Wózki i elektryk

 

Wiodąca tematyka trzech imprez odbywających się w halach E i F była powiązana z transportem w różnoraki sposób. Na stoisku Fenix Systems z Moczydłowa pod Warszawą przyciągał wzrok wózek Skilled LGV (Laser Guided Vehicle) do automatycznego załadunku ciężarówki paletami. Robert Kluf, doradca handlowy, podkreśla, że dzięki laserowym czujnikom wózek pracuje również w ciemnym i nieogrzewanym magazynie, oczywiście przystosowanym do takiego transportu. Pojazd może samodzielnie zmieniać trasę, może współpracować z innymi wózkami. Podjechawszy do końca rampy, za pomocą lasera sczytuje wnętrze naczepy i układa palety w środku. Rozładunek nie jest możliwy, bo palety w trakcie transportu zmieniają swoje położenie. Najnowszy model baterii wytrzyma 12 godzin pracy, potem starczy godzina ładowania.

 

Elektryczny na testach

Renault Master Z.E. 33 Electric z zabudową chłodniczą do -20 stopni Celsjusza zaparkował na stoisku Petit Forestier Polska. Egzemplarz ten służy do testów w firmach na terenie Polski.

         – Zasięg wynosi około 80-100 kilometrów – informuje Rafał Żach z Petit Forestier Polska. – Agregat ma oddzielne baterie, więc nie pobiera prądu z akumulatorów trakcyjnych i nie wpływa na zasięg. Ładowność w granicach 600-700 kilogramów, DMC 3300. Przy DMC 3500 zasięg zostałby ograniczony, to świadomy zabieg producenta.

 

Wśród widlaków

         Suret z Dębicy (woj. podkarpackie) zajmujący się logistyką przemysłową, wystawił wózek widłowy Clark GTS 25 zasilany gazem. Maciej Kaim, manager ds. optymalizacji i nowych wdrożeń, zachwala prostą, wytrzymałą konstrukcję wózków widłowych Clark. Również obudowy i błotniki są stalowe, co pozytywnie wpływa na ich wytrzymałość. Dlatego są powszechnie wykorzystywane w ciężkich aplikacjach (np. produkcja płytek ceramicznych, produkcja elementów stalowych), gdzie sprzęt pracuje 5-6 tys. motogodzin rocznie w systemach czterobrygadowych. Dla porównania, standardowe użycie sprzętu oznacza 2 tys. motogodzin. Sterowanie w wózkach Clarka najczęściej odbywa się tradycyjnymi dźwigniami. To prostsze rozwiązanie, tańsze w naprawach.

         Wózki Unicarriers posłużyły do rywalizacji operatorów w zręcznościowym konkursie zorganizowanym przez Polsad z Kutna w woj. łódzkim. Unicarriers kontynuuje tradycje Nissana Forklift, nadal korzysta z nissanowskich silników. Do Nadarzyna Polsad przywiózł m.in. wersje DX15 i DX32, czyli najmniejszą i największą z tej serii. Maciej Fajkowski, dyrektor działu importu:

         – To nasza flagowa seria, produkowana w Hiszpanii, w Pampelunie. Z Japonii pochodzi 30 do 40 procent komponentów, na przykład silniki. W Polsce wiodącym napędem jest nadal gazowy, takich wózków sprzedaje się najwięcej. W wózkach spalinowych od kilkunastu już lat stosujemy trójdrożny katalizator z sondą lambda. Cała rama operatora jest zawieszona na czterech amortyzatorach z izolatorem gumowym. Patent Unicarriers, nikt inny tego nie stosuje. Daje to skuteczną ochronę operatora od wszelkich drgań od podłoża, od jego nierówności. Wprowadziliśmy też niedawno elektryczny model TX, który dostał dwie nagrody, Red Dot za stylizację oraz Ifoy jak najlepszy wózek w kategorii wózków z przeciwwagą.

         Kolejny atut serii DX stanowi wbudowany system autodiagnostyki. Na wyświetlaczu w wózku pojawia się kod błędu, dzięki czemu serwis lepiej przygotuje się do naprawy. W praktyce zdaje to znakomicie egzamin, przeważająca większość przypadków jest usuwana podczas pierwszej wizyty u użytkownika. Oprócz tego można przypisać kody uruchomienia dla pięciu operatorów, co przydaje się np. w spornych sytuacjach po uszkodzeniu sprzętu.

         Sztaplarki prezentowało jeszcze kilku innych wystawców. I tak Eddi Complex z Kęt (woj. małopolskie) przywiózł elektryczny wózek Longking LG18BVI. Taki sam napęd i udźwig 1.800 kg miał trzykołowy wózek Baoli KBET18. Importerem tej marki jest Baoli Polska. Firma Niko Alex z podwarszawskiego Sulejówka pokazała pojazdy marki Hangcha. Elektryczny czterokołowiec CP015-AC4 z Serii A charakteryzował się półtoratonowym udźwigiem. Z kolei spalinowy CPQD25-XRW22F, przedstawiciel Serii X, uniesie 2,5 tony. W boksie Grupy BiLift stał elektryczny wózek Clark EPX25i.

 

Stary jak nowy

Nifty4Sale z Bielska-Białej w woj. śląskim specjalizuje się w remanufakturyzacji, czyli w kompleksowych remontach podnośników koszowych Niftylift. Celem jest rekonstrukcja maszyn, co jednocześnie przyczynia się do redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jak zaznacza Aleksander Palus z działu sprzedaży, używanej maszynie są przywracane osiągi nowej. Wymianie podlegają zużyte części, a te które nadają się do ponownego zastosowania są odnawiane, szlifowane i malowane proszkowo.

T&M nr 3/2020

Tekst: Jacek dobkowski

Add comment

Security code Refresh

T&M okładki

.             Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE