 cm; 180 x 123 cm lub 200 x 140 cm.

Wśród elektrycznych pojazdów do transportu komunalnego jest też Goupil G4. Ładowność w maksymalnym wariancie przekracza tonę, a podwozie można zaopatrzyć np. w fabryczną zabudowę z drzwiami roletowymi, myjkę wysokociśnieniową z wężem lub wywrotkę do zbierania i wywozu śmieci. – Do wyboru są trzy przemysłowe baterie trakcyjne od 8,6 do 14 kWh oraz dwie baterie w technologii litowo-jonowej, 9 i 14 kWh – informują w Zeppelin Polska. 

Podobnej wielkości pojazdy ma również Bartesko. Można je zaopatrzyć we wszelkiego rodzaju sprzęt komunalny. W podstawowej ofercie znajdują się m.in. burty platformy ładunkowej, ogrzewanie kabiny, oświetlenie, platforma w formie wywrotki, stelaż z plandeką, pług odśnieżny, zamiatarka, posypywarka, okratowanie platformy ładunkowej, zabudowa kontenerowa, piasecznica, zestaw asenizacyjny. Do napędu stosuje się bezszczotkowy silnik AC (10kW). Jest to motor bezobsługowy, zastosowano funkcję odzyskiwania energii podczas hamowania. Istnieje możliwość  pionowej oraz poziomej wymiany baterii trakcyjnej.

 

Mistrzowie zamiatania

Wśród zamiatarek ulicznych poszukiwane są te charakteryzujące się zerową emisją pyłów i innych szkodliwych substancji, a także hałasu w trakcie zamiatania. Dzięki temu operatorzy mogą pracować na nocną zmianę bez obaw o zakłócanie spokoju mieszkańców miasta.

Pierwsza elektryczna zamiatarka pojawiła się na ulicy polskich miast, konkretnie Opola w 2017 r. Mowa o modelu Tenax Electra 1.0. Kupił ją Remondis. Później trafiły na ulice innych polskich miast (np. Tenax Electra 2.0 Neo pojawiła się niedawno na ulicach Katowic). – Zakup elektrycznej zamiatarki związany jest z wymogami, jakie nakłada na nas ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Do 2025 r. co najmniej 30 proc. naszego taboru muszą stanowić pojazdy elektryczne lub napędzane gazem ziemnym. Zaczęliśmy od elektrycznej zamiatarki, a już wkrótce do naszego taboru dołączą kolejne pojazdy – tłumaczyli zakup przedstawiciele MPGK.

Ciekawą propozycję stanowi też zamiatarka Dulevo D.ZERO2, o konstrukcji przegubowej, co pozwala łatwo wykonywać najbardziej skomplikowane manewry. Zapewnia 8-godzinną pracę bez konieczności ponownego ładowania akumulatora pojazdu. Koszty eksploatacji i serwisu są o 80 proc. niższe, przy takim samym przebiegu niż w zamiatarkach napędzanych silnikiem Diesla. Technologia zamiatania bazuje na układzie podciśnieniowym. Emisję hałasu zredukowano o jedną trzecią w porównaniu do tradycyjnej zamiatarki. Gwarantowana żywotność akumulatora Dulevo D.zero2 sięga 3 tys. cykli ładowania. Poj. zbiornika to 2100l.

Kolejną z propozycji jest RAVO 5 eSeries, z litowo-żelazowo-fosforanowym akumulatorem (LiFePO4). Ten typ baterii zachowuje wysoką pojemność przez bardzo długi czas, nawet po wielu cyklach. Podczas użytkowania zamiatarki napięcie pozostaje niezmienne. Pakiet akumulatorów składa się z dużej liczby pojedynczych ogniw akumulatorowych, które są monitorowane i kontrolowane przez inteligentny system zarządzania. Wtyczki typu 2 (IEC 62196-2) są standardem i ładują akumulator za pomocą wewnętrznej ładowarki z maksymalną prędkością 22 kW / h (pełne ładowanie zajmuje mniej niż 4,5 godziny). Można skorzystać z opcji szybkiego ładowania. W przypadku połączenia CCS Combo 2 (IEC 62196- 3) akumulator jest ładowany z prędkością 50 kW / h przez zewnętrzną ładowarkę, całkowicie ładując akumulator w czasie ok. 2 godzin. RAVO 5 eSeries samodzielnie odzyskuje energię. Po zwolnieniu pedału przyspieszenia maszyna automatycznie powoli hamuje, a silnik elektryczny działa jak alternator. 

