Maxus Deliver 7 ten jest na „ropę”

Maxus ze szczęśliwą cyfrą 7 w nazwie może być napędzany prądem, jako e-Deliver 7, albo olejem napędowym i taki właśnie wóz testujemy, Deliver 7.

Zacząć trzeba od najważniejszego, nie od samego pojazdu, ale od porównania cen. Wysokoprężny furgon Deliver 7 kosztuje promocyjnie 101.900 zł (wszystkie kwoty netto). Natomiast elektryczny furgon e-Deliver 7, z przednim napędem (jest też AWD) nabędziesz od 185.900 zł. Dokładnie 84 tysiące złotych to potężna różnica. Tym bardziej, że obecny program dopłat pn. „NaszEauto” nie przewiduje wsparcia zakupu dostawczych, w odróżnieniu od poprzedniego, „Mojego Elektryka”. Warto jeszcze wspomnieć, że przestrzeń ładunkowa w elektryku jest pół kubika mniejsza, może niewiele, ale zawsze, 6,7 do 7,2 m sześc. Na liście wyposażenia Delivera 7 pierwsze miejsce zajmuje… kolor biały, taki był testowy egzemplarz. Inny lakier wymaga dołożenia 3.990 zł, druga opcja to przesuwne drzwi po lewej stronie ładowni za 2.000 zł (o takiej kwocie poinformował mnie importer). I tyle, więcej dodatków nie ma. Deliver 7 został seryjnie bogato wyposażony. Za te przykładowe rzeczy nie musisz nic dopłacać: otwieranie skrzydeł tylnych drzwi o 180 st. (bez blokady na 180 st.), LED-owe oświetlenie ładowni (cztery diody w jednej lampce), sześć poduszek (brawo, konkurencjo naśladuj!), cztery kamery 360 st. (bardzo pomocne, niezła jakość obrazu), asystent martwego pola w zewnętrznych lusterkach, asystent ruszania pod górę, ESC (nie jest nadwrażliwe), reflektory LED, trzystopniowe podgrzewanie fotela kierowcy i miejsca pasażera z prawej strony (poprzez centralny ekran), podgrzewana czołowa szyba, jednostrefowa automatyczna klimatyzacja (wydajna), czujnik deszczu, Apple Car Play (szybko łączy się z telefonem) i Android Auto. Dwulitrowy turbodiesel 150 KM - jest tylko ten motor - spala ponad 8 l/100 km, pracuje nieco chropawo.

1 Kopiowanie     2 Kopiowanie     3 Kopiowanie     4 Kopiowanie

Zawieszenie daje dobry komfort, poza skakaniem tylnej, sztywnej osi na „leżących policjantach”. Wcześniej jeździłem „7” elektryczną, w której obsługa zewnętrznego oświetlenia przebiegała przez… centralny, dotykowy ekran. W dieslu jest to mniej skomplikowane, po prostu z lewej strony kolumny kierownicy wystaje dźwigienka z pierścieniem do przeciwmgielnych z przodu i z tyłu (tutaj światła również po obu stronach). Druga oryginalna rzecz z elektryka, której zabrakło w „ropniaku” to elektrycznie wysuwany, boczny stopień z prawej strony ładowni. Nie ma żadnego stopnia. Poza tym, tak samo jak w elektryku, w drzwiach szoferki są po trzy kieszenie, maskę odbezpiecza się po dwukrotnym użyciu cięgna w kabinie, a deska rozdzielcza nie skrzypi na wybojach i ma miękkie elementy, co w tym segmencie należy do rzadkości.

5 Kopiowanie     6 Kopiowanie     7 Kopiowanie     8 Kopiowanie

Liczba dealerów Maxusa w Polsce przekroczyła 20, jak podaje importer. Gwarancja trwa 5 lat lub 160 tys. km. Olej 5W-30 powinien spełniać klasyfikację ACEA C3. W razie użytkowania w obszarach o wyjątkowo niskich temperaturach należy stosować środek smarny 0W-30 C3 Long-Life. Przeglądy są co 40 tys. km lub 2 lata, zależy co nastąpi wcześniej.

Maxus Deliver 7 L2H1, czterodrzwiowy (w opcji pięciodrzwiowy), trzymiejscowy furgon, długość 5372 mm, szerokość 2030 mm, wysokość 1999 mm, ładownia 7,2 m sześc, napęd na przód, czterocylindrowy, rzędowy turbodiesel 1996 ccm, 150 KM przy 3500 obr./min, maksymalnie 160 km/h, od 0 do 100 km/h w 21,7 s, średnie zużycie paliwa 7,9 l/100 km, cena promocyjna 101.900 zł netto (125.337 zł brutto).

 

Tekst i fot. Jacek Dobkowski