Sytuacja na rynku paliw

Zawieszenie działań wojennych nie wystarczy, by przywrócić dostawy przez Cieśninę Ormuz.

Sytuacja na rynku paliw jest napięta, a zakłócenia w żegludze wpływają na łańcuchy dostaw. Mimo prób stabilizacji rynek pozostaje niestabilny, a armatorzy są ostrożni.

– Tak krótki horyzont nie wystarcza, by przywrócić normalność w handlu. Decyzje dotyczące tras i ubezpieczeń wymagają przewidywalności liczonej w tygodniach, nie dniach – wskazuje Adam Sikorski, prezes zarządu Unimot.

Skala zakłóceń w handlu przez Cieśninę Ormuz jest bezprecedensowa, z liczbą statków zmniejszoną z około 120–130 dziennie do średnio sześciu. Możliwy jest transit do 800 statków w Zatoce Perskiej, a powrót do normalności będzie stopniowy, z propozycją 10–15 jednostek dziennie. Korzyści z rozejmu nie będą równo rozłożone. Adam Sikorski zauważa stabilność polskiego rynku paliw, z zachowaną ciągłością dostaw, mimo spadku konsumpcji w skali roku.

Konflikt na Bliskim Wschodzie spowodował zniszczenie ponad 40 kluczowych obiektów energetycznych, co może wydłużyć proces odbudowy do pięciu lat i kosztować około 25 miliardów USD. Głównym ograniczeniem jest nie kapitano, lecz dostępność technologii, szczególnie turbin gazowych. Od początku konfliktu utracono ponad 12 milionów baryłek ropy, a niedobory paliwa zaczynają być widoczne globalnie. Prezes TotalEnergies ostrzegł, że długotrwałe problemy z zaopatrzeniem mogą się pogłębić, jeśli wojna z Iranem się przedłuży. W tym kontekście Unimot rozwija strategie w segmencie gazu ziemnego, co już przynosi pozytywne wyniki.

– To kierunek, który będzie miał coraz większe znaczenie dla naszych wyników – zaznacza Sikorski, dodając, że efekty tych działań powinny znaleźć odzwierciedlenie już w wynikach za pierwszy kwartał 2026 roku.

Grupa na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji i elastycznie dostosowuje działania handlowo-logistyczne, utrzymując dywersyfikację źródeł zaopatrzenia jako jeden z kluczowych elementów zarządzania ryzykiem.

     

OBEJRZYJ ONLINE