Teraz dostawczy TGE

 

Złośliwi stwierdzą, że to po prostu Volkswagen Crafter z innym znaczkiem. Taka współpraca w zglobalizowanym świecie nie dziwi, tym bardziej że MAN należy kapitałowo do rodziny Volkswagena. Craftera i TGE łączy też miejsce produkcji, polskie, w Białężycach pod Wrześnią. MAN upatruje swej odrębności w tym, że od wielu lat specjalizuje się w pojazdach użytkowych. To co dla innych, również dla Volkswagena, stanowi najcięższą ofertę w gamie, u MAN-a jest propozycją najlżejszą.  

 

Jak z ciężarówką

         Przedstawiciele importera, MAN Truck & Bus Polska, podczas otwarcia wspomnianego salonu w Wolicy koło Warszawy i prezentacji TGE podkreślali, że serwisują tylko pojazdy użytkowe. Znaczy znają potrzeby użytkowników, wiedzą jak ważny jest dla nich czas (w tym dłuższe godziny otwarcia) oraz mobilność. Dlatego MAN zapewnia w Europie gwarancję mobilności pojazdu. Warto podkreślić słowo „pojazdu”, bo nie chodzi o mobilność kierowcy, żeby ten czymś kontynuował podróż, tylko o auto zastępcze, takie jak zepsuty MAN TGE. To oczywiście idealna sytuacja, w razie braku TGE mogą być auta innych marek o podobnych parametrach i zabudowach. Skoro wspomniałem o zabudowach – serwisy MAN-a, w razie potrzeby, oczywiście zajmą się także nimi.

         To niejedyne rozwiązania z segmentu ciężarowego dotyczące TGE. Tak więc MAN proponuje kontrakty serwisowe, dostosowane do potrzeb konkretnej firmy. Od jesieni ma być dostępna platforma cyfrowa Rio, czyli rozbudowany system telematyczny, który można zastosować również do pojazdów innych marek. MAN obiecuje szkolenia z techniki jazdy Profi Drive, przystosowane do auta dostawczego. Kolejna sprawa, pojazdy używane: wszystkich marek, z jednolitymi ogólnopolskimi wycenami, dostępne w centrach Top Used. Dodajmy, że importer MAN-a jest zarazem dystrybutorem, sieć liczy ponad 20 jego własnych punktów. Taka struktura ma swoje zalety i wady, ale z pewnością gwarantuje jednakową ofertę i standard. Serwisy są położone z reguły przy trasach, nie trzeba w ich poszukiwaniu zjeżdżać do centrów miast. 

 

Standard atutem

         Jeśli przyjrzymy się samemu samochodowi, warto podkreślić bogate, wyposażenie, zwłaszcza w porównaniu z takimi konstrukcjami jak Mercedes Sprinter, Ford Transit, Fiat Ducato (lider polskiego rynku), Iveco Daily, Renault Master (VW Crafter nie został uwzględniony przez MAN-a). Tak więc TGE ma seryjnie klimatyzację, radarowego asystenta awaryjnego hamowania, wielosezonowe opony, oświetlenie LED ładowni i kabiny, system start & stop, regulację kierownicy w dwóch płaszczyznach. Przy tym wszystkim udało się zachować dość atrakcyjne ceny. Podczas prezentacji podano kwotę 109.100 zł netto za furgona TGE L3H2 3.140 z turbodieslem 140 koni. Po zrównaniu wyposażenia do poziomu oferowanego przez TGE okazało się, że Mercedes Sprinter 314 (143 KM) i Volkswagen Crafter 2.0 (140 KM) są droższe.     

         Do TGE można dokupić aż 27 pakietów dodatkowego wyposażenia, zestawionych w pięć grup: wydajność, bezpieczeństwo, branżowe, komfort & multimedia, techniczne. Sprzedawcy MAN-a zwracali uwagę w furgonie na szeroko otwierające się boczne drzwi i na płaską ścianę grodziową. Dzięki temu szerokości otworu załadunkowego wynosi aż 1.311 mm. Dziennikarze i zaproszeni goście mogli sami przekonać się, jak jest w konkurencyjnych autach, które na tę okazję pojawiły się w Wolicy. Rzeczywiście, pod tym względem jest gorzej. Inna zaleta TGE to niski, tylny próg, w opcji tylko 390 mm. Może to być argument dla kurierów, którzy ileś razy dziennie wnoszą i wynoszą paczki z ładowni.

 

Cztery nadwozia, trzy napędy

         TGE występuje w czterech wersjach nadwoziowych: furgon, kombi, podwozie z pojedynczą kabiną, podwozie z podwójną kabiną. Dostępne są trzy długości pojazdu określane jako standard, długi, bardzo długi, ten ostatni odznacza się powiększonym zwisem z tyłu. 

         Nabywca może wybrać każdy rodzaj napędu, tzn. przedni, tylny, albo 4x4. Dodajmy jednak, że taka pełna swoboda jest możliwa przy dwóch najsilniejszych jednostkach (wszystkie 2.0) o mocy 140 KM i 177 KM. Z podstawowym 102-konnym ropniakiem jest kojarzony napęd przedni i 4x4, natomiast ze 122-konnym tylko tylny. Zwolennicy klasycznych, hydrokinetycznych automatów będą zadowoleni, jedną z opcji jest taka 8-biegowa skrzynia. Dopuszczalna masa całkowita TGE wynosi od 3,0 do 5,5 t.

         Krótka przejażdżka po Wolicy i okolicach pozwoliła przekonać się do całkiem kulturalnej pracy turbodiesla 140 KM. Inne wrażenia w teście, który opublikujemy w jednym z najbliższych numerów „T&M”.  


T&M nr 7/8-2017

Tekst: Jacek Dobkowski

                      ZYJ ONLIE