Dużo z Polski

Pesymiści utrzymują, że w Polsce już „nic” się nie produkuje, zwłaszcza w takich branżach jak samochody.

Nieprawda, aktywny jest Volkswagen, o czym wiele razy pisaliśmy, aktywny jest Stellantis. We wtorek, 12 maja odwiedziliśmy fabrykę aut dostawczych Stellantisa w Gliwicach na Górnym Śląsku.

Grzegorz Buchal, dyrektor generalny Stellantis Gliwice, od razu na początku prezentacji podkreślił, że mamy do czynienia z fabryką, a nie „montownią”. Z fabryką wytwarzającą samochody począwszy od zwoju blachy, z której są tłoczone elementy karoserii. Niektóre podzespoły, jak silniki, skrzynie biegów, koła są sprowadzane z innych fabryk, ale to normalne w przemyśle motoryzacyjnym. Kontrola jakości trwa na każdym etapie produkcji, Gliwice są jedną z najlepszych fabryk Stellantisa na świecie. Udało się w ciągu jednego dnia zaprezentować dziennikarzom praktycznie całe zakłady. To nie jest reguła podczas tego rodzaju eventów z przedstawicielami mediów.

W Gliwicach powstają dostawczaki określane kodem X250. A cóż to? Ano doskonale znany Fiat Ducato i jego techniczne klony, alfabetycznie: Citroen Jumper, Opel Movano, Peugeot Boxer, Toyota Proace Max, Vauxhall Movano. Także Iveco eSuper Jolly, najmniej znany z tego towarzystwa elektryk. Pozostałe modele mogą być na prąd (BEV, Battery Electric Vehiclkes), albo na olej napędowy (ICE, Internal Combustion Engine). Łącznie można doliczyć się siedmiu marek. Drugim miejscem produkcji X250 w Europie jest Atessa we Włoszech, ale tam elektryki nie powstają.

Co warto zaznaczyć, BEV i ICE są wytwarzane w Gliwicach na jednej linii, o czym mieliśmy okazję przekonać się naocznie. Dostawcze mogą być w wersji standard, heavy i jako baza pod kamper. Wielkości karoserii jest pięć: L2H2, L3H2, L3H3, L4H2, L4H3, pojemność ładowni od 11,5 do 17 kubików. Łącznie liczba wszystkich możliwych kombinacji aut wielu marek przekracza 1.300! Zróżnicowanie niesamowite.

 

Od tłoczni się zaczyna

Tłocznia jest niezależną jednostką biznesową. Nic dziwnego, skoro produkcja dla Gliwic w zeszłym roku wynosiła tylko 56 proc. Tłocznia wytwarza na trzech liniach pras elementy dla 15 różnych modeli, również osobowych. Oprowadzający nas inżynierowie tłumaczyli, że szybkość na tym wydziale zyskuje się przede wszystkim na tempie przenoszenia elementów w trakcie tłoczenia.

Wydział karoserii, zwany też spawalniczym wyróżnia się automatyzacją. Dzięki 479 robotom (w tym pięciu bardzo dużym Fanuc M-2000iA/900L) współczynnik automatyzacji sięga 100 proc., dokładnie 99,3 proc. Liczba zgrzein w najmniejszym furgonie L2H2 wynosi 5.424, natomiast w największym L4H3 – 6.206 (wszystkie dane z tablicy informacyjnej w wydziale).

Z lakierni samochody standardowo wyjeżdżają w sześciu kolorach seryjnych (bazowych) i w 10 flotowych (specjalnych). Stellantis stosuje energooszczędną technologię 4-Wet. Może pochwalić się technologią umożliwiającą natychmiastową zmianę koloru, czyli np. po białym przychodzi czerwony, niebieski itd. Innowacyjne są roboty malujące ładownie od wewnątrz, 18-metrowe, dziewięcioosiowe. Nie trzeba ich wkładać i potem wyjmować z ładowni, są zewnętrznymi, specjalistycznymi urządzeniami.

Na wydziale montażu głównego ludzi jest najwięcej, sporo kobiet. Linia składa się z 68 platform, o powierzchni 44 mkw. każda. Części dostarczają m.in. 82 samojezdne wózki AGV (Automated Guided Vehicle). Jakość jest kontrolowana również za pomocą kamer. Tutaj znajduje się linia podmontażu baterii trakcyjnych. Ogniwa pochodzą z chińskiej firmy CATL (Contemporary Amperex Technology Co., Limited). A obudowy akumulatorów w 62 proc. są wysyłane poza Gliwice, do europejskich zakładów.

Końcowy, piąty przystanek – wydział jakości. Rozbudowane systemy korzystają z 35 kamer, do tego skanowanie 3D i dwa tory testowe. Laboratorium wykonuje ekspertyzy jakościowe dla różnych jednostek Stellantisa.

Prawdziwe centrum

Poza wytwarzaniem gotowych samochodów w Gliwicach działa Centrum Konwersji Custom Fit, czyli wydział fabrycznych zabudów. Nasza, dziennikarska wizyta zbiegła się z przygotowaniem w Custom Fit samochodu nr 5.000. Jubileuszowym egzemplarzem okazał się Peugeot Boxer Furgon L3H2 2.2 Diesel 180 KM A8 dla klienta niemieckiego. Istnieje Centrum Rozwoju Produktu i Technologii zajmujące się rozwiązaniami dla pojazdów autonomicznych oraz Finansowe i Zakupowe Centrum Usług Wspólnych. Nic przeto dziwnego, że Stellantis określa Gliwice jako centrum produkcyjno-technologiczne.

Gliwickie przedsiębiorstwo zatrudnia 2.100 ludzi, na dwie zmiany, w właściwie na dwie z plusem, bo z nadgodzinami. Zdolności produkcyjne 100-110 tys. egzemplarzy na razie nie są więc maksymalnie wykorzystywane. Produkcja wynosi 82-83 tys. rocznie. Eksport jest potężny, 90 proc.

Stellantis Polska posiada cztery fabryki, wszystkie w woj. śląskim, jeszcze dwie w Tychach (auta osobowe, jednostki napędowe) oraz w Skoczowie, gdzie mieści się odlewnia żeliwa sferoidalnego i szarego. Ogółem w 14 spółkach daje pracę 6.250 osobom, czyli Gliwice to zaledwie jedna trzecia całej załogi.

 

A pierwszy był Opel

Przypomnijmy, Stellantis Gliwice kontynuuje tradycje firmy Opel Polska powstałej prawie trzy dekady temu, w 1997 r. Rok później, w 1998, zjechał z taśmy pierwszy wóz, biały Opel Astra F, a więc pierwszej generacji, przy dźwiękach „Simply The Best” Tiny Turner, jak wspomina dyrektor Grzegorz Buchal. Przez lata Gliwice to osobowe Ople, również takie jak kabrio Cascada. Zmiana na dostawcze X250, w tym na Opla Movano, nastąpiła w 2022. Trzymilionowy egzemplarz opuścił Gliwice w zeszłym roku, był nim Fiat Ducato.

 

T&M 5/2026

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

     

OBEJRZYJ ONLINE