Na trzy serwisy

Z Damianem Florkiem, Prezesem Florek Group w Wolsztynie (wielkopolskie) rozmawia Jacek Dobkowski.

 

Jacek Dobkowski: – Rozmawiamy w Grodzisku Wielkopolskim. Pańska rodzina ma jeszcze inne serwisy należące do sieci Bosch Car Service i firmę transportową.

Damian Florek: – Tak, prowadzimy trzy serwisy, w Wielichowie, Wolsztynie i Grodzisku. Najstarszy jest w Wielichowie. Ojciec, Eugeniusz Florek, w latach dziewięćdziesiątych przejął w agencję warsztat po GS-ie. I od tego się zaczęło, ja dołączyłem do ojca kilkanaście lat temu. W 2011 roku była do kupienia w Wolsztynie dawna baza PKS-u. Warsztaty porządne, gorzej z biurami, które trzeba było wyremontować. Po dwóch latach przejęliśmy trzy auta marki Scania od bankrutującej firmy, która tam wynajmowała biura i parking. Tak się zaczął nasz transport. Lekki chleb to nie jest, bo konkurencja w okolicy jest bardzo duża, w samym powiecie wolsztyńskim mamy 200 firm transportowych.    

 

JD: – Aż tyle?

DF: – Tyle, na każdej ulicy jest praktycznie firma transportowa. Jesteśmy koło granicy zachodniej. Na dzień dzisiejszy mamy sześć pojazdów, trzy nowe auta kupiliśmy rok temu, naczepy to firanki. W 2011 roku rozpocząłem współpracę z firmą Bosch, otworzyliśmy Bosch Car Service w Wolsztynie i Wielichowie. Od marca 2016 najnowszym naszym punktem, również jako Bosch, jest Grodzisk Wielkopolski. Wcześniej działała tu tylko okręgowa stacja kontroli pojazdów, potencjał obiektu nie był wykorzystany. Propagujemy także od roku swoją markę, Florek. Na naszym terenie jesteśmy znani także pod tą marką. Jesteśmy również w stowarzyszeniu Inicjatywa Firm Rodzinnych. Jego misją jest budowanie w Polsce wolności gospodarczej, państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego, którego filarem jest środowisko firm rodzinnych.

 

JD: – A jaka jest główna zaleta przynależności do Bosch Car Service?

DF: – Tajemniczy klient. Pozwala nam to doskonalić się w obsłudze klienta. Jako właściciele, ojciec, ja, najmłodszy brat Patryk pracujący w Wolsztynie, nie jesteśmy w stanie wszystkich obsłużyć. Tajemniczy klient może zjawić się w każdej chwili. Do każdego musimy podchodzić jak do tego tajemniczego. W ogóle każdy samochód staramy się traktować, jakby to był nasz. Sprawdzam diagnozę wykonaną przez pracowników, żeby przekazać ją klientowi wraz z wyceną. Klient nie musi naprawiać w naszym serwisie, może u swojego mechanika. Niekiedy okazuje się, że tam jest drożej. A z Boschem będziemy wdrażać system zarządzania jakością ISO 9001:2015.  

 

JD: – Co to może dać w praktyce?

DF: – Zarządzanie jakością, czyli jeszcze lepsza obsługa klienta. Poza tym patrzą na takie certyfikaty niemieckie firmy. Gdybyśmy zabiegali o obsługę jakiejś niemieckiej floty, jest to dodatkowy plus. 

 

JD: – Działacie już sporo lat, co można nowego zaoferować?

DF: – Nową usługą jest door to door. Odwozimy klientów, na przykład kierowców ciężarówek do bazy, niektórzy są zdziwieni taką możliwością. Nie jest to dodatkowo płatne. O klienta trzeba dbać. A nam może to ułatwić organizację pracy, jesteśmy wtedy bardziej elastyczni, w razie gdy na przykład zjawi się ktoś z trasy. Posiadamy też osobowe auta zastępcze. 

 

JD: – Jakie samochody do was przyjeżdżają?

DF: – Małe, duże, ciężarowe, wszystkie, do każdego naszego serwisu. Część klientów trafia z awarią, z trasy, szuka w internecie i woli przyjechać do Bosch Car Service. Zapłaci trochę więcej, ale ma zapewnioną jakość. Niektórzy przedsiębiorcy stąd, z Polski, mają zarejestrowane firmy w Niemczech, to także nasi klienci. W ciężarowych robimy wszystko, również w naczepach i przyczepach. Dzięki szkoleniom organizowanym przez Boscha posiadamy wiedzę na przykład o układach pneumatycznych Wabco, Knorr w naczepach. Każda marka ciężarówek ma swoje typowe usterki, ale w każdej podstawa to zawieszenie, wycieki, opony. Bystry mechanik podniesie osie, sprawdzi luzy. W Wielichowie i Grodzisku mamy okręgowe stacje kontroli pojazdów, przydają się przy niektórych diagnozach. Ceny części i usług są u nas minimum 30 procent niższe niż w ASO.

 

JD: – Zajmujecie się nie tylko najnowszymi silnikami, naprawiacie na przykład pompy wtryskowe starszych diesli.

DF: – Robimy to w każdym zakładzie. Można do nas przyjechać z każdym dieslem, każdym autem, również benzynowym czy z instalacją gazową. Mieliśmy też w Wolsztynie auto ciężarowe z instalacją gazową, z dotryskiem gazu. Nie był to udany eksperyment, auto więcej stało z powodu różnych awarii niż jeździło. Gdyby LPG w ciężarówce było takie dobre, wielu przewoźników by to zakładało, również nowe auta byłyby sprzedawane z takim zasilaniem.   

 

JD: – Jakie jest główne źródło zaopatrzenia w części zamienne? Bosch?

DF: – Jest czasem takie mylne przekonanie, że jak jesteśmy serwisem Boscha, musimy brać części Boscha, ale to jest tylko zalecane, nie musimy. Mało tego, Bosch nie sprzedaje części bezpośrednio, lecz przez różne sieci hurtowe. Korzystamy z kilku różnych hurtowni.  

 

JD: – Czy w obsłudze ciężarówek zauważa Pan sezonowość?

DF: – Zima. Jak mróz chwyci, auta zamarzają, woda w układzie pneumatycznym i auto stoi, hamulce zblokowane. Jeżeli ktoś dba o samochody, może tego uniknąć, przykładowo zawczasu naprawi sprężarkę. 

 

JD: – W naszych rozmowach z właścicielami serwisów staramy się opisywać ciekawe przypadki napraw…

DF: – Klientowi w Niemczech spaliło się całkowicie auto, zestaw tandem. Przyczepa była jeszcze dobra, tylko przód trochę się uszkodził. Jak podnosili dźwigiem przyczepę, porozrywali amortyzatory, poduszki strzeliły. Pojechaliśmy busem z agregatem, naprawiliśmy. Zawsze bierzemy więcej części, wręcz podwójnie. Żeby uniknąć sytuacji, że z powodu jakiejś małej różnicy w wymiarach, nie można czegoś zamontować. Ale w tym przypadku i tak nie uniknęliśmy powrotu do Polski, bo przyczepa musiała przejść w Niemczech badanie techniczne. Wszystko pasowało, ale diagnosta wykrył pordzewiałe zbiorniki od powietrza. Zdemontowaliśmy je, pojechaliśmy po nowe i znowu do Niemiec.

 

JD: – Dziękuję za rozmowę.

 

Tekst: Jacek Dobkowski

T&M nr 12/2016

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE