Ford Fiesta – jeździ świetnie

 

Wrażenia doprawdy niezwykłe, jak na samochód – z definicji – przeznaczony przede wszystkim do miasta. Przy zmianie kierunku ruchu zawieszenie (kolumny z przodu, belka skrętna z tyłu) wydaje się wręcz szybsze od układu kierowniczego. A przecież w mnóstwie modeli, z różnych segmentów, przebiega to odwrotnie – chcesz skręcić, a podwozie dopiero się zastanawia, że jednak trzeba podążyć za kierownicą. Fiesta nie przechyla się na boki, więc możesz znane sobie zakręty pokonywać szybciej i jeszcze szybciej, nieprzerwanie panując nad sytuacją. Skrzynia pracuje bez zastrzeżeń, dźwignia chodzi pewnie, nie za lekko i zawsze wiesz, które z pięciu (szkoda, że nie z sześciu) przełożeń wybrałeś. Jakieś minusy? Są, ale nie mącą przyjemności z prowadzenia. Wstrząsy na drobnych asfaltowych nierównościach powinny być mniejsze. No a przy cofaniu może przeszkadzać słaba widoczność do tyłu na skos, z powodu wznoszącej się linii okien.  

 

                        

Fiesta z fabrycznym zestawem car audio może mieć funkcję My Key. To kontrola rodzicielska, żeby latorośl nie szalała za bardzo. Niestety, nieopatrznie aktywowałem tę funkcję klikając guzikami na środkowej konsoli i potem na autostradzie męczyłem się okrutnie. Nie mogłem rozwinąć więcej niż 140 km/h na liczniku, a także słuchać sprzętu głośniej niż na 45 proc. W przeciwieństwie do zwykłego ogranicznika prędkości, tego z My Key nie da się „przełamać” wciśnięciem gazu do dechy. Żeby pozbyć się tego kagańca, trzeba mieć drugi, niezaprogramowany kluczyk. Testowe auta zawsze są wydawane z jednym kluczykiem…

Kolejna ciekawa sprawa to silnik. Benzynowy, trzycylindrowy, turbodoładowany, ledwie literek pojemności, ale aż 140 rumaków! Podczas podroży dobiega do kabiny charakterystyczny terkot, zwłaszcza na niższych biegach. Z ręką na sercu muszę przyznać, że motor 1.0 Eco Boost imponuje elastycznością. Nie może być inaczej, skoro maksymalny moment obrotowy 210 Nm rozciąga się od 1600 do 5000 obr./min. Wrzucasz V przy 70 km/h i zasuwasz. Ale jeśli zasuwasz szybko i dynamicznie, spalanie zbliży się ku 8 l/100 km. Obietnice producenta o średniej 4,5 l/100 km są trudne do zrealizowania, tym bardziej jeśli ma się tak mocny silnik i sprawne zawieszenie. A jaki przebieg wytrzyma mała i wysilona jednostka, Bóg raczy wiedzieć.   

 

                        

I jeszcze parę słów o prezencji. Red Edition to auto czerwone z czarnym dachem i odbudowami lusterek, odwrotny zestaw kolorów zwie się Black Edition. Obie odmiany powstały na bazie wersji Sport. Szyku dodają czarne alufelgi, w testowym egzemplarzu opcjonalne (1750 zł), o numer większe, 17-calowe.

Ford Fiesta 1.0 (140 KM) Red Edition, trzydrzwiowy, pięciomiejscowy hatchback, długość 3982 mm, szerokość 1722 mm, wysokość 1495 mm, bagażnik 290/974 l, napęd na przód, trzycylindrowy, rzędowy silnik benzynowy z turbo, 996 ccm, 140 KM, maksymalnie 201 km/h, od 0 do 100 km/h w 9,0 s, średnie spalanie 4,5 l/100 km, cena 67.800 zł.

 

Tekst: Jacek Dobkowski

Fot. Jacek Dobkowski