Raczej w górę

 

         W połowie czerwca średnie notowania oleju napędowego wahały się od 4,13 zł brutto do 4,26 zł brutto, zależnie od regionu. W środę, 10 czerwca, jak podaje e-petrol.pl krajowa średnia wynosiła 4,14 zł, czyli można mówić o niewielkim wzroście. Nieco wyższą przeciętną wartość z tego samego dnia, mianowicie 4,16 zł, przytacza portal paliwa.pl. Ciekawe są szerokie widełki publikowane na paliwa.pl, od 3,78 zł do 4,47 zł, a więc aż 69 groszy na litrze.

Zdaniem Urszuli Cieślak z BM Reflex przy utrzymaniu ograniczonej produkcji ropy naftowej i rosnącym popycie na ropę i paliwa gotowe spadki cen paliw na krajowych stacjach w kolejnych tygodniach będą mało prawdopodobne. Dobry scenariusz na okres wakacji byłby taki, że ceny pozostałyby stabilne na obecnym poziomie, ale i on wydaje się mało prawdopodobny. Innymi słowami, podwyżki nie powinny stanowić zaskoczenia. Ostatecznie poziom cen paliw będzie uzależniony od cen ropy.

 

Cięcia produkcji

         Na przykładzie ropy naftowej często widać, jak zbyt duża podaż, czyli zbyt duże wydobycie przekłada się na obniżenie jej cen. A to skutkuje również niższymi notowaniami gotowych paliw, choć rzadko zachodzą proste, bezpośrednie zależności.

Jak informowała 12 bm. Urszula Cieślak, najwięksi producenci ropy łupkowej w USA zapowiadają cięcia wydobycia w czerwcu, choć wraz z odbiciem cen ropy naftowej i poprawą rynkowych fundamentów sytuacja powinna się powoli normować. Produkcja ropy naftowej w USA zgodnie z danymi Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej US EIA, zmniejszyła się w skali tygodnia o 0,2 mln bbl/d (baryłek na dobę) do 11,2 mln bbl/d. Zapasy ropy spadły co prawda 2,1 mln bbl/d, ale ich nadwyżka w porównaniu do średniej z pięciu lat nadal jest spora. O ile na rynkach azjatyckich, po szczycie zarazy, popyt na ropę odbudował się w ponad 90 procentach, tak na razie popytowa strona największego na świecie konsumenta ropy – Stanów Zjednoczonych – nadal nie napawa optymizmem. Konsumpcja paliw w tym państwie spadła w skali tygodnia o 0,9 mln bbl/d do 15 mln bbl/d i jest nadal o blisko 6,5 mln bbl/d, czyli 30 proc., niższa niż w połowie marca br., przed wybuchem pandemii koronawirusa w USA.

Spadek wydobycia nie dotyczy jedynie Stanów. W sobotę, 6 czerwca OPEC+ poinformował o utrzymaniu rekordowych cięć o wielkości 9,7 mln bbl/d co najmniej do końca lipca. Natomiast kraje OPEC+, które nie zdołały zrealizować ustalonych w kwietniu cięć zgodziły się na skompensowanie i zwiększenie cięć w kolejnych trzech miesiącach. Chodzi głównie o Irak, którego produkcja w maju kształtowała się na poziomie 4,2 mln bl/d wobec ustalonego limitu 3,6 mln bbl/d. W następstwie tych informacji ropa Brent osiągnęla rejon 43 USD/bbl (dolarów za baryłkę), ale rynek nie zdołał utrzymać tych poziomów i w środę, 10 czerwca rano notowania sierpniowej serii kontraktów były wyceniane na około 40 USD/bbl.

– Tempo wzrostu cen wyhamowało po informacjach ze strony przedstawicieli Arabii Saudyjskiej, że dodatkowe, dobrowolne cięcia produkcji ropy naftowej w wielkości 1,2 miliona baryłek dziennie, na utrzymanie których w czerwcu zdecydowały się Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie nie będą już obowiązywać w lipcu, co w rzeczywistości wskazuje na to, że podaż ropy z OPEC w lipcu będzie na wyższym poziomie niż w maju i czerwcu – dodaje Urszula Cieślak.

10 dolarów na rok

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (US EIA) zrewidowała w górę prognozy średnich cen interesującego nas surowca. Ropa Brent w tym roku ma średnio kosztować 38,02 USD/bbl, natomiast w przyszłym jest oczekiwany wzrost do średniego poziomu 47,88 USD/bbl. Różnica wynosi niespełna 10 „zielonych”.

Agencja EIA, zgodnie z najnowszymi prognozami, oczekuje średniorocznej światowej konsumpcji ropy w tym roku na poziomie 92,53 mln bbl/d co oznacza spadek o 8,3 mln bbl/d. W 2021 światowy popyt na ropę naftową ma wzrosnąć 7 mln bbl/d do 99,7 mln bbl/d, ale nadal będzie około 1,2 mln bbl/d niższy w porównaniu z rekordowym jak dotychczas rokiem 2019. Amerykańska produkcja ropy będzie zdaniem EIA spadać do marca 2021 r., kiedy to osiągnie poziom 10,63 mln bbl/d. Łączna skala spadku produkcji wyniesie wtedy 2,2 mln bbl/d w porównaniu ze szczytem z listopada ubiegłego roku.

Z prądem poczekamy

– Sytuacja, z którą mamy do czynienia może wpłynąć na spowolnienie procesów elektryfikacji transportu – zaznacza Urszula Cieślak. – Poza tym warto zwrócić uwagę, że nie cały transport będzie wprowadzał takie rozwiązania. Spadek zapotrzebowania na olej napędowy z powodu korzystania z samochodów elektrycznych jest zatem perspektywą odległą.

 

T&M nr 6/2020

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE