Ruszamy w maju!

Z Rafałem Jańczukiem, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych (PSPA) i prezesem firmy Raf Trans w Warszawie rozmawia Jacek Dobkowski, 8 grudnia.

 

Jacek Dobkowski: – Panuje opinia, że spośród różnych rodzajów transportu najgorzej ma w tej chwili transport autokarowy.

Rafał Jańczuk: – Nasza branża jest na dnie. Jesteśmy jednymi z najbardziej przegranych. Staramy się przeżyć. Nasz biznes stanął jako pierwszy, kryzys bardzo nas dotknął i ruszy jako ostatni. Dlaczego? Turystyka jest dobrem luksusowym, więc później się przebudzi. Nasza branża nie jest też łatwa do rozmrożenia, nie stanie się to z dnia na dzień, ludzie muszą mieć swobodę przemieszczania się, podróżowania. Jesteśmy więc w stałym kryzysie. Odczuwamy go tak mocno również dlatego, że zatrudniamy dużą liczbę ludzi,
a po drugie nasze inwestycje w tabor są bardzo kosztowne. Średnia wartość jednego nowego autokaru to milion trzysta tysięcy złotych netto. Jesteśmy mocno zakredytowani i związani leasingami. Żeby świadczyć usługi dla większości biur podróży w Europie zachodniej, trzeba mieć odpowiedni tabor. Wszystko mieliśmy bardzo dobrze policzone, nie kupowaliśmy czegoś, co przerastało nasze możliwości spłat. Ale żaden scenariusz nie zakładał, że w tak krótkim czasie możemy stracić praktycznie wszystko.

 

JD: – Aż do wybuchu pandemii można było mówić, że osiągnęliśmy w Europie sukces również w przewozach osób, nie tylko w przewozach towarów.

RJ: –  Polskie firmy autokarowe były europejskim liderem, jeśli chodzi o przewozy na arenie międzynarodowej. Zdobyliśmy rynek i opanowaliśmy przewozy w Europie zachodniej, świadcząc usługi na najwyższym poziomie, obsługując największe biura podróży na świecie. W skali krajowej kupowaliśmy w sumie najwięcej nowych autokarów. Można powiedzieć, że było to około 400 sztuk rocznie. Przewoziliśmy grupy z Azji i Ameryki, które lądowały
w Europie, Londynie, Rzymie, Frankfurcie, Paryżu, gdziekolwiek. To polskie autokary podejmowały te grupy i woziły po Starym Kontynencie. Obsługiwaliśmy wszystkie ważniejsze imprezy sportowe, kulturalne, konferencje, targi. Byliśmy naprawdę bardzo mocną gałęzią gospodarki. Bez żadnej pomocy, dofinansowań, staliśmy się liderem przewozowym. Dziennie minimum 100 polskich autokarów świadczyło usługi transportowe w Paryżu czy w Rzymie. W samym tylko 2018 i 2019 r. firma Raf Trans podstawiała 40 autokarów w Londynie, każdego dnia. Można powiedzieć, że my, przewoźnicy autokarowi, jako pierwsi  informowaliśmy polski rząd, że nadchodzi kryzys. Wożąc grupy azjatyckie zaczęliśmy obserwować pewne zachwiania w naszej branży.

 

JD: – Kiedy to było?

RJ: – Zaczęło się w styczniu. Już w lutym byliśmy w Ministerstwie Infrastruktury, przekazując informacje, że nadchodzi kryzys. Obecnie prosperują tylko firmy, które wykonują dowóz pracowników. Przewozy regularne działają na około 15 procentach, niestety turystyka nie funkcjonuje w ogóle. Chcielibyśmy, aby turystyka wróciła przynajmniej do poziomu 40 procent względem roku 2019, wtedy moglibyśmy przetrwać.

 

JD: – Na razie raczej nie zanosi się na to, przynajmniej w najbliższych miesiącach.

RJ: – Szacujemy, że w przyszłym roku ruszymy na poziomie 30 procent.
Z naszych informacji wynika, że klienci biur podróży często wybierali karnety do zrealizowania w przyszłości, a nie zwrot pieniędzy.   

