Inwestycje i jakość

 

Dzięki inwestycjom poczynionym w maszyny jakość wyrobów wciąż rośnie.

W Mielcu (woj. podkarpackie) opony są bieżnikowane w dwóch technologiach, na zimno i na gorąco, natomiast w podwarszawskiej Warce na zimno. Poza temperaturami tych procesów główna różnica polega na tym, że na gorąco nowymi mieszankami są pokrywane całe opony, od stopki do stopki. Takie bieżnikowanie przypomina bardziej produkcję nowych opon. W przypadku zimnego sposobu, nowy jest bieżnik, ścianki boczne pozostają te same.

Krzysztof Pawlak, dyrektor ds. biznesu oponowego zaznacza, że rynek odszedł od klasycznego, usługowego bieżnikowania opon ciężarowych. Obecny model to sprzedaż gotowego, bieżnikowanego towaru. Owszem, usługa także wchodzi w grę, ale głównie dla stałych odbiorców. Generalnie karkasy do bieżnikowania są kupowane na Zachodzie, przeważnie w Niemczech, Holandii, od firm wyspecjalizowanych w zbieraniu zużytego ogumienia. Dodajmy, że są to karkasy marek premium, bo tylko takie naprawdę nadają się do bieżnikowania. Karkasy z średniej półki, nie wspominając już o innych, nie są tak dobrze przygotowane do kolejnego życia. Z kolei mieszanki gumowe są własnej produkcji, a więc firma dokładnie wie, czym dysponuje i w oparciu o swoje laboratoria może dokonywać modyfikacji.      

– Ciężarowe floty specjalizujące się w transporcie dalekobieżnym coraz  częściej wybierają ogumienie bieżnikowane na gorąco – mówi dyrektor Pawlak. – Takie ogumienie sprawdza się w codziennej eksploatacji.   

Ponad 300 tysięcy

Dwa nowe bieżniki Geyer & Hosaja to Unitread EX 37 na oś napędową oraz Unitread EX 20 na naczepową. W przewozach międzynarodowych realne są przebiegi nawet przekraczające 300 tys. km. I to przy koszcie oscylującym wokół połowy nowej opony z najwyższej półki. Rzecz jasna, tak dobre wyniki są możliwe pod warunkiem dbania o ogumienie, utrzymywania prawidłowego ciśnienia, stosowania rotacji w razie potrzeby.

Wysoka jakość stanowi efekt doświadczonej załogi i inwestycji. W mieleckim zakładzie pracuje około 300 osób. Geyer & Hosaja to firma, w której 10-letni staż jest czymś normalnym, z którą jest już związane drugie pokolenie. A że umiejętności ludzi są wspierane nowoczesną techniką, nic dziwnego że opony przejeżdżają ponad 300 tysięcy. Każdy karkas przechodzi badanie na szerografie, czyli urządzeniu wykonującym prześwietlenie, takim jak mają bieżnikownie największych, oponiarskich koncernów. Co więcej, każda opona bieżnikowana na gorąco wraca do szerografu na końcowe prześwietlenie. Jednak maszyny to nie wszystko, karkasy są sprawdzane także przez pracowników, którzy potrafią wychwycić niedoskonałości tego surowca.

Dużą wagę przywiązuje się do następnego etapu, do szorstkowania. Niezależnie od tego, czy karkas będzie potem obrabiany na gorąco czy na zimno, błędy popełnione na tym etapie nie są możliwe do poprawienia. A przed wulkanizacją na gorąco przygotowane karkasy sprawdza się na precyzyjnej wyważarce. Koła są potem łatwiejsze do wyważenia w serwisie ogumienia. Przy technologii na gorąco duże znaczenie mają formy. Dzięki bardzo dobrym formom z Włoch można być spokojnym o jakość opony.    

– Poza tym nasza zaleta to obsługa klienta, również posprzedażna – dodaje Krzysztof Pawlak. – Dajemy dwuletnią gwarancję bez limitu kilometrów, w razie ewentualnych problemów przewoźnik nie jest pozostawiany sam sobie.

Wyroby Geyer & Hosaja konkurują na rynku przede wszystkim z nowymi oponami chińskimi. Zdaniem Krzysztofa Pawlaka ich opony zapewniają wysokie przebiegi (chińskie są węższe w czole) i lepsze właściwości jezdne dzięki sprawdzonym bieżnikom.     

 

Gabaryty na zimno

Drugą, interesującą nas specjalnością Geyer & Hosaja są bieżnikowane na zimno opony do maszyn budowlanych, popularnie nazywane OTR, od Off The Road. W grę wchodzą rozmiary nawet takie jak 800 R29. Schemat jest podobny jak przy ogumieniu ciężarowym, karkasy wysokiej jakości są pozyskiwane z rynków zachodnich. W tym segmencie jednak większą popularność ma bieżnikowanie usługowe. Stosowanie bieżnikowanego ogumienia w wozidłach, koparkach czy ładowarkach jest ekonomicznie uzasadnione, wszak na placach budów o uszkodzenie nietrudno.    

 

Teraz dostawcze  

Nowy produkt, od zeszłego roku, to bieżnikowane na gorąco opony dostawcze i 4x4, oczywiście na karkasach z Zachodu (te z Polski są zbyt „zmęczone”). Krzysztof Pawlak wyjaśnia, że chodzi o poszerzenie oferty związanej z transportem drogowym, dostawczych i busów jeździ coraz więcej. Owszem, osobowe bieżnikownie przeważnie oferują jakieś dostawcze modele, lecz ten asortyment bywa przez nie traktowany jako uboczny.

Dostawcze i 4x4 nazywają się Gepard. Tak, skojarzenie z niegdysiejszym polskim, sportowym autem jest jak najbardziej trafne. Samochody Gepard montowano w Mielcu, Geyer & Hosaja ma prawo do tej marki, stosuje ją również dla dywaników gumowych do samochodów.              

T&M nr 7/8-2017

Tekst: Jacek Dobkowski

 

                                        OBEJRZYJ ONLINE