CityCat V20e to z kolei elektryczna zamiatarka Bucher Municipal. Dysponuje ładownością 2,1 t, masa całkowita to 4,8 t. I tym przypadku zastosowano mechanizm skrętu z ramą przegubową. Maksymalna prędkość wynosi 50 km/h. Zbiornik na nieczystości ma poj. 2 m.sześc. zbiornik na wodę 425 l. Szerokość powierzchni zamiatania – 2,7 m. Zamiatarki uliczne CityCat dostępne są też w tradycyjnej postaci (zabudowa na podwoziu auta ciężarowego). Do zasilania może służyć gaz ziemny. Zbiorniki z gazem umieszczono za kabiną operatora. Niestety taki napęd bywa dość problematyczny, sprawdza się bowiem pod warunkiem, że do dyspozycji będzie odpowiednia ilość stacji umożliwiająca tankowanie gazem. Obecnie jest ich mniej niż trzydzieści. Zabudowa ma zbiornik o poj. 6,5 m sześć. Wykonano go z nierdzewnej blachy stalowej.

 

To jest przyszłość?

Nikt w „komunalce” nie ma wątpliwości, ze napęd alternatywny to przyszłość. Stąd spore zainteresowanie np. autem DAF LF Electric, w pełni elektrycznym, 19-tonowym pojazdem do dystrybucji miejskiej. Ma zasięg do 280 km. Zdaniem producenta, DAF 6x2 CF Electric na podwoziu pod zabudowę ze skrętną osią tylną (masa całkowita pojazdu do 29 t) sprawdzi się np. przy wywozie odpadów jednocześnie zapewniając zerowy poziom emisji spalin. Silnik elektryczny generuje moc znamionową 250 kW (wartość szczytowa -370 kW). Czerpie energię z akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP) o wydajności energetycznej brutto 282 kWh (wydajność użyteczna - 254 kWh). To akumulatory niezawierające kobaltu ani magnezu. DAF LF Electric wyróżnia się jedynym w swoim rodzaju układem wieloźródłowego ładowania. Ten układ umożliwia uzupełnienie energii w bateriach  pojazdu za pośrednictwem zwykłej sieci energetycznej. Przydaje się to pod koniec dnia, gdy kierowca wraca do bazy. W trybie ładowania wolnego (prąd zmienny 400 V, 22 kW, 3-fazowy) naładowanie akumulatorów od 20 do 80 proc. trwa 6,5 godziny. Na pełne naładowanie (od 0 do 100 proc.) potrzeba maksymalnie 12 godzin. W przypadku dostępności odpowiedniej instalacji szybkie ładowanie akumulatorów (prąd stały 650 V, 150 kW) z poziomu od 20 do 80 proc. trwa 60 minut, a pełne - 2 godziny. LF Electric można kupić z układem e-PTO 400 V służącym do zasilania wyposażenia dodatkowego, takiego jak elektryczny system chłodzenia czy dźwig elektrohydrauliczny. Eliminuje to konieczność stosowania osobnego generatora i zapewnia, że dystrybucyjny pojazd ciężarowy nie emituje żadnych spalin.

