Volkswagen Caravelle od Forda
Współpraca Forda i Volkswagena w dziedzinie aut dostawczych trwa i rozwija się w najlepsze. Oto Tourneo Custom jako Caravelle T7. Ale się porobiło, prawda?
Volkswagen, który przez lata wyprodukował wiele osobowych modeli na bazie dostawczaków, który uchodził wręcz na najlepszego specjalistę od silników wysokoprężnych do afery Dieselgate, teraz korzysta z modeli Forda, z jego karoserii (fakt, nieco zmienionej), jednostek napędowych itd. Ba, najnowszy Transporter T7 to także Ford, konkretnie Transit Custom. Z drugiej strony nie dziwmy się za bardzo, skoro Mercedesy Citany, T i EQT są kolejnymi postaciami Renault Kangoo… Motoryzacyjny świat, którym rządzą księgowi. Trudno, skupmy się na testowym aucie. Jego pełna nazwa to: Caravelle T7 2.0 TDI (170 KM) L2 4 Motion Pan Americana, choć jeśli ktoś woli inną kolejność, nie będę się spierał. Mamy oto wóz z mocniejszym ropniakiem (słabszy oddaje 150 koni), dłuższym rozstawem osi 3.500 mm, (mniejszy wynosi 3100 mm), z napędem czterech kół a nie tylko przednich i z wyposażeniem Pan Americana. To wersja środkowa, wyżej w cenniku stoją linie wyposażenia Edition i Style, niżej podstawowa bez własnej nazwy i Life. Jedźmy po kolei – silnik. Dwa litry, 170 rumaków i 390 niutonometrów, a jednak dynamika nie zachwyca. 14 sekund do setki jest obiektywnie słabym rezultatem, subiektywnie też. Szału nie ma, acz stonowany charakter jednostki napędowej pasuje do takiego „busika”. To może spalanie w cyklu mieszanym pozostawia lepsze wrażenie? Ford, sorry Volkswagen, szczerze przyznaje się w danych technicznych, testowego egzemplarza, do 9 l/100 km. W praktyce, przy spokojnej podróży zejdziesz poniżej 8 l/100 km.
L2, czyli 3,5-metrowy rozstaw osi przekłada się na obszerną kabinę, tudzież na długość ponad 5,4 m, która manewrom na ciasnych parkingach nie sprzyja. Każda z ośmiu osób na pokładzie (2 + 3 + 3) ma sporo miejsca. W drugim rzędzie są trzy fotele a na końcu trzyosobowa kanapa, wszystko bez jakiejkolwiek regulacji. Wejście (i wyjście) na sam tył ułatwia specjalna pozycja złożonych, skrajnych foteli drugiego rzędu.
Sprawny napęd obu osi 4Motion korzysta ze sprzęgła wielotarczowego, które „robi” za centralny mechanizm różnicowy. Nazwa „Pan Americana” zawsze oznaczała u Volkswagena auto o większych predyspozycjach do off-roadu. W tym przypadku mamy uterenowienie tylko wizualne, również w środku, zresztą raczej nikt nie będzie wybierał się takim wehikułem w teren, nawet z 4Motion.
Gwarancja biegnie aż 5 lat lub do 250 tys. km, przez pierwsze 2 lata bez limitu przebiegu. Do tego Volkswagen dorzuca 3 lata na lakier i 12 lat na „nieprzerdzewienie” karoserii. Przeglądy co 2 lata lub 40 tys. km, z tym że wymiana oleju może nastąpić wcześniej.
Volkswagen Caravelle T7 2.0 TDI (170 KM) L2 4 Motion Pan Americana czterodrzwiowy (w opcji pięciodrzwiowy), ośmiomiejscowy (w opcji dziewięciomiejscowy) van w układzie 2 + 3 + 3, długość 5450 mm, szerokość 2032 mm, wysokość 1987 mm, bagażnik do linii dachu ok. 1,9 m sześc., napęd na cztery koła (stały na przód, automatycznie dołączany na tył sprzęgłem wielotarczowym, do 50 proc.), czterocylindrowy, rzędowy turbodiesel, 1996 ccm, 170 KM przy 3750 obr./min, maksymalnie 170 km/h, od 0 do 100 km/h w 14,0 s, średnie spalanie 9,0 l/100 km, cena 306.897 zł brutto (249.510 zł netto).
Tekst i fot. Jacek Dobkowski











