Orlen Oil

 

Wygrał Grzegorz Biegun z Kędzierzyna-Koźla, pracujący w firmie Agrocentrum. Wykręcił najlepszy wynik, na 27-kilometrowej trasie uzyskał spalanie na poziomie 28,5 l/100 km przy przeciętnej 63 km/h. Nagroda to wyjazd z osobą towarzyszącą do fabryki Volvo Trucks w Szwecji, w Goteborgu. Trasa ze startem i metą na stacji Orlenu w Olsztynku wiodła głównie ekspresową S7, ale także przez ronda i skrzyżowanie ze znakiem stop. Każdy powoził jednakowym zestawem złożonym z 500-konnego ciągnika siodłowego Volvo FH Euro 6 i naczepy Krone załadowanej 24 tonami. Kolejność była losowana, a gdyby zdarzyło się coś nieplanowanego typu kontrola drogowa, czy korek spowodowany wypadkiem, uczestnik miałby prawo powtórzyć próbę.

Pozostali finaliści to, alfabetycznie: Zbigniew Furgoł, Tarnowskie Góry (Solidaris), Krzysztof Guzek, Opole (Dawi), Mirosław Kubicjus, Pogórze k. Skoczowa (Gomola Trans), Grzegorz Ostaszewski, Radwanice (Ostaszewski). Bez żadnej przesady można stwierdzić, że cała piątka posiada umiejętności ekonomicznej i bezpiecznej jazdy, a taki jest główny cel programu Platinum Ultor Driving School. Program powstał w bieżącym roku. Obejmował pięć cykli jednodniowych szkoleń z ekonomicznej jazdy, w których łącznie wzięło udział 90 kierowców z 45 firm współpracujących z Orlen Oil. Kierowcy, którzy w poszczególnych cyklach mieli najmniejsze spalanie zmierzyli się w finale w Olsztynku.

 

Rozgrzany zestaw

Temperatura powietrza w Olsztynku i okolicach utrzymywała się kilka kresek ponad zero, choć noc była mroźna i rano trzeba było ściągać lód z dachu naczepy. Niekorzystny dla eco drivingu był silny wiatr. Instruktorzy z Volvo zadbali o rozgrzanie pojazdu. Zanim za kółkiem zasiedli uczestnicy finału, zestaw przejechał dwa razy konkursowy dystans, żeby wszystkie płyny i podzespoły osiągnęły optymalną temperaturę. To na pewno jeden z warunków ekonomicznej jazdy, w codziennej eksploatacji osiągany bez większego trudu. O inne „patenty” pozwalające obniżyć konsumpcję oleju napędowego zapytaliśmy Bogusława Lieske, instruktora techniki jazdy Volvo Trucks.  

 

To nie jest wiedza tajemna

Przede wszystkim nie ma żadnych nadzwyczajnych sposobów, każdy może się nauczyć. Cała „tajemnica” polega właśnie na samodoskonaleniu się, bo zajęcia z instruktorem to nie nauka jazdy, nikt przecież nie będzie dwa tygodnie towarzyszył kierowcy w jego pracy i na bieżąco korygował błędy. Zawsze najważniejszy jest prowadzący, on powoduje takie a nie inne zapotrzebowanie na paliwo. Przy identycznej trasie, ciągniku, ładunku, warunkach drogowych różnice miedzy kierowcami sięgają kilkunastu, czasami do 30 procent. Płynność jazdy, wykorzystanie technicznych możliwości auta, topografii drogi, odpowiednie rozpędzanie, jednostajna prędkość na trasie, wyłączanie tempomatu pod górę – to podstawowe sprawy.    

– Duży silnik, jak w tym Volvo, może pomóc w oszczędzaniu, fabryka stosuje wtedy lepsze, czyli szybsze przełożenia, które pozwalają wykorzystać moment obrotowy, a nie tylko moc – wyjaśnia Bogusław Lieske. – Przy mniejszym silniku, zwłaszcza w terenach górzystych, trzeba pracować mocą. Natomiast przy dużym do pokonywania wzniesień niejednokrotnie wystarczy moment obrotowy. Trzeba wykorzystywać topografię terenu i energię kinetyczną pojazdu. Właśnie źle wykorzystana topografia to częsty błąd, skutkuje zbyt późnym hamowaniem.  

500-konne Volvo miało zautomatyzowaną, 12-biegową skrzynię. Dzięki blokowaniu biegów prowadzący może pokonać rondo na jednym przełożeniu, przykładowo na IX.

– Podczas długiej trasy w nizinnym terenie tryb automatyczny skrzyni wykonuje prawie całą pracę – dodaje instruktor. – Kierowcy zostaje przewidywanie i obserwacja sytuacji na drodze. Dużą rolę odgrywa odpowiednia dynamika rozpędzania. Wbrew pozorom powolne nabieranie prędkości nie przynosi najkorzystniejszych efektów, wszak wydłuża się praca silnika na niższych biegach, czyli na wyższych obrotach. Przy dobrej znajomości skrzyni można w jednym cyklu rozpędzać się z wykorzystaniem i „automatu”, i ręcznej zmiany. A pośpiech? Nie ma sensu, ciężarówką naprawdę niewiele czasu się nadrobi, zwłaszcza na drodze nie będącej autostradą.  

T&M nr 12/2015

Tekst: Jacek Dobkowski

Add comment

Security code Refresh

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE