W słoneczny, gorący piątek, 9 września w siedzibie Volvo Maszyny Budowlane w podwarszawskim Młochowie rywalizowało 19 operatorów z całego kraju, najlepszych z regionalnych eliminacji. Sami mężczyźni, doświadczeni w pracy z rozmaitymi maszynami budowlanymi i roboczymi. Na placu przed biurowcem zostały rozegrane dwie konkurencje. Były one inne niż w eliminacjach, uczestnicy nie mieli możliwości treningu, poznali je teoretycznie podczas odprawy poprzedniego dnia.

    Taniec z ładowarką

Do pierwszej była potrzebna kompaktowa ładowarka Volvo L30G. Na początku trzeba było zwolnić hamulec postojowy, w tym modelu działający na wszystkie cztery koła. Banalna sprawa, ale w ferworze walki niektórzy o tym zapominali. Po wyjeździe z zatoczki wygrodzonej pachołkami należało pokonać slalom między trzema beczkami, zapiąć widły bez wysiadania za pomocą szybkozłącza i przestawić dwie skrzynie złączone z paletami (zamiana góra-dół). Kolejne czynności to odstawienie wideł na miejsce, powrót slalomem tyłem i precyzyjne zaparkowanie tyłem w zatoczce.
Od razu trzeba odnotować, iż wszyscy operatorzy wykazali się nie lada precyzją jazdy. Na beczkach stały pachołki zwieńczone tenisowymi piłeczkami. Żadna piłeczka nie spadła, czyli nie doszło do potrącenia beczki, brawo! Nieco gorzej niektórym poszło z widłami i paletami. Były więc spore, czasowe różnice. Dwaj najlepsi potrzebowali znacznie mniej niż dwie minut, jak się okazało byli to późniejsi zwycięzcy, czyli Michał Mazurek (1.39) i Tomasz Budkowski (1.49), w tej kolejności. Wielu innym zawodnikom wystarczyły dwie minuty z kawałkiem, ale zanotowano też rezultaty ponadczterominutowe.

Precyzyjna koparka

Droga próba przedstawiała się zupełnie inaczej, przede wszystkim maszyna, koparka kołowa EW160E stała, z pracującym silnikiem. Za pomocą prętów przytwierdzonych do ramienia koparki należało przenieść dwie tenisowe piłeczki miedzy stojakami (różnej wysokości), czyli z jednej strony na drugą. Jeżeli piłeczka spadła w którymkolwiek momencie, sędzia podnosił ją i umieszczał na stojaku, albo na prętach, a więc operator musiał powtórzyć określoną sekwencję ruchów. Każdy taki kontakt piłeczki z nawierzchnią oznaczał 15 sekund kary, ewentualne przewrócenie stojaka 30 sekund.
Panowie Mazurek i Budkowski zanotowali dobre rezultaty (1.47 i 1.29), choć nie byli tym razem najlepsi. Przewaga z pierwszej konkurencji okazała się wystarczająca, czasy osiągnięte na ładowarce i na koparce były sumowane. Wygrał Tomasz Budkowski (3.18), przed Michałem Mazurkiem (3.26) i Pawłem Wnuk Lipińskim (3.34). Właśnie zdobywca trzeciego miejsca, niepremiowanego wyjazdem do Francji, poradził sobie najlepiej (1.10) z piłeczkami, ex aequo z Tomaszem Twarogiem. Gdyby więc Wnuk Lipiński był szybszy na ładowarce o dziewięć sekund, pojechałby do Francji, do Belley.

    Wyniki nieprzypadkowe

    Tomasz Budkowski jest właścicielem firmy Tombud w Działoszy koło Sycowa (dolnośląskie), zatrudnia dwie osoby. Dwa lata temu zakwalifikował się do europejskiego finału w Alicante w Hiszpanii. Zajął tam lokatę w środku stawki, trzeba było wykazać się na wodzidle, a takim sprzętem pan Tomasz nie pracuje. Pracuje natomiast na koparkach wykonując nimi wiele zleceń, nie tylko budowlanych.
    Michał Mazurek, pracownik w firmie Loconi w na terminalu Radomsko (łódzkie), był finalistą konkursu operatorów Volvo w zeszłym roku, w Treviso we Włoszech. Na co dzień jeździ wózkiem do manipulacji kontenerami, o masie 100 ton razem z ładunkiem. Ze sprzętem Volvo miał do czynienia wcześniej, przeważnie z koparko-ładowarkami i koparkami.  
           
    Świetna oprawa

    Może to mniej istotna kwestia, ale znakomita była muzyka, którą odtwarzał Rafał Ziarkowski, szef marketingu. Żadnych „majteczek w kropeczki” czy „ona tańczy dla mnie”, tylko porządny, dynamiczny rock, głównie z lat osiemdziesiątych. Bon Jovi, Guns N’ Roses, Aerosmith, Dawid Bowie, Beastie Boys, ZZ Top, Queen, Bruce Springsteen, Nirvana, Genesis. Normalnie jakbym słuchał swojej płytoteki, klimat pasujący do maszyn budowlanych w akcji. Na drugą konkurencję, z koparką i piłeczkami głośność odtwarzania została zmniejszona, a utwory płynęły spokojniejsze. Oprócz Rafała Ziarkowskiego w organizację i przeprowadzenie tej udanej imprezy najbardziej byli zaangażowani Artur Jankowski i Paweł Chmielewski.  

Tekst: Jacek Dobkowski

T&M nr 9/2016