Wreszcie kształcimy

 

Ponad 100 klas kształci przyszłych kierowców mechaników – taka informacja została podana  na konferencji prasowej w warszawskiej siedzibie Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD). Jak przypomniał prezes Jan Buczek, prezes ZMPD, już w ubiegłym roku udało się zachęcić starostów, dyrektorów szkól zawodowych, aby uruchomili kształcenie w tym kierunku. Wielu młodych ludzi w Polsce, zwłaszcza z mniejszych ośrodków, marzy o zawodzie kierowcy. Zawód jest coraz lepiej płatny, a niektórzy kierowcy zostają z czasem przewoźnikami.

– W ubiegłym roku mieliśmy ponad 50 klas – informuje prezes Buczek. – Dziś mamy informację o tym, że zostaną uruchomione kolejne klasy, ponad 60. Jest to liczba niezamknięta, ministerstwo edukacji narodowej będzie dysponowało dokładnymi statystykami zapewne pod koniec września.  

Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa, zaznaczył przyrost ilości klas, rok do roku, o 120 proc. Powrót do kształcenia kierowców w szkołach, po 30 latach przerwy, był bardzo trafną decyzją i ma dobre perspektywy. Mimo wcześniejszych deklaracji, dopiero teraz, za obecnego rządu, szkolenie stało się rzeczywistością, podkreślił minister Adamczyk.

 

C koniecznie!

To warte pochwały osiągniecie, ale problemem jest fakt, że obecna podstawa programowa zakłada uzyskanie jazdy kategorii B, czyli na samochody dostawcze (nie wszystkie) i oczywiście osobowe. Nie ulega wątpliwości, że trzy lata w zawodówce powinny kończyć się „prawkiem” kategorii C, najlepiej C+E. Taka istotna zmiana może nastąpić w przyszłym roku szkolnym, 2018/19, ale to jeszcze nic pewnego. Tak czy inaczej, żaden świadomy pracodawca nie zatrudni od razu absolwenta szkoły zawodowej do samodzielnej jazdy w ruchu międzynarodowym, czy na dalekich trasach w kraju. Proces dokształcania musi jeszcze trwać w firmie.

Otwarta pozostaje sprawa finansowania prawa jazdy na ciężarówki, wszak koszt na rynku wynosi około 12 tys. zł. Prezes Jan Buczek na konferencji wysunął argument, że z pieniądze powinny się znaleźć, skoro transport drogowy zasila corocznie budżet 12 mld zł, z tytułu różnych podatków. Poza tym – co zawsze i słusznie powtarza prezes Buczek – branża rozwinęła się sama, bez odwoływania się do pomocy państwa.

 

100 tysięcy spoza Unii

Główny inspektor transportu drogowego Alvin Gajadhur zapewnił, że inspektorzy pojawią się w klasach. Po to, aby przybliżyć kwestie bezpieczeństwa, odpowiedzialności przewoźników i kierowców, sprawy związane z działalnością ITD.

– O deficycie kierowców świadczą liczby – dodaje Alvin Gajadhur. – Główny Inspektorat Transportu Drogowego wydaje świadectwa dla kierowców z tzw. krajów trzecich, czyli spoza Unii Europejskiej. Zapotrzebowanie na te świadectwa jest ogromne. Polscy przewoźnicy zatrudniają coraz więcej kierowców zza wschodniej granicy, z Ukrainy, Białorusi, Rosji. W 2013 roku wydaliśmy około 5.000 świadectw, w 2014 ta liczba wzrosła już do 9.000. W 2015 roku wydaliśmy około 20.000 świadectw, rok temu ponad 41.000. Natomiast do dnia 21 sierpnia br. już około 40.000. Można szacować, że ponad 100.000 kierowców z krajów trzecich wykonuje pracę na rzecz polskich przewoźników.

 

T&M nr 9/2017

Tekst: jacek Dobkowski

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE