Maxus e-Deliver 5, kolejny do e-gamy
Trzeba przyznać, że Maxus ma nader szeroką ofertę dostawczaków na prąd, to e-Delivery oznaczone kolejnymi cyframi 3, 5, 7, 9 i pikap eTerron 9.
Z elektrycznych furgonów e-Deliver 5 jest najmłodszy na rynku i jeszcze najmniej znany. O, myślałem, że to Volkswagen – usłyszałem pod ładowarką. Faktycznie, można dostrzec pewne podobieństwo do ID. Buzza Cargo: wysunięta czołowa szyba i króciutki przód nadwozia. Dzięki temu w Maxusie jest bardzo dobry dostęp do wycieraczek. Bez problemu można je postawić, żeby oczyścić czołową szybę. Wlew do spryskiwacza znajduje się pod maską, która – znowu podobieństwo do VW – opada, z tym że nie na rzemieniu, ale na dwóch zawiasach. Rozwiązanie Maxusa jest lepsze, tak, tak. Z innych mocnych stron tego „chińczyka” trzeba wymienić seryjne, boczne drzwi z obu stron ładowni. Miejsca na towar jest dużo, 6,6 m sześc., a jeszcze bardziej może zaimponować ładowność 1.200 kg. Do mocowania ładunku służą cztery uchwyty w podłodze, dobrze rozmieszczone, choć mogłoby być ich sześć. Podłogę wyłożono wykładziną, łatwą do zmycia (podłogę kabiny także). Tylne, dwuskrzydłowe drzwi otwierają się do 180 st., z blokadą na 90 st., żeby się jej pozbyć, wystarczy wyjąć obejmę (którą łatwo przyczepia się do drzwi). Elektryczny motor 163 KM żwawo napędza Maxusa, setkę osiąga się w 10,7 s, z dobiciem do maksymalnej 125 km/h (licznikowo) też nie ma problemu. Zawieszenie z kolumnami McPhersona z przodu i sztywną tylną osią z resorami piórowymi przystosowano oczywiście do jazdy pod obciążeniem, ale nie mogę narzekać na trzymanie się drogi. Jest dobre.
e-Deliver 5 to nowoczesny, elektryczny pojazd, więc aby ruszyć, naciskasz pedał hamulca, przestawiasz dźwignię z prawej strony kierownicy na D, względnie na R i dodajesz gazu. Nie ma stacyjki, ani przycisku do zapalania silnika. Nowoczesność ma też to do siebie, że wiele funkcji przeniesiono na centralny, dotykowy ekran, również ustawianie klimatyzacji i ogrzewania – służy do tego wirtualny suwak, ale nie wiesz, ile stopni wybrałeś, to klimatyzacja manualna. Także na ekranie wyłączysz SLIF, Speed Limit Information Function, ostrzeżenie o przekroczenie prędkości nakazanej znakami pionowymi. Po wybraniu zębatki, czyli ustawień, wchodzisz w Asystent jazdy, potem Monit o ograniczeniu prędkości. Oczywiście, jeździmy zgodnie z przepisami, tyle że ten układ, jak w wielu modelach samochodów, nie orientuje się, iż w Polsce skrzyżowanie rozwiązuje ograniczenia szybkości.
Jest też kilka braków. Przede wszystkim brakuje schowka z prawej strony kokpitu, jakiegokolwiek schowka, także informacji o temperaturze powietrza na zewnątrz. Szkoda, że nie ma innej wersji nadwoziowej poza L1H1, przykładowo większego furgonu czy brygadówki, o którą byłem pytany pod ładowarką. Przeglądy są co 30 tys. km lub 2 lata. Gwarancja 5 lat lub 100 tys.km przebiegu, zaś na baterię wysokiego napięcia 8 lat lub 160 tys.km.
Maxus e-Deliver 5 Furgon L1H1, pięciodrzwiowy, trzymiejscowy furgon, długość 4800 mm, szerokość 1874 mm, wysokość 1960 mm, ładownia 6,6 m sześc, napęd na przód, silnik elektryczny 163 KM, maksymalnie 120 km/h (w trybie Eco 100 km/h), od 0 do 100 km/h w 10,7 s, pojemność akumulatora 64 kWh, średnie zużycie energii 21 kWh/100km, zasięg w cyklu mieszanym WLTP 335 km, w cyklu miejskim WLTP 489 km, cena promocyjna 155.900 zł netto (191.757 zł brutto).
Tekst i fot. Jacek Dobkowski
Tagi: Maxus, e-Deliver 5, elektryczny van, chiński dostawczy











