Citroen C4, przede wszystkim oszczędny

Liczą się pierwsze wrażenia. Podchodzę do auta – miła, wręcz elegancka powierzchność pięciodrzwiowego hatchbacka (innej wersji nadwoziowej nie ma), choć ani szczypty ekstrawagancji, której podświadomie wciąż oczekuje się od Citroena. Zaglądam do kufra – praktyczny, prostopadłościenny kształt i cztery uchwyty po bokach, na których można zawiesić np. foliową siateczkę z wafelkiem na drogę. Siadam za kółkiem – mnóstwo miękkiego plastiku przyjemnie uginającego się pod palcami. I co najważniejsze, taki plastik pokrywa również boki środkowej konsoli, o które często opiera się prawe kolano kierowcy. Skoro miękko, kolano nie będzie bolało po dłuższej podróży (i faktycznie nie bolało). Ruszam – 120-konny turbodiesel 1.6 HDi raźno zabiera się do pracy od samego początku. Żadnego ociągania się na niskich obrotach, co bywa przywarą niektórych nowoczesnych silników wysokoprężnych.

                     

Tak więc początkowe doznania są pozytywne. Kolejne także, przede wszystkim oszczędne obchodzenie się z olejem napędowym. Zbiornik 60 l powinien wystarczyć na 1100 km, usłyszałem przy odbiorze testowego egzemplarza. Wierzę, ale sprawdzę. Okazało się, że tak jest! Nie prowadziłem jakoś specjalnie ekologicznie, na małopolskich serpentynach musiałem wiele razy używać hamulców przed zakrętami, bo hamowanie silnikiem było za słabe, kilka razy docisnąłem do dechy wyprzedzając rządek tirów, a tu proszę, średnia 5,1 l/100 km. Zrobiłem przez dwa dni trasy Warszawa – Limanowa i Limanowa – Ostróda bez tankowania. Ponad 1100 km i jeszcze nie zapaliła się lampka rezerwy. A gdy w końcu musiałem podjechać na stację, z przyjemnością odkryłem, że klapkę wlewu zwalnia się wygodnie umieszczonym przyciskiem wysoko na kokpicie, na lewo od kierownicy. A sam wlew nie ma korka, co tylko ułatwia uzupełnianie paliwa.

                   

Pokonuję szybko ostry zakręt o nierównej nawierzchni. Czuję, jak tył na chwileczkę wymyka się spod kontroli, przestawiając się na zewnątrz łuku. Ale potem auto mknie tam, gdzie chcę. Proste tylne zawieszenie w postaci belki skrętnej (mają ją wszystkie francuskie kompakty) nie spisuje się na zakrętach tak perfekcyjnie jak niektóre układy wielowahaczowe. Mimo to podwozie zapewnia co najmniej wystarczający komfort. Po prawie 600 km z Limanowej wysiadłem w Ostródzie w dobrej kondycji.

 Citroen C4 II 1.6 BlueHDi 120 Feel Edition, pięciodrzwiowy, pięciomiejscowy hatchback, długość 4329 mm, szerokość 1789 mm, wysokość 1489 mm, bagażnik 408/1183 l, napęd na przód, czterocylindrowy, rzędowy turbodiesel 1560 ccm, 120 KM, maksymalnie 197 km/h, od 0 do 100 km/h w 10,6 s, średnie spalanie 3,6 l/100 km, cena 81.900 zł (wersja Shine, jedyna obecnie dostępna z tym silnikiem).

 

Jacek Dobkowski

Fot. Jacek Dobkowski.