Smart Fortwo, miłość wymaga ofiary

 

Bagażnik jest jeden, nad silnikiem. Z przodu nie ma miejsca na pakunki, tylko na akumulator, wlew płynu do spryskiwacza, do hamulców, do chłodzenia silnika. I właśnie z tym przodem możesz mieć kłopot. Wyjmuję maskę. Tak, wyjmuję, pokrywa nie ma zawiasów, po zdjęciu wisi na dwóch paskach przed autem. Gorzej z włożeniem pokrywy. Należy trafić, praktycznie na ślepo, plastikowymi zaczepami w dwa otwory przy czołowej szybie. Trzeba mieć iście skautowski spryt, żeby wyszło za pierwszym podejściem – mi udało się za czwartym.

Nie lepiej jest z tyłu. Aby dostać się do trzycylindrowego benzyniaka, musisz wyrzucić wszystkie bagaże, uporać się z zasłonką za fotelami, z grubą matą na podłodze bagażnika, odkręcić sześć śrub i wyjąć stalową płytę znad silnika.

     

Wiadomo, że w dwumiejscowym wehikule foteli nie sposób rozłożyć, ale w Fortwo maksymalny kąt pochylenia oparć winien być większy, żeby np. odpocząć w aucie na parkingu. Czytelność designerskich wskaźników wypada tak sobie, a przyciski do elektrycznej regulacji lusterek (opcja) na drzwiach kierowcy umieszczono za bardzo w tyle, tak że łatwiej dostać się do nich prawą ręką niż lewą.

Czy można więc zakochać się w tym mikrosamochodzie? Można! Szukam miejsca do zrobienia fotografii, takiego aby nie było obok innych aut. Muszę poszukać gdzie indziej, wjeżdżam w wąską uliczkę. No tak, trzeba zawrócić na dwa razy. Skręcam kierownicę prawie do oporu i Smarcik zawraca na raz. Niesamowite! Producent podaje średnicę takiego manewru 6,95 m. Większość „normalnych” aut zmienia kierunek jazdy na przeciwny na około 10 m. Mała długość (2695 mm) to jedno, drugie to konstrukcja układu kierowniczego. Przednie koła wychylają na boki jak w starych Mercedesach. Skojarzenie z Mercedesem jest jak najbardziej na miejscu, wszak Smart to marka Mercedesa i razem z nim należy do koncernu Daimler.

 

Jeździ to to nienajgorzej, choć osiągów nadzwyczajnych nie oczekuj. Energicznie ruszam na mokrej nawierzchni, Smart idzie do przodu, bez ślizgania się tylnych, napędzanych kół. Asfalt nierówny, czuję jak nad niektórymi garbami autko bardziej przelatuje, niż je wybiera. Ale nie wymagajmy za dużo od tak krótkiego pojazdu. Dodaję mocno gazu oczekując na przysiad typowy dla dwóch poprzednich generacji Fortwo, zwłaszcza pierwszej. Hm, tył nie przysiada, w ogóle odnoszę miłe wrażenie, iż znajduję się w czymś znacznie większym. Muszę ostrzej zahamować, tak jak kierowca przede mną. Smart zbyt mocno, jak na mój gust, pochyla się do przodu. Ale niezależnie od wszystkiego prowadząc Smarta będziesz ściągał spojrzenia wielu osób.

 

Testowe auto w pigułce. Smart Fortwo III 1.0 (71 KM) Edition #1, trzydrzwiowy, dwumiejscowy hatchback, długość 2695 mm, szerokość 1663 mm, wysokość 1555 mm, bagażnik 190/350 l, napęd na tył, trzycylindrowy, rzędowy silnik benzynowy, 999 ccm, 71 KM, maksymalnie 151 km/h, od 0 do 100 km/h w 14,9 s, średnie spalanie 4,1 l/100 km, cena 59.868 zł.

 

Tekst: Jacek Dobkowski

 

Fot. Jacek Dobkowski.