Z Autoportu Godzieszów

 

         W pochmurną, deszczową sobotę 7 września w Godzieszowie, blisko niemieckiej granicy, Zgorzelca i autostrady A4 rywalizowało dziewięciu najlepszych kierowców wyłonionych w eliminacjach. Zasady selekcji były ostre, do finału kwalifikował się tylko pierwszy zawodnik. Znalazła się w tym gronie jedna kobieta, Izabela Nikel, która wygrała specjalną eliminację dla kierowców-blogerów przeprowadzoną w Rzeszowie. Pani Iza spisała się w Godzieszowie znakomicie, na 35-kilometrowej trasie po drogach niższej kategorii od autostrady zajęła drugą lokatę, ze średnim spalaniem 22,2 l/100 km. Co trzeba podkreślić, nie ma dużego stażu za „kółkiem”, dwa i pół roku.  

         – Pracuję w małej firmie na Kaszubach, w Czapiewicach koło Brus, transportującej drewno – mówi Izabela Nikel. – Na naczepę z kłonicami mieści się pięć paczek z drewnem. Dystanse wcale nie są małe, czasami 300-400 kilometrów. Jakoś trzeba sobie radzić, ale nigdy nie miałam problemu, żeby ktoś nie chciał na przykład pomóc. Zgadza się, najtrudniejsze jest manewrowanie w lesie, czasami jest tak ciasno, że trudno ocenić, czy da radę się zawrócić, czy zmieścić, albo czy nie jest za grząsko. To nie jest moja pierwsza praca, zaczęłam od gabarytów! Przy gabarytach trzeba cały czas uważać, patrzeć w lusterka, myśleć za innych.

        

Poniżej 22 litrów

         Pierwsze miejsce, 21,9 l/100 km zajął Kornel Grzybowski, na co dzień koordynator działu transportu w Raben Transport. Od trzech lat zarządza działem transportu międzynarodowego, wcześniej siedem lat jeździł zarówno po kraju jak i na międzynarodówce. Do Godzieszowa wybrał się z żoną Natalią, synami Hubertem i Gniewomirem. Nagrodą był voucher na wycieczkę za 5000 zł i oczywiście start w europejskim finale Driver Challenge 2019 w Luksemburgu.

         – Światła mogły popsuć wszystko, to znaczy podjazd spod świateł – przyznaje Kornel Grzybowski. – Liczy się płynność jazdy i głównie przewidywanie. Rozpędzić pod górę zestaw 40-tonowy, wiadomo że kosztuje.  Trasa była o tyle trudna, że zawierała dość dużo podjazdów. Dużo znaczyło wyczucie, jak te fragmenty pokonać. Wyniki były zbliżone, zaważyła więc „kosmetyka”. Miałem też taki przypadek, że zawracaliśmy na stacji paliw i miałem zablokowany przejazd. Musiałem zatrzymać się, zgasić samochód i odczekać kilka minut, aż będę mógł wyjechać.

Trzecią pozycję, z wynikiem 22,5 l/100 km, wywalczył Rajmund Napierała. Poza symbolicznym podium znaleźli się, alfabetycznie: Kamil Kącki, Jakub Krok, Paweł Kubisiak, Dariusz Petruczynik, Adam Słaby, Piotr Sztorc. Każdy z dziewięciorga uczestników kierował tym samym zestawem,  DAF XF 480 z naczepą Wielton. Obciążenie do 40 ton zapewniały betonowe bloki, odpowiednio zabezpieczone. Spalanie było brane z komputera pokładowego. Zbigniew Kołodziejek, marketing manager DAF Trucks Polska zaznacza, że to bardziej precyzyjny pomiar niż podczas tankowania.

– Deszczowa pogoda nie była przeszkodą – komentuje Zbigniew Kołodziejek. – Najtrudniejsze warunki są wtedy, gdy jest silny wiatr. W którą stronę by nie wiał, zawsze ma negatywny wpływ, powstają zawirowania. Nigdy przecież nie jest tak, że wieje idealnie w plecy, chyba że przez krótki moment.  

 

Bezbłędnie na placu

Wszyscy wzięli udział w dodatkowej, zręcznościowej konkurencji na placu w Godzieszowie. Zestawem złożonym z DAF-a XF 480 i dwuosiowej przyczepy Wielton należało pokonać wymagający, ciasny „slalom” między pachołkami. Jednym z trudniejszych momentów było cofanie uwieńczone dotknięciem poprzeczki zawieszonej na wysokości prawie dwóch metrów, dotknięciem ale nie jej strąceniem. Żeby nie było za prosto, wprowadzono elementy testy Stewarta – pod czołową szybą został przymocowany talerz z piłką. Piłka nie mogła wypaść, a jeżeli tak by się stało, kierowca musiał zostawić auto na ręcznym, wysiąść, włożyć piłkę na jej miejsce. Na samym końcu należało tak zahamować, aby strącić piłkę do środka stosu ułożonego z ciężarowych opon. Najlepszy czas, jako jedyny poniżej 3 minut zanotował Dariusz Petruczynik. Jak określili jurorzy, jego przejazd był bezbłędny. Pozostali spędzali na tej próbie ponad trzy i ponad cztery minuty.

 

Plany ambitne

Stacja w Godzieszowie jest piątym oddziałem ESA Trucks Polska, czynnym od pół roku. W tym miejscu rozrasta się Autoport Godzieszów, działa już restauracja „Ale pajda”, za kilka tygodni powinna ruszyć stacja paliw Lotosu. Kinga Roszka, marketing manager ESA Trucks Polska obiecuje w przyszłym roku realizację niestandardowego, jak na polskie warunki, pomysłu związanego z samochodami ciężarowymi.

– Mam nadzieję, że to przekona kierowców nie tylko DAF-a, ale i innych marek, że będą zjeżdżać na to konkretne miejsce – zapowiada pani Kinga, z oczywistych powodów nie mogąc jeszcze zdradzić szczegółów.

T&M nr 9/2019

Tekst: jacek Dobkowski

        

Add comment

Security code Refresh

            Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE