VW Passat GTE, hybryda z kablem

 

Passat GTE, jak to hybryda, rusza na silniku elektrycznym (tryb E-Mode), czyli po cichu, co niewątpliwie może zaskoczyć kierowcę, a jeszcze bardziej pieszych. Na innych rynkach (szkoda, że nie w Polsce) Volkswagen proponuje w opcji e-Sound, elektroniczny szum silnika ostrzegający innych uczestników ruchu drogowego. Jeżeli karzesz autu cały czas poruszać się na E-Mode, możesz pokonać tak nawet 50 km (zdaniem Volkswagena), oczywiście w spokojnym stylu. Bo maksymalna prędkość na prądzie, podawana przez Volkswagena wynosi 130 km/h. W praktyce po osiągnięciu licznikowych 135 km/h, auto przestaje się rozpędzać. Możesz jednak wcisnąć gaz do końca, przełamując wyraźny punkt oporu. W ten sposób, nożnie, włącza się tryb Boost, jednoczesną, intensywną pracę obu silników, benzynowego 1.4 TSI o mocy 156 KM oraz elektrycznego 116 KM. Łączna moc systemowa w hybrydach nigdy nie jest sumą, w tym przypadku nie są to 272 konie, tylko 218. Gdy odpuścisz i auto zwolni do 133 km/h, wraca E-Mode.

               

Poza wymienionymi trybami E-Mode i Boost są jeszcze trzy: standardowy dla takiej konstrukcji Hybrid, Battery Charge, GTE. W Hybrid auto samo dobiera, który silnik ma pracować (mogą oba jednocześnie) i czy litowo-jonowy akumulator trakcyjny ma oddawać prąd napędzając elektryczny motor, czy – wręcz przeciwnie – ma być ładowany. Natomiast Battery Charge oznacza priorytet ładowania akumulatora trakcyjnego, więc jednostka spalinowa cały czas pracuje. Przepływ energii możesz podpatrywać zarówno na centralnym, dotykowym ekranie i/lub na wyświetlaczu w zestawie wskaźników. Dokładniejsze od tych obu animacji są jednak wskazania pokładowego komputera, zwłaszcza jeśli chodzi o rozpoczęcie ładowania i rozładowywania akumulatora trakcyjnego (zwanego przez Volkswagena „wysokonapięciowym”). Jeżeli pojawi się wartość zużywanych kWh z minusem, znaczy że bateria jest ładowana. A GTE to nic innego jak sportowy tryb całego auta.

Na zewnątrz Passat GTE od zwykłego Passata różni się klapką po lewej stronie atrapy chłodnicy. Naciskasz elegancką klapkę, tak naprawdę część atrapy chłodnicy i masz dostęp do gniazdka ładowania akumulatora trakcyjnego. Kabel umieszczono w całkiem obszernym schowku pod podłogą kufra. W testowym egzemplarzu były dwa kable, seryjny do zwykłego, domowego gniazdka 230V i opcjonalny do stacji ładującej. Taki stacji jest w Polsce jak na lekarstwo, pozostaje więc ładowanie w garażu. Realnie Passat GTE pali 8-9 l/100 km benzyny 95-oktanowej, więc przy cenie prawie 180 tysięcy jego zakup nieprędko się zwróci. Zwykły sedan Passat 1.4 TSI (150 KM), owszem słabiej wyposażony, kosztuje od 102.390 złotych.

DSC 0720 Kopiowanie     DSC 0721 Kopiowanie     DSC 0749 Kopiowanie     DSC 0754 Kopiowanie

Volkswagen Passat 1.4 TSI GTE, czterodrzwiowy, pięciomiejscowy sedan, długość 4767 mm, szerokość 1832 mm, wysokość 1476 mm, bagażnik 402/968 l, napęd na przednie koła, czterocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy z turbosprężarką, 1395 ccm, 156 KM, silnik elektryczny 116 KM, moc systemowa 218 KM, maksymalnie 225 km/h, od 0 do 100 km/h w 7,4 s, średnie spalanie 1,8 l/100 km, cena 178.190 zł.

Tekst: Jacek Dobkowski