Wielu specjalistów twierdzi, że przyszłością pojazdów komunalnych jest… wodór.  Co rusz słychać jednak, że brak infrastruktury może „zabić” tę ideę. Ładowanie samochodów ciężarowych wodorem wymaga większej i kosztowniejszej infrastruktury niż ładowanie pojazdów elektrycznych. Zdaniem  Mike Schmidta z Centrum Badań nad Energią Słoneczną i Wodorem w ZSW powinno się ideę wodorowych ogniw paliwowych, ale takich których bazę stanowi energia elektryczna ze źródeł odnawialnych (np. z miejskich elektrociepłowni, w których spalane są odpady). Na niedawnych targach w Poznaniu pokazano właśnie Mercedesa Econic, pojazd komunalny zasilany ogniwami, z zamiatarką VIAJET (FAUN Viatec). Energia magazynowana jest w bateriach elektrycznych oraz wodorze. Zamontowane akumulatory posiadają pojemność 85 kWh. Akumulator składa się z 48 modułów o masie 960 kg (20 kg na moduł). Energia elektryczna jest także generowana w ogniwie wodorowym. W zależności od zapotrzebowania klienta ogniwo paliwowe może posiadać moc 30 kW, 60 kW lub 90 kW. Maksymalny zasięg pojazdu przy największych zbiornikach wodoru wynosi 650 km (tankowanie średnio co 2,5 dnia roboczego). Technologia zastosowana w zamiatarce zapewnia szereg dodatkowych walorów użytkowych. To np. system recyrkulacji zasysanego powietrza, działający w ten sposób, że powietrze które wraz z zanieczyszczeniami trafia do zbiornika nie jest kierowane na zewnątrz, ale ponownie wykorzystywane. Wodór do zasilania śmieciarek i zamiatarek będzie wytwarzany w miejskiej fabryce wodoru. Prąd potrzebny dla elektrolizy będzie pochodził z miejskiej elektrociepłowni napędzanymi odpadami.

 

Z placu budowy do miasta

         Rynek maszyn komunalnych zmienia się, coraz częściej trafiają nań m.in. maszyny znane raczej z „budowlanki”. Dotyczy to np. minikoparek, na który od pewnego czasu główny popyt generuje właśnie gospodarka komunalna. Zainteresowanie wzbudza ostatnio np. maszyna Cat 302.7 CR. Argumentem są kompaktowe rozmiary i relatywnie niewielki promień obrotu, co sprawia że sprawdza się w pracy w ciasnych przestrzeniach. Silnik posiada funkcje automatycznego załączania biegu jałowego i automatyczne wyłączenie silnika, które pomagają obniżyć zużycie paliwa, co zmniejsza koszty eksploatacji. Model Cat 302.7 CR ma podwozie o stałej szerokości. Szerokość w standardowej wersji wynosi 1500 mm, opcjonalne maszynę można wyposażyć w podwozie rozsuwane hydraulicznie (zakres od 1355 mm do 1780 mm). W standardowym wyposażeniu minikoparki Cat 302.7 znalazł się pływający lemiesz, który zwiększa możliwości maszyny w zakresie prac związanych z zasypywaniem i profilowaniem powierzchni.  

Sporo argumentów mają też 5-6-tonowe minikoparki z serii Bobcat R2. W wersjach E50z oraz E55 zwraca uwagę wyjątkowe rozwiązanie zerowego zachodzenia nadwozia (ZHS) zapewniające dodatkowy poziom ochrony w porównaniu ze standardową konstrukcją z zerowym zachodzeniem tyłu (ZTS), dając większą pewność podczas obsługi maszyny w pobliżu ścian (obrót nadwozia E50z oraz E55z nie wykracza poza obrys gąsienic). Maszyny z serii R2 zaprojektowano tak, aby zapewniały stabilność niezależnie od kąta w dowolnej sytuacji, nawet przy kopaniu z boku lub przy przenoszeniu ciężkich ładunków.

Amatorów ma też Volvo ECR58 generacji F. Gama osprzętu obejmuje: łyżki, młoty i nowe szybkozłącze Tilt Quick Coupler - o kącie przechyłu wynoszącym nawet 2 x 90 st. Tryb ECO dodatkowo zmniejsza zużycie paliwa (do o 10 proc.), a automatyczny bieg jałowy eliminuje zbędne spalanie. Dzięki automatycznemu wyłączaniu silnika godziny nieprzepracowane nie są rejestrowane, co obniża koszty obsługi technicznej. Układ hydrauliczny koparki VolvoECR58 generacji F umożliwia jednoczesne wykonywanie różnych operacji zarówno podczas szybkiego kopania, jak i precyzyjnego wyrównywania podłoża.    

 

T&M nr 1/2022

Michał Jurczak

 

Add comment

Security code Refresh

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE