Na fali wzrostu

MAN Truck & Bus Polska, na konferencji prasowej w Pałacu Rozalin, niedaleko Warszawy, podsumował miniony rok i przedstawił plany na bieżący.

Są powody do optymizmu. Charakterystyczne, że przedstawiciele polskiego MAN-a nie podawali miejsc w kategoriach wagowych, tylko liczby zarejestrowanych egzemplarzy, względnie procenty udziału. Tak więc w ciężarówkach przyrost wyniósł prawie 26 proc., z 4.101 do 5.156 egzemplarzy. Skądinąd wiadomo, że w klasie powyżej 16 ton DMC niemiecka marka zajęła w zeszłym roku trzecią lokatę. Udział MAN-a w rynku ciężarówek to 16,4 proc. Innymi słowy, co szósta sprzedawana w naszym kraju ciężarówka jest MAN-em. Bernard Wieruszewski, dyrektor ds. produktu i sprzedaży pojazdów ciężarowych przyznał, że w pierwszym kwartale ub.r. tenże udział sięgał tylko 12,5 proc., przede wszystkim z powodu małych stanów magazynowych.

Kontynuując zeszłoroczne, MAN-owe procenty: 58,3 proc. w betonomieszarkach, 47,5 proc. w segmencie 10-16 ton, 30,6 proc. w hakowcach i bramowcach, 27,3 proc. w skrzyniach, plandekach i platformach, 24,5 proc. w pojazdach pożarniczych, 24,3 proc. w wywrotkach, 22,9 proc. w ogóle w podwoziach powyżej 7,5 tony, co oznacza pozycję lidera. Z kolei sprzedaż aut z nowymi silnikami D30 Power Lion została określona w sztukach, dokładnie 721. Bernard Wieruszewski podkreślił bardzo wysoką sprawność tych jednostek, przekraczającą 50 proc. Jego zdaniem MAN z D30 Power Lion to idealny pojazd na długie dystanse.

 

Trzy filary, a właściwie dwa

Właśnie takie samochody, D30, mają stanowić jeden z trzech filarów tegorocznej ekspansji MAN-a w ciężarówkach. Drugi to podwozia, z bardzo szerokim zakresem DMC, od 7,5 do 60 ton. Pojazdy są fabrycznie przygotowane do zabudowy, plug and build. MAN jest kompleksowym dostawcą, dostarcza gotowy pojazd, wystawia jedną fakturę.

Trzeci filar to… elektryki! Rozumiem, że tak trzeba mówić, że tego wymagają zagraniczne centrale (nie tylko MAN-a, również np. DAF-a), ale przecież wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie. Przynajmniej w tym roku. Bo jak poinformował sam Bernard Wieruszewski, tylko 5 (słownie: pięć) wniosków na dopłaty do nowych elektryków zostało zaakceptowanych, ze złożonych ok. 130. Cztery wnioski dotyczą MAN-ów, 80 proc. jakby nie patrzył.

 

W autobusach też do przodu

Postęp jest, z 207 na 224, czyli 8 proc. Najlepszy rok w historii, a bieżący zapowiada się jeszcze lepiej, aż na 300 sztuk. Marcin Grabowski, dyrektor ds. produktu i sprzedaży autobusów zaznaczył, że mniej więcej po połowie MAN sprzedaje autobusy miejskie i turystyczne. Skoro turystycznych MAN-ów (i Neoplanów) było 115, to prosty rachunek wskazuje na 109 miejskich. MAN może pochwalić się kontraktami w Krakowie, Gdańsku, pod koniec lata mają zacząć się dostawy hybryd do Warszawy. W turystycznych MAN jest bardzo mocny. Interesującą, trzeba przyznać, nowością będzie Lion‘s Coach E, jak wskazuje literka E – elektryk.

 

Poruszenie z TGE

Kto by pomyślał, model TGE jest z nami już dekadę (sprzedaż w Polsce zaczęła się w roku 2017). Techniczny odpowiednik Volkswagena Craftera – to stwierdzenie na konferencji oczywiście nie padło – sprzedaje się w kraju produkcji co najmniej dobrze. W kraju produkcji, czyli w Polsce. W zeszłym roku rekordowe 1.622 sztuki, w 2024 r. – 1.437, zaś w ogóle po naszych drogach porusza się ich 10 tysięcy. Grzegorz Rogalewicz, dyrektor ds. produkcji i sprzedaży vanów wywołał niemałe poruszenie dziennikarskiej braci podając, że na 10. urodziny będzie 10 lat serwisu gratis. Oczywiście, dotyczy to świeżo zakupionych samochodów i z limitem 100 tys. km, czyli średnio 10 tys. km rocznie. Mało. Ale Grzegorz Rogalewicz dodał, że nawet bardzo dużo jeżdżące firmy mogą liczyć na promocyjnie skalkulowane pakiety przeglądów.

Warto zaznaczyć, że wiele TGE nabywa wojsko, policja, straż pożarna i inne służby mundurowe. Ze zrozumiałych względów nie wszystkie takie TGE trafiają do CEPiK-u (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) i są odnotowywane w oficjalnych statystykach pierwszych rejestracji. Mnóstwo TGE, w zeszłym roku 80 proc., to pojazdy z zabudową. W ogóle TGE bywają przystosowywane do nader oryginalnych potrzeb. Dwa przykłady: symulator do szkolenia motorniczych i wyposażenie do przewozu żywych pszczół.

Wypada więc zgodzić się z Clausem Wallensteinem, dyrektorem zarządzającym MAN Truck & Bus Polska, że MAN to silna marka z szerokim portfolio. I produkująca również w naszym kraju, co zawsze przypominamy i pochwalamy.mankonfa4

 

Sieć się zmienia

Małgorzata Durda, dyrektor serwisu, przedstawiła nadchodzące zmiany w sieci ASO, a zapowiada się ich co nieco. W Bydgoszczy (dotychczas biała plama!) powstanie serwis firmy Gibas, zmiana serwisu i partnera serwisowego w Opolu, zmiana lokalizacji placówki w Olsztynie (DBK).W przyszłym roku przybędą nowe serwisy w Rzeszowie i w Piotrkowie Trybunalskim, woj. łódzkie. Obecnie sieć liczy 37 ASO, z czego 7 własnych i 30 prowadzonych przez partnerów serwisowych. Generalnie chodzi o to, żeby skrócić zarówno odległość jak i czas dojazdu klienta do autoryzowanego warsztatu.

 

Okładka roku

Musimy poinformować, że MAN Truck & Bus Polska wyróżnił m.in. naszą redakcję za najlepszą okładkę w minionym roku. Chodzi o numer wrześniowy z pierwszym MAN-em na prąd przekazanym klientowi w Polsce, konkretnie Logeo Group Logistics.

 

T&M nr 3/2026

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

     

OBEJRZYJ ONLINE