 

JD: – Ostatnio oglądałem w internecie konferencję z targów pojazdów użytkowych w Kantonie w Chinach i tam prawie wszyscy chodzili już bez masek. Skoro tak dzieje się w Chinach, w państwie w którym się wszystko rozpoczęło, może jest to nadzieja na przyszłość? 

RJ: – Odbyliśmy dwa spotkania z Prezydentem RP Andrzejem Dudą, który potwierdził nasze przypuszczenia. Wynika z nich, że warto poczekać i starać się wytrzymać biznesowo jeszcze około pół roku w kryzysie. Do tego czasu pandemia powinna zostać opanowana do poziomu pozwalającego na w miarę normalną egzystencję.

 

JD: – Ale jak przetrwać te pół roku?

RJ: – Dzięki wsparciu Prezydenta najprawdopodobniej skorzystamy z pomocy oferowanej przez rząd, jako branża. Do tej pory nie byliśmy poważnie brani pod uwagę. Z inicjatywy stowarzyszenia które reprezentuję, Prezydent zaprosił przedstawicieli PSPA na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego, aby wysłuchać naszych problemów i propozycji ich rozwiązania. Co najważniejsze, Prezydent wyraził wolę wsparcia dla branży i widzi sens jej ratowania. Wie, że jesteśmy wizytówką Polski w całej Europie oraz płaciliśmy podatki w Polsce.

 

JD: – Co konkretnie najbardziej by interesowało branżę?

RJ: – Cały czas walczymy, po pierwsze o ratowanie miejsc pracy. Chodzi
o wsparcie wynagrodzeń. Rozmawiamy o dostępie do kredytów i leasingów, mam na myśli gwarancje Banku Gospodarstwa Krajowego oraz współpracę
z Agencją Rozwoju Przemysłu. Oprócz tego, staramy się o pomoc podobną do tej z pierwszego PFR-u, Polskiego Funduszu Rozwoju na opłacenie kosztów stałych. Jesteśmy brani pod uwagę w dwóch programach, czyli Tarcza 6 i PFR 2. Cały czas rozmawiamy z rządem, ministerstwem, precyzujemy zasady udzielenia pomocy. Od marca 90 procent swojego czasu poświęcam na sprawy związane z ratowaniem branży.

 

JD: – A co robią ludzie w firmach autokarowych?

RJ: – Szukamy dla nich innej, zastępczej pracy. Dla części kierowców udało się znaleźć zatrudnienie w transporcie ciężarowym. Przebranżowili się na tiry, pozostając w swoich firmach na urlopie bezpłatnym. Liczymy, że w kwietniu przyszłego roku ci ludzie wrócą i będziemy dalej wspólnie pracowali.

 

JD: – Rozmawiamy o tym, co może być w przyszłości, ale do tej pory przewoźnicy korzystali z pomocy, jak każdy przedsiębiorca.   

RJ: – To była dobrze skonstruowana pomoc z PFR na utrzymanie pracowników, ale wystarczyła jedynie na trzy-cztery miesiące. Zakładano, że po takim czasie skończy się pandemia.   

 

JD: – Jak pan widzi branżę po pandemii? Czy na przykład skonsoliduje się, mniejsze firmy nie przetrwają?

RJ: – Nie. Łatwiej przetrwać małej firmie, bo nie ma ona kosztów pracowniczych, kosztów stałych. Wielokrotnie rozmawiałem z małymi przewoźnikami: „zwolniliśmy wszystkich, zamroziliśmy wszystko, siedzimy
i czekamy.”

 

JD: – Na koniec możemy powiedzieć z drobnym optymizmem, że za kilka miesięcy branża autokarowa ruszy?

RJ: – Liczę na to, że będzie dobrze. Ludzie są spragnieni podróży, chcą jeździć. Ruszymy! Ruszymy w maju! Na poziomie 40 procent, ale to nam wystarczy, będziemy mogli się utrzymać. Mamy plany, jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi dużymi klientami z Polski, Ameryki i Azji.

JD: – Dziękuję za rozmowę.

 

T&M nr 12/2020

Tekst: Jacek Dobkowski

 

              Obejrzyj online    OBEJRZYJ ONLINE