Tuning i zabawa

 

Jadę w stronę Opola z kierunku Wrocławia, tak wiedzie dziennikarska podróż. Nawigacja prowadzi bocznymi dróżkami do Polskiej Nowej Wsi. Kilka kilometrów przed mogę wyłączyć satelitarną pomoc. Na skrzyżowaniu doskonale widać niebieski drogowskaz „Master Truck”. Świetnie, nie muszę pytać miejscowych, jak dostać się na ten zlot. Zatrzymuję się, pstrykam tablicę z podwójną nazwą miejscowości, ciekawostka. Polska Nowa Wieś to Polnisch  Neudorf. Opolszczyzna, mniejszość niemiecka.

         Powietrze co chwila przecina sygnał z ciężarówki. OK, trąbimy na dojazdówce, bo na samym zlocie nie wolno. I tak na lotnisku jest całkiem głośno. Jak nie muzyka, to agregaty prądotwórcze, albo śmigłowiec wożący chętnych nad lotniskiem. Master Truck z lotu stalowego ptaka.    

 

Musi błyszczeć

Piątkowe, duszne popołudnie, trwa pucowanie sprzętu. Niesamowite, takie zabiegi jak przy fabrycznie nowych autach na salonach w Genewie, czy innym Detroit. Wprawdzie samochody na Master Trucku na pierwszy rzut oka są czyste, ale mają być perfekcyjnie czyste. Ehrle zafundowało darmowe mycie, kolejka po horyzont. Strzał w dziesiątkę.

– Człowiek dostaje instrukcje od nas i myje sam lancą, my się nie wtrącamy – tłumaczy przedstawiciel Ehrle.

 A potem pucowanie, pucowanie, pucowanie. „Smoczyca” niedawno pracowała, potem padało, więc musi być doprowadzona do absolutnego porządku. „Smoczyca” to wielokrotnie nagradzana Scania z naczepą. Prezentuje się wybornie.  

Chwytam raz po raz za aparat, można dostać zawrotu głowy. Jedna ciężarówka piękniejsza od drugiej. Że też im się chce?! A chce się organizatorom z programu „Na Osi”, chce się przewoźnikom i kierowcom tuningować pojazdy, przede wszystkim optycznie. I chwała księgowym pozwalającym na taką fantazję. I wcale nie jest tak, że wśród malowideł przeważają roznegliżowane panie. Owszem, kilka takich egzemplarzy jest, ale „gołe baby” to doprawdy znikomy ułamek. Przeważają sceny związane z filmami, grami komputerowymi, światem fantasy, z historią Polski. Nie jestem plastykiem z wykształcenia, na moje oko poziom wysoki. Niektóre malowidła z bliska prezentują się mniej wyraźnie, ale odchodzisz kilka kroków i już inaczej widzisz. Kicz? Absolutnie nie! Może kiedyś bywał, ale na pewno nie teraz, na pewno nie na tym zlocie.

 

303 i ZZ Top

Jest oczywiście zestaw z dywizjonem 303, ściślej z polskim lotnictwem myśliwskim, bo z lewej strony szoferki mamy motyw z 1939 roku. To 111 eskadra myśliwska, której tradycje potem kontynuował dywizjon słynny z bitwy o Anglię. Wygranej bitwy!

– Trochę na początku obawiałem się jechać przez Niemcy, ale źle nie było – żartuje kierowca Scanii.            

Nad całym zlotem góruje żuraw Palfingera. Gość ze Szwecji, Scania „Las Vegas”, w ogóle Scanii jest tutaj dużo. Pucharów ma już prawie tyle, ile radziecki generał medali. Nie zmieściły się za czołową szybą, nie mogły, wypełniają też szoferkę. Z lewego boku kabiny coś dla fanów mocnego uderzenia. Billy Gibbons i Dusty Hill, czyli brodata, gitarowa podpora ZZ Top. No tak, śpiewali „Viva Las Vegas”, stary przebój Elvisa. 

Zdecydowana większość ciężarówek pracuje na co dzień, właśnie w takich atrakcyjnych szatach. Nie dotyczy to Renault z podwarszawskiego serwisu Madrex Grzegorza Mądrego. „Renia” z pokaźnym spojlerem z tyłu, do pokazów. Ściśle rzecz ujmując do pokazów palenia gumy. Najlepiej nadają się nalewki, niedrogie i nie szkoda przerobić ich na biały dym.

Nutka nostalgii, odrestaurowany Star 25. Pamiętam, jak trzy lata temu widziałem go w firmie EPO-Trans w Gliwicach. Wtedy w garażu, teraz na wolnej przestrzeni wygląda jeszcze lepiej. 

 

Tu jest impreza

– Dziewczyny, chodźcie tutaj, tu jest impreza – zachęca młodzieniec stojący z tyłu MAN-a, rocznik 1960.

Faktycznie, kontener, zabudowa skończona dosłownie przed Master Truckiem kryje salonkę, w której można zjeść, wypić, obejrzeć telewizję. MAN niegdyś pracował w lesie, teraz dostał zupełnie inne, drugie życie. Na potężnych kołach z oponami 580/70 R26.

Wieczorem zabawa. Truck Disco. Jest lato, są znajomi, wspólne tematy. I tylko jako przypomnienie o rzeczywistości, o biznesowym otoczeniu, jak powiedzieliby ekonomiści, brzmią mi uszach słowa prelegentki. W jednym z  mówiła o konsekwencjach brexitu i delegowania pracowników. Że być może będą do Anglii zezwolenia jak do Rosji. Że może trzeba będzie wyliczać osobno wynagrodzenie dla każdego mijanego kraju, że… Wystarczy. To później, teraz trwa Master Truck, bawimy się.

 

T&M nr 7/8-2017

Tekst: Jacek Dobkowski

                                        OBEJRZYJ ONLINE