Kia Sportage, w dobrej formie

 

Porsche Macan? Nie, to Kia. Trzeba przyznać, że wygląd przodu znacznie się zmienił w porównaniu z poprzednim wcieleniem Sportage’a. Podłużne reflektory ponad atrapą chłodnicy to efektowny pomysł, pomijając już nawet odniesienia do Porsche. Z tyłu Sportage nadal prezentuje się ciekawie i nadal kierunkowskazy mieszczą się na samym dole, w zderzakach.

Należę jednak do kierowców, dla których wygląd nigdy nie ma pierwszorzędnego znaczenia. Model jest nowy, a silnik jeszcze nowszy – turbodiesel 1,7 CRDi o mocy 141 KM łączony tylko z napędem jednej, przedniej osi, tak samo jak jego słabsza, 115-konna odmiana. 1.7 CRDi (141 KM) bardziej przekonuje kulturą pracy niż osiągami. Przede wszystkim jest w kabinie cicho, niezależnie od prędkości jazdy. Klekot kojarzony z „ropniakiem” tutaj nie występuje. Zwróciłem też uwagę na łatwy dostęp do elementów pod maską, nie o każdym współczesnym aucie da się tak napisać. Przykładowo, wlewanie płynu do spryskiwacza to łatwizna i nawet z 4-litrowej bańki nic nie rozlejesz.

Dwusprzegłową skrzynią biegów 7DCT możesz sterować ręcznie, za pomocą dźwigni w podłodze (manetek przy kierownicy nie oferują). Szkoda tylko, że  kierunek jest odwrotny, tzn. redukcja do tyłu. Gdy zapomnisz o manualnej zmianie, albo gdy skomplikowana sytuacja na drodze sprawi, że będziesz miał inne rzeczy na głowie, skrzynia sama zmieni przełożenie, zarówno na wyższe jak i na niższe. Może to mało sportowe, ale praktyczne. Na kolejny plus zapisuję wyświetlacz pokazujący, który mam bieg w trybie automatycznym. Lubię wiedzieć.

              

Do świetnych manier silnika pasuje zawieszenie kół (przód kolumny, tył wioelowahaczowe) sprawnie pochłaniające nierówności. Na zakrętach samochód zachowuje się pewnie. Jedynie gwałtowne manewry przy niewielkiej prędkości powodują nieco za duże przechyły karoserii.

Napęd. Cóż, SUV-y są kupowane jako auta przednionapędowe, więc trudno czynić zarzut, że nie ma 4x4. Tym niemniej trakcja na asfalcie wypada co najmniej dobrze, o czym przekonałem się podczas wrześniowych ulew. 

Roletę bagażnika, jeśli będzie zawadzała przy dużych pakunkach, możesz schować pod podłogą kufra. Tak powinno być w każdym aucie, ale nie jest. Testowy egzemplarz miał bogate wyposażenie ponad standard, m.in. automatyczne otwieranie klapy bagażnika (element tzw. pakietu technologicznego). Nie musisz machać nogą w poszukiwaniu czujnika pod zderzakiem, wystarczy że chwilę postoisz i piąte drzwi elektrycznie unoszą się.

              

Kia Sportage IV 1.7 CRDi GT Line, pięciodrzwiowy, pięciomiejscowy SUV, długość 4480 mm, szerokość 1855 mm, wysokość 1645 mm, bagażnik 491 l, napęd przedni, czterocylindrowy, rzędowy turbodiesel, 1685 ccm, 141 KM, maksymalnie 185 km/h, od 0 do 100 km/h w 11,5 s, średnie spalanie 4,9 l/100 km, cena 121.990 zł.

Tekst: Jacek Dobkowski

Fot. Jacek Dobkowski