Abarth 595 C, mała błyskawica

 

Pierwsze wrażenie jest szalenie ważne, nie tylko gdy poznajemy osobę płci przeciwnej. W przypadku Abartha 595 C 1.4 T-Jet (180 KM) Competizione pierwszy kontakt wypadł wyśmienicie. Autko (piszę zdrobniale, w końcu to segment A) wygląda zadziornie, zwłaszcza w żółtym, pastelowym lakierze Modena (opcja, 2200 zł). Co ważniejsze, po uruchomieniu zimnego silnika seryjny wydech Record Monza, z czterema rurami wydechowymi, grzmoci przez minutę na podwyższonych obrotach. Serce rośnie!

              

Na drodze Abarth spełnia wysokie oczekiwania. Turbodoładowany, benzynowy silnik 1.4 o mocy 180 koni potrafi konsekwentnie przyspieszać z takim wigorem, że aż trzeba mocniej chwycić kierownicę. W trybie Sport reakcja na gaz jest lepsza, zaś maksymalny moment obrotowy wyższy (250 Nm zamiast 230 Nm) i przypada później (przy 3.000 a nie 2.000 obr/min), co tylko pomaga w dynamicznej jeździe. Pomaga też zmniejszone w Sport wspomaganie kierownicy Dual Drive. To wspomaganie elektryczne – takie czasy – i jeśli już mam marudzić, chciałbym nieco więcej czucia na kierownicy w takim „bolidzie”.

Belka skrętna z tyłu pracuje bez zastrzeżeń. Mało tego, Abarth „przyciśnięty do muru” podoba się jeszcze bardziej.  Owszem, jest twardo, asfaltowe łaty wydają się znacznie wyższe niż w rzeczywistości. Kubełkowe fotele Sabelt znakomicie trzymają tułów i uda na szybkich zakrętach. Gdy wpadnie się na fragment nawierzchni pokryty wodą, szpera Abarth D.A.M. (Differenziale Autobloccante Meccanico) sprawia, że jedziesz tam gdzie planowałeś, a nie tam dokąd cię ściąga. Tyle że szpera jest dostępna za jedyne… 11.000 zł w pakiecie Nurburgring. Tenże pakiet zawiera jeszcze czarne, matowe alufelgi Essesse oraz pokrycie foteli Sabelt skórą i alcantarą.

               

Przy tym wszystkim testowy egzemplarz był jeszcze kabrioletem, stąd litera C (cabriolet) w nazwie. Najpierw podchodziłem trochę sceptycznie, jakie to kabrio? Miękki dach zwija się do tyłu, wprawdzie aż do pokrywy bagażnika, ale pozostaje blacha nad bocznymi oknami. W praktyce takie rozwiązanie jest dobre – nawet przy 140 na godzinę bez dachu nie urywa głowy. Ba, kaptur możesz składać i rozkładać do 100 km/h, albo do 80 km/h, gdy droga jest stroma. I jeszcze to otwieranie z pilota! Jedyną niedogodność stanowi mocno ograniczona widoczność do tyłu, przy najniższym położeniu dachu. Co ciekawe szyba w dachu jest szklana, z ogrzewaniem.

Mówcie, co chcecie, tylko Włosi potrafią przygotować coś takiego. Małe, bardzo dobrze jeżdżące autko, pełne stylistycznych smaczków. Oni wciąż kochają samochody.

Abarth 595 C 1.4 T-Jet (180 KM) Competizione, dwudrzwiowy, czteromiejscowy kabriolet z miękkim dachem, długość 3660 mm, szerokość 1627 mm, wysokość 1485 mm, bagażnik 185/625 l, napęd na przód, czterocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy z turbo, 1368 ccm, 180 KM przy 5500 obr./min, maksymalnie 225 km/h, od 0 do 100 km/h w 6,7 s, średnie spalanie 6,0 l/100 km, cena 108.200 zł.

Tekst: Jacek Dobkowski

Fot. Jacek Dobkowski