Ciężarówki na miasto

 

W 2050 roku 70 proc. światowej populacji będzie mieszkać w miastach, jak przewidują analitycy. Powiększą się przewozy miejskie, a rosnący segment rynku zachęcił do wejścia korporacyjnych graczy. Scania, znana z oferowania ciężkich modeli używanych przede wszystkim w transporcie dalekodystansowym, przygotowała samochody miejskie, z nisko osadzonymi kabinami i małymi, 7-litrowymi silnikami.

Scania sprzedaje 9 tys. dystrybucyjnych ciężarówek miejskich i spodziewa się, że w 2020 roku zwiększy wynik o 20 proc. – Mamy duże udziały w segmencie dalekodystansowym, trudno będzie powiększyć sprzedaż samochodów budowlanych, dlatego naturalnym jest rozwój w segmencie, który rośnie – wyjaśnia dyrektor produktu w segmencie miejskim Henrik Eng.

 

Kabina L

Najważniejszą nowością w ofercie Scanii jest kabina niska oznaczona L. W stosunku do najniżej posadowionej kabiny P jest obniżona o 220 mm i przesunięta do przodu o 550 mm. Ma 2 m wysokości i można zamówić ją z dachem niskim, standardowymi i wysokim. Podłoga znajduje się na wysokości 93 cm i wiodą do niej dwa stopnie. W wersji z przyklękiem, podłoga kabiny znajduje się na wysokości ok. 80 cm i ma jeden stopień, który znajduje się na wysokości 440 mm, gdy przepisy dopuszczają 550 mm.

Konstruktorzy podkreślają, że zwiększyli widoczność kierowcy: jego miejsce pracy jest bliżej deski rozdzielczej niż w poprzedniej generacji ciężąrówek, słupki przednie są cieńsze niż w starych kabinach. Do tego kabina (L i P) otrzymała okno na dole prawych drzwi.

Kabina L jest przejściowa (nie ma tunelu silnika), mieści do czterech osób (z kierowcą) i chroniona jest przed drobnymi stłuczkami rzez lekko wystający przed obrys zderzak. Wykonany z metalu wytrzyma obciążenie połowy nacisku przedniej osi, czyli ok. czterech ton. Solidna budowa jest niezbędna, gdyby zdarzyło się, że samochód przyklęknął i oparł się na krawężniku.

Scania rozpoczęła projektowanie niskich kabin równocześnie z początkiem prac nad nową generacją samochodów w 2006 roku. Wymagania przewidywały, że kabiny będą wytwarzane z elementów już dostępnych, przy minimalnej liczbie nowych wytłoczek. W 2014 roku powstał pierwszy prototyp, a kolejne 4 lata zajęło udoskonalenie konstrukcji, przygotowanie podwozi oraz produkcji kabin.

Są one spawane na małej, ale częściowo zrobotyzowanej linii spawalniczej w fabryce w Laxa. Na tej samej linii spawane są kabiny załogowe. Trafiają stamtąd do głównego zakładu kabin Scania w Oskarsham, gdzie są lakierowane, wyposażane i jadą z innymi kabinami na linię montażową do Sodertalie. Dzięki wykorzystaniu do produkcji modeli z kabinami L standardowego procesu produkcyjnego, modele z niskimi kabinami będą dostępne przy takim samym czasie oczekiwania jak modele z innych segmentów i będą od nich jedynie niewiele droższe. Do tej pory oferowane miejskie modele Scanii były o ponad 30 proc. droższe od popularnych wersji.

 

Małe silniki

W modelu miejskim Scania zaoferowała małe, 7-litrowe silniki o mocach 220, 250 i 280 KM. Są one o 360 kg lżejsze od 5-cylindrowych jednostek 9-litrowych i zużywają od nich o 10 proc. mniej paliwa. – W zastosowaniach miejskich liczy się każdy kilogram i małe silniki powinny być popularnym wyborem – przewiduje asystentka głównego konstruktora w dziale badawczo-rozwojowym Scania Anna Wingren.

Te 6-cylindrowe diesle są pochodną produkowanych w Europie silników Cummins. Wspólny jest kadłub, głowica, wał korbowy, tłoki i korbowody. Scania zrezygnowała z recyrkulacji spalin i dobrała własną turbosprężarkę o stałej geometrii, elektroniczne sterowanie pracą silnika i koło zamachowe. Wydech wyposażony został w system SCR. – W silniku jest ok. stu nowych części – szacuje Wingren.

Scania uważa, że 7-litrowe diesle o mocach do 280 KM mogą napędzać pojazdy o dmc do 26 ton. Maksymalny moment obrotowy dochodzi do 1200 Nm, który trafia na zrobotyzowane przekładnie Opticruise.

Z kabiną L można wybrać także silnik 5-cylindrowy, o pojemności 9 litrów i mocy 280, 320 i 360 KM. Natomiast z kabiną P dostępny jest także 7-litorwy diesel, a wówczas tunel silnika jest obniżony o 95 mm.

Władze już zapowiadają, że za kilka lat wprowadzą zakazy wjazdu do centrów modeli napędzanych silnikami diesla. Montowane w Scaniach silniki można tankować paliwem HVO, zaś 9-litorwa jednostka o mocy 320 KM i 360 KM proponowana jest w wersji przystosowanej do spalania 100-procentowym biodieslem.

Scania poszerzyła ofertę o 9- i 13-litrowe gazowe silniki. Oba otrzymały wtrysk gazu do przewodów ssących i świece zapłonowe. Wymieniane są co 45 tys. km. Spalanie w silnikach gazowych przebiega ciszej niż w wysokoprężnych, dzięki czemu spełniają one limity głośności w obszarach ciszy, wynoszący 72 dB(A).

Silniki mogą być zasilane z butli zawierających sprężony gaz ziemny (CNG) lub płynny gaz ziemny (LNG). W pierwszym przypadku zasięg wynosi 500 km, w drugim jest dwa razy dłuższy.

T&M nr 5/2018

Tekst: Robert Przybylski

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE