Walcząc z fałszywkami

 

Użytkownik nie zawsze jest w stanie rozpoznać, czy ma do czynienia z autentycznym środkiem smarnym czy z jego podróbką. Na pewno warto uważnie przyglądać się opakowaniom. Beczka ciężarowego oleju silnikowego z napisem „Lokos Oil” zamiast „Lotos Oil” – taki był jeden ze slajdów pokazanych  podczas sympozjum w Józefowie przez Piotra Niemca, koordynatora z Biura Badań, Rozwoju i Optymalizacji Lotos Oil. Większość fałszerstw może być wykrytych tylko w laboratoriach. Chodzi przede wszystkim o inne od deklarowanych bazy olejowe, dodatki uszlachetniające, składniki, proporcje składników.

 

W niezależnych laboratoriach

Takie badania są regularnie prowadzone, każdego miesiąca z polskiego rynku jest pobieranych 20 próbek w najpopularniejszych klasach lepkości. Zdaniem Piotr Niemca w przyszłym roku więcej próbek powinno dotyczyć olejów do samochodów ciężarowych. Zlecającym badania w niezależnych laboratoriach jest organizacja ATIEL zrzeszająca wiodących europejskich producentów samochodowych olejów silnikowych, z Polski należą do niej Lotos i Orlen Oil. Żeby nie było podejrzeń, że członkowie ATIEL mogą działać na niekorzyść konkurencji, ATIEL współpracuje w tym zakresie z zewnętrzną firmą, SAIL-Europe (Services to Associations and Industry in the Lubricants sector).

Oznaczenia klas olejów według ACEA (Association des Constructeurs Europeens D’ Automobiles) mogą stosować tylko producenci będący sygnatariuszami porozumienia EELQMS (European Engine Lubricants Quality Management System). EELQMS to system zarządzania jakością olejów, obejmujący różne normy, metody testowe i procedury. Jak podał Piotr Niemiec, aktualnie ponad 150 producentów zadeklarowało zgodność z EELQMS. Określenie „producent” należy rozumieć szerzej, w tym przypadku jest nim każdy, kto wprowadza na rynek markę oleju i jest jej właścicielem. Może to być więc producent aut, albo sieć hipermarketów.

 

Trafią pod sąd

         Jaki jest efekt tych działań? Piotr Niemiec stwierdził, że nie ma rynku 100-procentowej zgodności jakości rzeczywistej z deklarowaną. Na razie jest jednak zbyt mało danych, żeby wyciągać statystyczne wnioski. Producenci wprowadzający oleje z klasyfikacjami ACEA, ale bez deklaracji zgodności z EELQMS narażają się na zgłoszenia do organów ścigania i postępowanie sądowe. Takiego zgłoszenia może dokonać konkurent, organizacja konsumencka, organizacja handlowa. Idą za tym, w zależności od ustawodawstwa w danym kraju, nakazy sądowe połączone z karami finansowymi.

Podróbki znanych marek, w tym przypadku olejowych, świadczą w pewien sposób o ich sile i atrakcyjności. Oszuści działają świadomie i konsekwentnie, mało znaczących brandów nie ma sensu fałszować.

T&M nr 10/2017

Tekst: Leon Bilski

                      ZYJ ONLIE