Po trasie i na torze

 

W upalny czwartek, 14 czerwca na Autodromie Jastrząb pod Szydłowcem (mazowieckie) urządzono piknik z różnymi atrakcjami. Była to wielogodzinna batalia trzech finalistów. Piotr Krahel (A-Z Logistics), Mariusz Gruszczyński (LKW Poland) i Daniel Wójcik (Hollex Transport) rozpoczęli od obsługi codziennej pojazdu, za co mogli zainkasować 20 punktów, potem czekała ich 270-kilometrowa trasa za sterami zestawów ciągnik siodłowy plus naczepa (50 pkt), a na koniec manewrowanie na Autodromie Jastrząb, czteroosiowym, budowlanym Volvo FMX, głównie tyłem (30 pkt), a więc razem 100 pkt.

         Przy obsłudze codziennej, oprócz wykonania wszystkich rutynowych czynności, trzeba było zauważyć specjalnie spreparowane „chochliki”. W jednym zestawie był rozpięty przewód elektryczny naczepy, w drugim odpięte nadkole ciągnika, a w trzecim  opuszczone nogi podporowe naczepy i swobodnie dyndająca korba. Finaliści spisali się znakomicie, wszyscy otrzymali maksymalną liczbę punktów. Następnie pokonali zróżnicowaną trasę 270 km, z Kutna, przez Piotrków Trybunalski, Miedzianą Górę, Kielce na Autodrom Jastrząb. Każdy przejechał po 1/3 dystansu na każdym samochodzie. Chodziło o zniwelowanie jakichkolwiek różnic między zestawami. Końcowy wynik był więc składową przejazdów na trzech odcinkach, na trzech różnych autach.  Średnie spalanie na 100 km przedstawiało się następująco:  Piotr Krahel – 25,99 l, Mariusz Gruszczyński – 26,16 l, Daniel Wójcik – 26,95 l.

Trzecia próba została rozegrana na autodromie. Precyzyjne manewrowanie nie zmieniło klasyfikacji. Wyniki trzeciej konkurencji okazały się takie same jak całego Volvo Trucks Diver Challenge: Krahel (194 s), Gruszczyński (197 s), Wójcik (228 s). Sędzia główny, Łukasz Kurcbard, menedżer do spraw telematyki i szkolenia kierowców rynku BSM (Baltic See Market):

         – Walka była bardzo wyrównana, przecież w półfinale spotkało się siedmiu najlepszych kierowców w kraju, a w finale trzech najlepszych z tych siedmiu. Różnice na trasie 270 km były znikome.

 

Fantastyczne uczucie

         Co ciekawe, zwycięzca Piotr Krahel ze Szczecina, który będzie reprezentował Polskę na wrześniowym finale w Goteborgu w Szwecji, nie jest zawodowym kierowcą na pełnym etacie. Przez prawie 10 lat pracował jako spedytor-logistyk, ale często jeździł za kierownicą, zwłaszcza w weekendy po krajowych trasach, co wynikało z braku personelu. Obecnie jest przede wszystkim logistykiem, sporadycznie jeździ, ale raczej innymi markami niż Volvo.

         – Fantastyczne uczucie – mówi Piotr Krahel chwilę po opuszczeniu podium . – Po wynikach z półfinału miałem nadzieję, że mogę coś osiągnąć. Trudna była trzecia, ostatnia konkurencja na sprzęcie budowlanym, z tym się nie mierzę na co dzień.

Partnerami konkursu były firmy: Wielton, Continental, Ergo Hestia, Alcoa, MJM.

 

Kilkanaście godzin

                                                                                                              

         Impreza na autodromie, razem z open barem, ciągnęła się kilkanaście godzin. Było więc mnóstwo czas na pogawędki ze znajomymi, także na skorzystanie z takich atrakcji jak drifting na prawym fotelu leciwego BMW (takie zresztą bardzo dobrze nadają się do podróżowania bokami), opanowanie ciągnika siodłowego na mokrej płycie poślizgowej, symulatory jazdy, tor z samochodzikami. Żeby ludzie nie przemęczali się chodzeniem po autodromie czy między parkingiem a torem, organizatorzy zapewnili transport elektrycznymi, wolnobieżnymi pojazdami chińskiej marki Eagle, zabierającymi na pokład 14 pasażerów.

         Dziennikarze rywalizowali na tym samej trasie z pachołkami, co zawodowi kierowcy. Volvo Trucks Journalist Challenge wygrał Mirosław Ganiec. Odnotujmy także wręczenie statuetki Ciężarówki Ćwierćwiecza dla Volvo FH przez kolegów z redakcji „Polskiego Trakera”.     

 

Żelazny rycerz

         Interesującym punktem były przejazdy najszybszego, ciężarowego samochodu świata Volvo Iron Knight, czyli Żelaznego Rycerza, 2400 koni! Robił nieco huku, jeszcze więcej dymu, na pewno nie spełniał żadnej normy Euro dla normalnych ciężarówek, jak żartowali uczestnicy obserwujący ten pojazd. Za kierownicą zasiadał Boije Overbrink, 67-letni Szwed, niewątpliwie sprawny kierowca, choć o nieco pełniejszej sylwetce, nie kojarzącej się z wyczynowym sportem motorowym. Ale nadmiar mocy jest taki, że pierwszą setkę Iron Night osiąga po 4,6 s, natomiast maksymalnie może pędzić 286 na godzinę, choć na Jastrzębiu nie ma prostych umożliwiających taki wynik.  Warto odnotować, że mocarne Volvo nie zjawia się ot tak sobie, na pierwszej z brzegu imprezie szwedzkiego koncernu. W tym roku Autodrom Jastrząb był pierwszym występem, plan zakłada jeszcze cztery inne imprezy, z tego tylko jedną poza Szwecją, w Belgii, na słynnym torze Spa Francorchamps. Tak więc brawa dla polskiego importera Volvo, że udało się ściągnąć takiego potwora pod Szydłowiec.

T&M nr 6/2018

Tekst: Jacek Dobkowski

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE