Sportage, przyjemne niespodzianki

Zacznę od dobrych stron. Sportage jest ładny, ale nie cukierkową urodą, tylko taką bardziej dojrzałą. Ma pięć lat rynkowego stażu, ale za kilka wiosen też powinien prezentować się nowocześnie. I ten smaczek, górna linia czołowej szyby nie jest prosta, powtarza motyw tygrysiego nosa z atrapy chłodnicy. A w środku testowy egzemplarz miał czarną podsufitkę, niczym sportowy wóz – lubię taką atmosferę. Czarna podsufitka to atrybut pakietu dodatkowego wyposażenia Business Line do wersji L, drugiej od góry.

      

Zaraz po ruszeniu czuję wysoką kulturę toczenia się auta, tak jakby była to znacznie bardziej prestiżowa marka niż Kia. Kolejne zaskoczenie na plus – prędkości na łukach. Zdziwisz się, ile Sportage potrafi. Zawieszenie z kolumnami z przodu i wielowahaczowym układem z tyłu pozwala na radosne, zarazem bezpieczne śmiganie po zakrętach.

Turbodiesel 1.7 CRDi nawet na wysokich obrotach sprawuje się cicho, w trakcie jazdy trudno wręcz poznać, że to ropniak. Wielkie brawa za piktogram ISG (Idle Stop & Go), pokazujący, że należy wrzucić inny bieg. Żadna sensacja, takie podpowiadacze ma teraz wiele aut, ale ten w Sportage sugeruje nie tylko zmianę biegu na wyższy (ekologia, ekologia), ale także na niższy. A gdy będziesz długo jechał na szóstce bez dodawania gazu, ISG wskaże, że należy się czwórka, czyli dwa przełożenia niżej. Taki podpowiadacz jest OK!

Po dwóch godzinach jazdy chcę oprzeć się o zagłówek. W tym modelu to nic trudnego, zagłówek wysuwa się do przodu bardzo lekko, wystarczy objąć go dłonią i pociągnąć. Tak samo jest w fotelu pasażera z przodu.

Słońce sunie już niżej, praży niemiłosiernie z lewej. W Sportage’ u żaden problem. Daszek przeciwsłoneczny ma wysuwane przedłużenie, dzięki czemu możesz zasłonić praktycznie całą szerokość bocznej szyby.  

 

Teraz kilka łyżek dziegciu, łyżeczek w zasadzie. Wszystkie boczne szyby są „elektryczne”, lecz tylko ta w drzwiach może opuszczać się i podnosić automatycznie, czyli po krótkim dotknięciu przycisku. Przy pozostałych szybach trzeba wciąż trzymać palec na przycisku. Pokładowy komputer nigdy nie podaje średniego spalania razem z pokonanym dystansem, tylko wraz z zasięgiem. No i brak 4x4 z 1.7 CRDi. Jednak w tym segmencie, kompaktowych SUV-ów, wyłącznie przedni napęd przestaje razić, wręcz uchodzi za normę.

 

Testowe auto w pigułce. Kia Sportage III 1.7 CRDi L Busineess Line, pięciodrzwiowy, pięciomiejscowy SUV, długość 4440 mm, szerokość 1855 mm, wysokość 1645 mm, bagażnik 564/1353 l, napęd przedni, czterocylindrowy, rzędowy turbodiesel, 1685 ccm, 115 KM, maksymalnie 173 km/h, od 0 do 100 km/h w 12,3 s, średnie spalanie 5,2 l/100 km, cena 95.990 zł.

 

Jacek Dobkowski

Fot. Jacek Dobkowski.

Tagi: Kia, Sportage, Business Line, zagłówek.