Wokół 5 złotych

 

Koszty związane z paliwem można obniżyć na kilka sposobów, np. własne zbiorniki, dopłaty paliwowe, karty. Taniej już było. Z obliczeń Polskiej Izby Paliw Płynnych (PIPP) wynika, że w maju w porównaniu z kwietniem olej napędowy zdrożał aż 31 gr osiągając średni poziom 5,01 zł/l. Podwyżka cen najbardziej interesującego nas paliwa była zresztą najpoważniejsza, bo 95-oktanowa benzyna podrożała o 28 gr, natomiast gaz LPG tylko o 9 gr. Na początku drugiej połowy czerwca średnie ceny „napędu” nadal wynosiły 5 zł z groszami.

 

Zbiorniki, dopłaty, karty

Na światowa politykę i politykę gospodarczą nie mamy odczuwalnego wpływu, ale z pewnością możemy obniżyć faktury za olej napędowy w firmie. Mogą to być własne zbiorniki na paliwo i poszukiwanie najtańszych dostawców.

Można – jak radzą specjaliści z BM Reflex z Łodzi– uzależnić ceny usług transportowych od indeksu zmian cen paliw. Łódzka firma opracowała indeks, który odzwierciedla zmiany cen oleju napędowego oraz pozwala na stosowanie tzw. dopłat paliwowych. Dopłata urealnia koszt usługi przewozowej w zależności od skali i tempa zmian cen paliwa, a jej wysokość jest co miesiąc obniżana lub podwyższana. Propozycja interesująca, pytanie tylko co na to klienci przewoźników?

Bez wątpienia więcej firm transportowych decyduje się na karty paliwowe, zwane też flotowymi. Na polskim rynku są praktycznie wszyscy europejscy operatorzy kart, na przełomie czerwca i lipca ma do nich dołączyć Avia.

Eksperci z DKV Euro Service zwracają uwagę na dwie podstawowe zalety: rabaty i aplikacje wskazujące najtańsze stacje na trasie. Generalnie im większy wolumen tankowania, tym większy rabat. W przypadku DKV zrabatowane stawki są często na poziomie bardziej atrakcyjnym niż stawki hurtowe. Oferta jest tym lepsza, im lepsza ogólna kondycja finansowa przewoźnika, a więc pewność terminowych rozliczeń. DKV promuje też sieć stacji tzw. DKV Bottom Up. Należą do niej niewielkie, prywatne stacje w Polsce, na Węgrzech, w Austrii. Cena, przy płatności kartą DKV, jest do 40 gr niższa od tej wyświetlanej na dystrybutorze.

Aplikacja – w przypadku DKV jest to platforma DKV Maps, dostępna także w wersji mobilnej. Jej siła tkwi w możliwości porównywania w czasie bieżącym aktualnych cen na 70.000 stacji w Europie, w tym 4.000 w Polsce. Należą do nich stacje wszystkich renomowanych marek, jak Orlen, BP, Shell, Circle K, Lotos czy Lukoil, a także liczne prywatne.

 

Nadwyżka, łupki, Iran

Ale dlaczego aż tyle płacimy? To bezpośrednie odzwierciedlenie zmian sytuacji na światowym rynku ropy naftowej. Od początku kwietnia ceny ropy Brent w Londynie wyraźnie wzrosły, a podwyżki wyhamowały w rejonie 80 dolarów za baryłkę, czyli za 159 litrów. Obecne notowania ropy stanowią pochodną zmian czynników fundamentalnych i geopolitycznych i w tym kontekście nie można wykluczyć dalszego wzrostu cen – uważa Urszula Cieślak, dyrektor marketingu BM Reflex.

Chodzi o to, że już w styczniu zeszłego roku 11 krajów OPEC oraz 10 spoza OPEC obniżyło produkcję w celu zniwelowania dużej (związanej z otrzymywaniem surowca z łupków) nadwyżki światowych zapasów ropy sięgającej w połowie 2016 roku 330 mln baryłek powyżej pięcioletniej średniej. Porozumienie zakładało redukcję o 1,8 mln baryłek dziennie, z czego 1,2 mln w państwach zrzeszonych w OPEC, pozostałe 0,6 mln w Rosji i u innych producentów. W styczniu br. do porozumienia dołączyły Libia i Nigeria. W miarę upływu czasu skala obniżki światowej podaży ropy zaczęła przybierać na sile, głównie za sprawą problemów Wenezueli i dyscypliny pozostałych producentów. Dlatego w kwietniu br. osiągnięto redukcję wydobycia o 2,35 mln baryłek dziennie, a więc o 0,55 mln więcej niż pierwotne plany. Wprawdzie USA zwiększyły produkcję ropy z łupków, ale nie zrekompensowało to opisanych oszczędności innych producentów. Dlatego też przy silnym tempie wzrostu światowej konsumpcji sięgającym 1,2-1,4 mln baryłek dziennie efektem jest praktycznie całkowita redukcja nadwyżki światowych zapasów ropy. Do tego wszystkiego dołączyły czynniki geopolityczne związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i wypowiedzeniem przez USA umowy nuklearnej z Iranem. I w ten sposób mamy drogie paliwo na polskich stacjach.

– Niezależnie od decyzji OPEC ceny diesla podczas tegorocznych wakacji będą zdecydowanie wyższe niż przed rokiem, nawet jeśli spadłyby poniżej 5 złotych – podsumowuje Urszula Cieślak. – Jednak, żeby tak się stało ceny ropy powinny spaść w okolice 70 dolarów za baryłkę. W połowie czerwca ropa Brent kosztowała około 75-76 dolarów.

 

Jeszcze opłata emisyjna

Już niedługo, zgodnie ze nowelizowaną ustawą o biokomponentach i biopaliwach ciekłych zostanie wprowadzona opłata emisyjna od paliw. Stawka będzie wynosiła dla benzyn silnikowych i olejów napędowych 80 zł za 1000 litrów, a w praktyce oznaczać to będzie wzrost cen paliw o 10 gr/l.

– Moim zdaniem, mimo zapewnień ministra energii oraz krajowych producentów paliw, trudno będzie uniknąć wzrostu cen paliw z tytułu wprowadzenia nowego obowiązku – komentuje Urszula Cieślak. – Może oczywiście zdarzyć się tak, że w chwili wprowadzenia opłaty emisyjnej sytuacja na rynku ropy stanie się na tyle korzystna, że nową opłatę uda się „ukryć” w cenie detalicznej tak, że nie zobaczymy skokowego wzrostu cen. Tak czy inaczej, obok akcyzy i opłaty paliwowej, będzie to kolejny składnik cenny netto paliwa.  

T&M nr 6/2018

Tekst: Jacek Dobkowski

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE