Grupa Wielton

 

Rezultaty za pierwsze półrocze (i odświeżone logo) przedstawiono na konferencji prasowej w jednym z warszawskich hoteli. Przede wszystkim należy podkreślić wzrost przychodów ze sprzedaży o 43,3 proc. w porównaniu z okresem styczeń – czerwiec ub.r. , do 790,8 mln zł. Jedna z przyczyn to przejęcie francuskiego Fruehaufa, którego wyniki nie były uwzględniane w pierwszym kwartale 2016. Zdecydowana większość produkcji Grupy, około 70 proc., trafia poza Polskę, w pierwszym półroczu było tego 560,1mln zł. Oznacza to przyrost sprzedaży zagranicznej rok do roku aż o 74,9 proc. Łącznie Grupa sprzedała 7.746 naczep, przyczep i produktów dla rolnictwa marek Wielton, Viberti (Włochy), Fruehauf, czyli 16,9 proc. więcej niż w tym samym czasie, w ubiegłym roku.

 

Lekki spadek

Za łyżeczkę dziegciu w beczce miodu należy uznać spadki zysku i rentowności. Podczas konferencji prezes Mariusz Golec i wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych Tomasz Śniatała podawali różne wskaźniki (na użytek dziennikarzy zajmujących się ekonomią), my poprzestaniemy na rentowności netto wynoszącej 4,0 proc., natomiast przed rokiem 6,2 proc.

         Przyczyn, jak zwykle w takich sytuacjach, jest kilka. Najważniejsza z nich to zwiększenie się cen surowców. Wielton zareagował szybko na tę sytuację, podniósł ceny własnych wyrobów już trzy miesiące temu.  I co ciekawe, rynek zareagował pozytywnie, tzn. sprzedaż nie zmniejszyła się, wręcz przeciwnie. Druga sprawa to podwyżki płac w spółce Wielton, czyli w Wieluniu, o 8 proc. Prezes Mariusz Golec chwalił załogę, podkreślał jej kwalifikacje i małą rotację. Tak więc zwiększenie wynagrodzeń to krok niezbędny dla utrzymania doświadczonej kadry. Trzeba wspomnieć o wzroście kosztów sprzedaży związanym z transportem do Rosji, gdzie nastąpił skokowy wzrost obrotów. I wreszcie wzrost kosztów spowodowała… doskonała koniunktura. Z uwagi na ograniczone , własne zasoby koniunktura wymusiła konieczność częściowego outsourcingu procesów technologicznych.

 

Poważne wahania

 – Polski rynek cechuje duża fluktuacja, z miesiąca na miesiąc – ocenia prezes Golec. – Rynek stabilny jest lepszy dla takich firm jak nasza, zorganizowanych i customizujących produkty.

Angielsko-polskie określenie, używane zresztą przez obu prezesów, oznacza dostosowywanie produktów do szczegółowych potrzeb klientów. Mimo tych wahań marka Wielton jest trzecia na rodzimym rynku, zdarzają się i takie miesiące, jak lipiec i sierpień br., kiedy zajmuje drugą pozycję. Tym niemniej rynek na poziomie 21.500 sztuk, a taki był w zeszłym roku, należy uznać za bardzo wysoki.

Druga, charakterystyczna cecha Wieltonu, poza „customizacją”, to produkcja wielu elementów w swoich zakładach. W odróżnieniu od niektórych konkurencyjnych firm Wielton jest na pewno bardziej fabryką niż montownią.

– Realnie produkujemy naczepy i komponenty – podkreśla Mariusz Golec. – Ten kierunek pionowego rozwoju będzie kontynuowany.

A jako największa inwestycja w najbliższym czasie zapowiada się budowa zakładu naczep i przyczep chłodniczych. Rozpocznie się w 2018, potrwa dwa lata. Prezesi nie ukrywają, że będzie to trzecia próba wejścia na rynek chłodniczy. Skoro jesteśmy przy wydatkach inwestycyjnych, w lipcu oddano do użytku dwie zrobotyzowane linie do spawania ram naczep. Nowe są  także dwie linie do spawania naczep w nowo wybudowanej hali spawalni.     

 

Za granicą coraz lepiej 

Grupa Wielton jest trzecia w Europie, dziesiąta na świecie. Znakomicie poczyna sobie we Francji wieltonowski Fruehauf, który jest liderem i rozwija się szybciej od i tak dynamicznego rynku. Otóż rynek w kraju nad Sekwaną  urósł o niemal 9 proc., natomiast liczba rejestracji Fruehaufa o 20 proc. 

W Rosji Wielton zwiększył obroty wręcz skokowo, sześć razy, co pokazuje potencjał tkwiący w tym rynku. Trzecia lokata w Rosji cieszy, poza tym kwitnie sprzedaż zabudów wywrotek we współpracy z producentami ciężarówek. W statystykach te pojazdy figurują pod markami Scania, MAN itd.

Viberti we Włoszech zwiększyło sprzedaż o ponad połowę, podczas gdy rynek przyspieszył o 23 proc. Piąte miejsce na rynku, który – co warto odnotować – jest częściowo stymulowany rządowymi dotacjami na odnowę taboru naczep przez firmy z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw.

Analogicznych danych z Niemiec jeszcze nie ma, wszak przejęcie Langendorfa to tegoroczna transakcja. 80 proc. udziałów Wielton już ma, przez kolejne cztery lata będzie nabywał sukcesywnie pozostałe 20 proc. Właśnie poprzez Langendorfa będą sprzedawane również produkty Wieltonu. Niemcy to jednak hermetyczny rynek i taka strategia powinna sprawdzić się lepiej niż handel poprzez spółkę Wielton GmbH.

 

T&M nr 9/2017

Tekst: Jacek Dobkowski

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE